Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Piłka nożna odczaruje RPA

27 czerwca 2018

Danny Jordaan twierdzi, że RPA wyjdzie na mistrzostwach świata lepiej niż Pekin na igrzyskach

Futbolowa gorączka przy dźwiękach wuwuzele rozlała się na cały świat, a Danny Jordaan nazywany też "Mr 2010" może wreszcie odetchnąć.

To moment, na który charyzmatyczny szef komitetu organizacyjnego mistrzostw świata w RPA pracował długie 16 lat.

Ruszające dziś mistrzostwa świata w piłce nożnej, pierwsze na kontynencie afrykańskim, pod względem historycznej doniosłości porównywane są z uwolnieniem Nelsona Mandeli. To symboliczne ukoronowanie życia i kariery człowieka, który polityczne szlify zdobywał jako aktywista antyrasistowski.

Kiedy przyszedł na świat 58 lat temu w czarnej dzielnicy Port Elizabeth, nawet nie marzył, że tuż obok powstanie stadion, na którym będzie rozgrywany jego mundial. Stadion w Port Elizabeth z dachem przypominającym płatki słonecznika to jeden z dziesięciu obiektów, na które RPA wydała 2 mld dol. A to nawet nie jest połowa środków, które państwo zainwestowało w organizację jednych z najdroższych mistrzostw świata w historii.

Mundial porywa wyobraźnię. Ale nie chodzi tylko o futbol - ta impreza ma zmienić RPA, dać impuls do ekonomicznego rozwoju w kraju, gdzie duża część populacji wciąż nie ma dostępu do podstawowych urządzeń sanitarnych. W to, że mistrzostwa mają taką moc, święcie wierzy każdy obywatel. Podobnie jak w to, że przeraźliwy ryk wuwuzele, gdy grają Bafana Bafana, zsyła na nich dobre duchy.

- Kiedy spytasz kogokolwiek na ulicy o mundial, pierwszą reakcją jest uśmiech. Momentalnie wypinają pierś - mówi Jordaan.

Paradoksalnie człowiek, który przekonał świat, że RPA uniesie to wyzwanie, jeszcze w latach 60. zrobił wiele, aby wielki sport z południowoafrykańskiej ziemi wyrzucić. Na studiach był członkiem organizacji Stevea Biko sprzeciwiającej się apartheidowi. Został członkiem Południowoafrykańskiej Rady Sportu, która promowała hasło "No normal sport for abnormal society" i skutecznie działała na rzecz wykluczenia rasistowskiego państwa z międzynarodowych federacji - w tym FIFA.

Sam przez kilka lat był zawodowym piłkarzem, ale jako kolorowy nie mógł zagrać w reprezentacji. - W ogóle nie byłem uważany za obywatela, pierwszy raz głosowałem, kiedy miałem 42 lata - mówił Jordaan.

Właśnie po pierwszych demokratycznych wyborach w RPA w 1994 roku został członkiem parlamentu. Zrezygnował z funkcji po trzech latach, aby zostać szefem federacji piłkarskiej (SAFA). Niezwłocznie rozpoczął starania o prawo do organizacji mundialu - pierwszy raz przegrał o włos z Niemcami. Jako zaprawiony w bojach polityk wiedział, że pomóc może mu poparcie Seppa Blattera starającego się o reelekcję na stanowisku prezydenta FIFA.

Mistrzostwa świata Jordaan podzielił na 624 projekty - odpowiedź na pytania o to, jak zamierza poradzić sobie z gigantyczną przestępczością, wcale nie należała do najbardziej skomplikowanych. W wywiadach, o jakie zabiegali niezliczeni dziennikarze, lubi wyliczać sukcesy.

- Szybka kolej w Johannesburgu, nowe lotnisko w Durbanie. Zbudowano je w 15 miesięcy, a dyskutowano o nim przez 15 lat - mówi.

Według niego na mundialu RPA wyjdzie lepiej niż Pekin na igrzyskach.

@RY1@i02/2010/112/i02.2010.112.000.024a.001.jpg@RY2@

Fot. EAST NEWS

Danny Jordaan całą swoją energię poświęcił mundialowi

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.