Filipiny to nie Polska
Niecodzienny spór rozgorzał między filipińskim prezydentem, który pełni jednocześnie funkcję szefa rządu , a ministrem turystyki. Benigno Aquino III nakazał zmianę najnowszego sloganu reklamowego, który ma zachęcać turystów do odwiedzenia kraju. Zaledwie kilka dni temu hasło zostało oficjalnie zaakceptowane przez resort.
Nowa reklama brzmi: "Pilipinas Kay Ganda" (Filipiny, co za piękno). Jednak prezydent uznał je za nudne i zniechęcające obcokrajowców do przyjazdu. - Turyści nie wyczuwają w tych słowach niczego ciekawego oraz tajemniczego. Nie chodzi mi więc o lekkie zmodyfikowanie już istniejącego hasła, ale o coś zupełnie nowego - powiedział Aquino dziennikarzom. I zażądał od szefa resortu turystyki Alberto Lima, by jak najszybciej przygotował chwytliwy slogan. Sam jednak niczego nie zaproponował.
Wcześniej hasło "Pilipinas Kay Ganda" zostało mocno skrytykowane przez przedstawicieli przemysłu turystycznego. Po pierwsze, ich zdaniem niepotrzebnie zrezygnowano z języka angielskiego na rzecz filipino, co czyni go niezrozumiałym. Po drugie, dowodzili, że nowe logo towarzyszące akcji promocyjnej jest bardzo podobne do logo zachęcającego do odwiedzenia Polski, więc turyści mogą pomylić kierunki. Jako wzór dobrego hasła reklamowego wskazali slogan opracowany za rządów prezydent Glorii Aroyo, który przez osiem lat funkcjonował na świecie: "Wow, Filipiny".
oprac. pc
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu