Real walczy o honor, na razie nie myśli o zemście
Pokażemy Milanowi, kim naprawdę jesteśmy - powiedział napastnik Realu Gonzalo Higuain. Rozdrażnieni Królewscy przyjeżdżają na rewanż na San Siro.
W ostatniej kolejce Ligi Mistrzów Real niespodziewanie przegrał u siebie z Milanem 2:3. "Czasami starość jest piękna, a bogactwo złudne" - pisała po tym meczu hiszpańska prasa, odnosząc się do średniej wieku mediolańczyków oraz sumy, za jaką zostały kupione gwiazdy Realu. Tym razem Hiszpanie mają przed meczem o wiele więcej szacunku do swoich rywali. Bo okazało się, że Milan nie jest taki stary (Pato, Thiago Silva, Flamini, Abate). A Real to drużyna na kredyt.
- Przed tamtym spotkaniem mówiłem, że możemy ich ograć nawet 5:0. Teraz wiemy, że to chyba niemożliwe. Tym razem chcemy po prostu wygrać. Tu nie chodzi o zemstę, tylko o pokazanie, kim jesteśmy - powiedział Higuain.
W Mediolanie trwają gorączkowe przygotowania do meczu. Media zapowiadają go jako "euroderby", pojedynek dwóch najbardziej utytułowanych klubów w historii. Ale miejscowych kibiców elektryzuje nie tylko tradycja. Na forach internetowych ustalają, jak na San Siro powinien zostać przyjęty Kaka. Brazylijczyk przez sześć sezonów był idolem ("bożkiem" - to odpowiedniejsze słowo) fanów Milanu. Na ulicach miasta wisiały wielkie billboardy, na których Kaka firmował produkty Armaniego (tuż obok z plakatów uśmiechał się David Beckham, który od stycznia znów będzie grać w Milanie). Latem jednak - wbrew zapewnieniom o wierności - Kaka podpisał kontrakt z Realem. Być może zmęczył się ligą włoską, a być może chciał więcej zarabiać (9 mln euro rocznie). Tak czy owak na królewskie przyjęcie nie ma co liczyć. W internecie prezentowane są już flagi z karykaturą "zdrajcy".
- Za to, co osiągnąłem z Milanem, liczę na ciepłe przyjęcie - upierał się jednak Kaka, gdy wylądował na mediolańskim lotnisku Malpensa. Uśmiechnięty i wyluzowany. Jednak ten sam miły Kaka w Madrycie powiedział, że chciałby już w fazie grupowej Ligi Mistrzów wyeliminować swój były klub, bo potem, w finale czy półfinale, "będzie bardzo ciężko". San Siro będzie pamiętać mu i to, nie tylko te 70 bramek dla rossonerich.
Tak więc Real będzie walczyć o honor, Kaka o dobre imię, a jego trener Manuel Pellegrini o pracę. Królewscy mieli w każdym meczu wygrywać bez problemów 3:0, a w większości przypadku wygrywają z problemami. Czasami też zremisują albo przegrają. Galaktyczny futbol to jeszcze nie jest. Dlatego już wymieniani są następcy Chilijczyka. Faworytów jest czterech: Jose Mourinho, Roberto Mancini, Rafa Benitez i Gianfranco Zola.
W zupełnie odmiennej sytuacji jest odpowiednik Pellegriniego z Milanu, Leonardo. Mediolańczycy wreszcie zaczynają grać tak, jak chciał. - Ostatnie zwycięstwa wszystko odmieniły. Wiedziałem, że nie jesteśmy jeszcze trupami! Przeciwnie, mamy się świetnie - cieszy się Brazylijczyk. I będzie jeszcze lepiej. Na gwiazdkę dostanie prezent. Od stycznia w Mediolanie ma grać najlepszy napastnik ostatnich mistrzostw świata U-20 Dominic Adyijah z Ghany. Milan młodnieje.
Daniel Rupiński
DZISIEJSZE MECZE:
: Bayern - Bordeaux (20.45, nSport 59), Maccabi - Juventus. : Besiktas - Wolfsburg, Manchester Utd. - CSKA (nSport 58). : Milan - Real (nSport), Marsylia - Zurych. : APOEL - Porto (nSport 57), Atletico - Chelsea.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu