Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Kataklizm na Sumatrze pochłonął tysiące ofiar

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nawet cztery tysiące ludzi mogło zginąć w efekcie silnych trzęsień ziemi, które w środę i czwartek nawiedziły indonezyjską wyspę Sumatra.

W weekend indonezyjskie służby ratownicze oficjalnie potwierdziły, że liczba śmiertelnych ofiar kataklizmu sięgnęła tysiąca ludzi. Kolejne trzy tysiące osób uznaje się za zaginione. Jak informują służby ratownicze, z każdą godziną szanse na odnalezienie ich żywych maleją.

Życie uratował im... SMS

- Proszę, ratujcie mnie. Jestem uwięziony, jestem w domu, przy schodach - taką wiadomość tekstową 30-letni Johnson Chandra z miasta Padang na Sumatrze wysłał do swojego ojca w Dżakarcie po kilku godzinach desperackich prób dodzwonienia się do kolejnych członków rodziny. W przeciwieństwie do normalnych połączeń telefonicznych, SMS dotarł do adresata. Po dziesięciu godzinach spędzonych pod gruzami Chandra i jego żona zostali wydobyci przez grupę ratowników.

- Przywykliśmy tu do trzęsień ziemi. Więc w pierwszej chwili pomyślałem: to tylko niewielki wstrząs - mówił potem Chandra reporterowi Agencji Reutera. - Ale w pewnej chwili ziemia zaczęła się ruszać a ja próbowałem wydostać się na zewnątrz. Potem przypomniałem sobie, że na pierwszym piętrze jest moja żona, więc ruszyłem w stronę schodów - dodawał. Gdy się na nich znalazł, na jego głowę posypał się grad cegieł. Dom runął. Trzęsienie ziemi, które nawiedziło Sumatrę należało do najsilniejszych w ostatnich latach. Jego siła sięgnęła 7,6 stopnia w skali Richtera.

Drogi przestały istnieć

W podobny sposób uwięzionych zostało co najmniej trzy tysiące ludzi na 100-kilometrowym pasie zachodniego wybrzeża Sumatry. Zniszczone zostało nie tylko 900-tysięczne Padang, ale też setki - jeśli nie tysiące - niewielkich miejscowości i wiosek rozrzuconych w jego okolicach. Do olbrzymiej większości z nich nie da się nawet dotrzeć - okoliczne drogi zostały całkowicie zniszczone. - Część z nich po prostu przestała istnieć - opowiadał BBC lokalny wolontariusz organizacji charytatywnej Oxfam Ian Bray. - W normalnych warunkach przejazd 25-kilometrową trasą zajmuje 35 minut. W tej chwili na przebycie takiej odległości potrzeba 10 godzin - podkreślił.

Wioski zniknęły bez śladu

Relacje osób, które przeżyły kataklizm na Sumatrze, są wstrząsające. - Tylko ja zostałem - powiedział ratownikom 39-letni Zulfahmi z miejscowości Kapalo Koto, jakieś 40 kilometrów na północ od Padang. - Nie zawracajcie sobie głowy dostarczaniem tu pomocy. Tu wszyscy zginęli - usłyszeli reporterzy od mieszkańca innej ze zniszczonych wiosek. Mimo, że od pierwszych wstrząsów upłynęły już ponad cztery dni, wciąż trudno oszacować liczbę ofiar. Są miejsca, w których niemal wszyscy mieszkańcy zostali uwięzieni w rumowiskach. Po co najmniej pięciu wioskach na północ od Padang nie pozostał nawet najmniejszy ślad - osuwająca się ziemia wessała zabudowania w całości. Tylko w tych miejscowościach zginąć musiało około 600 osób.

Nie mniej dramatyczna sytuacja panuje w Padang. O cudzie mogą mówić nieliczni - jak małżeństwo wydobyte spod gruzów siedmiopiętrowego postkolonialnego hotelu Ambacang. Już pierwsze wstrząsy złożyły budynek niczym domek z kart. Pokój na drugim piętrze, w którym odpoczywali Firman i Siti, znalazł się na dnie rumowiska. Psy ratownicze wpadły na trop małżeństwa dopiero w sobotę rano. W sumie dwoje Indonezyjczyków spędziło pod gruzami sześćdziesiąt godzin. Oboje jednak żyją.

Cisza oznacza koniec nadziei

Według szacunków lokalnych władz, kataklizm zwalił 80 procent zabudowań w rejonie Padang. Sprzęt i ekipy ratownicze mają dostęp tylko do niewielkiej części zniszczonych terenów. Na dodatek czas działa na niekorzyść ratowników. - Wczoraj jeszcze słyszeliśmy ludzkie głosy w rumowiskach, dziś panuje cisza - mówił jeden z żołnierzy uczestniczących w akcji. - Myślę, że to już koniec akcji ratowniczej - podkreśla brytyjski ratownik Peter Old z organizacji Rapid UK. - Szansa na znalezienie żywych ludzi jest już naprawdę niewielka - dodaje.

Co gorsza, wciąż brakuje namiotów, żywności i sprzętu dla kilkuset tysięcy ludzi, którzy w panice opuścili swoje domy i koczują w okolicach Padang. Wczoraj indonezyjskie władze rozpoczęły przygotowania do masowego pogrzebu ofiar trzęsienia ziemi.

@RY1@i02/2009/194/i02.2009.194.000.014a.001.jpg@RY2@

Reuters/ forum

Ratownik na gruzach zawalonego domu na Sumatrze

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.