Barack Obama promuje wybrzeże Florydy
Prezydent Stanów Zjednoczonych odwiedził w sobotę jeden z kurortów na Florydzie, aby pomóc żyjącym z turystyki stanom ponownie przyciągnąć turystów.
Niedawny wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej może obniżyć wpływy z turystyki w ciągu trzech najbliższych lat o 22,7 mld dol. - szacuje Amerykańskie Stowarzyszenie Podróżnicze (USTA).
Dla porównania Alabama, Floryda, Luizjana i Missisipi w 2008 r. zarobiły na turystach łącznie 94 mld dol. Według szacunków ekspertów z Moody''s Analytics kwietniowa eksplozja, na należącej do BP platformie wiertniczej, która spowodowała wyciek ropy rzędu 4,3 mln baryłek, pozbawiła region 17 tys. miejsc pracy i będzie kosztować do końca roku 1,2 mld dol. utraconego dochodu.
Wszystko wskazuje na to, że wyciek udało się już ostatecznie powstrzymać. Skutki będą jednak długoterminowe. Jeśli przyjąć wyliczone przez USTA straty dla lokalnych przedsiębiorców samej tylko branży turystycznej, 20-miliardowy pakiet pomocowy, który proponuje BP, może się okazać niewystarczający.
Dlatego amerykański prezydent - krytykowany wcześniej za zbyt opieszałe działania w tej sprawie - postanowił pomóc regionalnym kurortom w udowodnieniu, że nie wszystkie plaże nad Zatoką Meksykańską są skażone czarną mazią. Wybór padł na 8-tysięczne miasteczko Panama City Beach w północno-zachodniej Florydzie. Plaże kurortu - przed katastrofą reklamowane przez lokalne władze jako najpiękniejsze na świecie - świecą pustkami, choć śladów katastrofy tu akurat nie widać.
- Nawet prezydent przyjeżdża na weekend do słonecznego stanu (taki przydomek nosi Floryda - red.) - mówił jego republikański gubernator Charlie Crist, który zasypując podziały polityczne, towarzyszył demokratycznemu prezydentowi w odwiedzinach. Obama z dziewięcioletnią córeczką Sashą podczas 27-godzinnej wyprawy zażył nawet morskiej kąpieli. Wcześniej na stołach w Białym Domu demonstracyjnie serwowano owoce morza z Zatoki Meksykańskiej. Ta branża obok turystyki ucierpiała najbardziej (ropa skaziła 37 proc. łowisk), na czym skorzystała już azjatycka konkurencja.
- W miarę jak plama zbliżała się do plaż, nasza restauracja pustoszała. Od miesiąca zarabiamy 40 proc. tego co rok wcześniej - mówiła nam w lipcu Kimberly Boutwell, menedżerka restauracji w Perdido Key na Florydzie. - Normalnie w porze lunchu zajęte były prawie wszystkie z 36 stolików. Teraz mam klientów tylko przy jednym z nich - dodawała. Dlatego mieszkańcy czterech najbardziej skażonych stanów tak wielkie nadzieje pokładają w marketingowych rezultatach wizyty Obamy. - Przyjechał, żeby zwrócić uwagę na florydzkie plaże. To niezwykle cenna inicjatywa w tych trudnych czasach - mówiła lokalnej telewizji WMBB Angela Triplett odpowiadająca za PR dwóch florydzkich kurortów.
@RY1@i02/2010/158/i02.2010.158.000.008b.001.jpg@RY2@
Fot. PAP/EPA
Obama z rodziną w Panama City Beach spędził 27 godzin
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu