Wierny minister z drużyny Putina
Rosja sprzedała właśnie obligacje za 5,5 mld dol. Udaną emisję przeprowadził Aleksiej Kudrin - zaufany człowiek premiera
Po ponaddziesięcioletniej przerwie Rosja tryumfalnie wraca na światowe rynki obligacji. Udane operacje Moskwy firmuje wicepremier i minister finansów Aleksiej Kudrin - uważany niegdyś za ostatniego liberalnego reformatora w gabinecie Władimira Putina.
Rosjanie potrzebują gotówki, bo kryzys dał im się mocno we znaki. A jeszcze dwa lata temu, gdy zaczynały się globalne kłopoty, Kudrin zapewniał, że miną Rosję szerokim łukiem.
Gwarancją nietykalności miały być wpływy z handlu surowcami. Pół roku później, gdy kurs rubla mocno spadł, musiał przyznać, że Rosja przez najbliższe dwadzieścia, a może i pięćdziesiąt lat nie będzie miała tak pomyślnej koniunktury zewnętrznej jak w latach 2000-2008.
Wygląda na to, że zbilansowanie budżetu będzie jednym z większych wyzwań w karierze Kudrina. Ten dobiegający pięćdziesiątki polityk uchodzi w Rosji za typowego przedstawiciela petersburskiej drużyny: lojalnego, stonowanego, niewykazującego większych inicjatyw. To niezawodna śrubka w mechanizmie rządzenia.
Kudrin wyrasta z tego samego środowiska co Władimir Putin, z którym znają się od lat. Razem pracowali w administracji Petersburga pod kierownictwem Anatolija Sobczaka, którego wychowankowie sprawują rządy we współczesnej Rosji.
Aleksiej Kudrin zawsze doceniał wagę znajomości z odpowiednimi ludźmi. Jednak do kariery Kudrina - od mechanika samochodowego do wicepremiera - przyczynił się nie Putin, lecz Anatolij Czubajs, kolejny człowiek Sobczaka, jeden z głównych ideologów i realizatorów rosyjskich reform czasu pieriestrojki. Wraz z Czubajsem pracowali nad perspektywą stworzenia wolnej przestrzeni gospodarczej w Leningradzie. Tworzyli harmonijny sojusz: Kudrin potrzebował lidera, Czubajs - lojalnego podwykonawcy.
Gdy w 1996 roku Czubajs dobrnął do stanowiska szefa administracji prezydenta Jelcyna, załatwił przy okazji posadę Kudrinowi. Przeprowadzając się do Moskwy, Kudrin zmienił nie tylko pracę, ale także żonę, zostawiając ją z córką w Petersburgu.
Wiosną 2000 r. wiele osób pozytywnie oceniało namaszczenie Aleksieja Kudrina na stanowisko szefa resortu finansów - grzeczny, z Petersburga, o opinii liberała i niezwiązany z siłowymi strukturami władzy.
Jednak Kudrin szybko rozwiał mit o swoim niezaangażowaniu w siłowy sektor. W latach 2000-2004 wydatki na obronę rosły cztery razy szybciej niż na edukację, a na organy bezpieczeństwa - 13 razy.
W 2007 roku został także wicepremierem. Jest jednym z najdłużej funkcjonujących ministrów finansów na świecie. Odkąd Putin objął stanowisko premiera, Kudrin nie musi martwić się o posadę. Całkowicie pozbawiony charyzmy minister nie stanowi żadnego zagrożenia dla szefa rządu.
W dodatku swoją wierność Putinowi udowodnił przecież nieraz. Jak chociażby w 2004 roku przy okazji nagonki na Jukos, kiedy deklaracje Kudrina przypominały oskarżenia Generalnej Prokuratury. Nawet ówczesny premier Michaił Kosjanow, nigdy za liberała nieuchodzący, stwierdził, że sprawa Jukosu może mieć negatywny oddźwięk dla rosyjskiej gospodarki.
Kudrin kategorycznie odmawiał Jukosowi odroczenia spłaty długów, tłumacząc, że kompania ma co sprzedać, żeby wywiązać się ze zobowiązań przed państwem. Trudno jednak uwierzyć, że wygłaszając takie deklaracje, Kudrin nie wiedział o zablokowanych aktywach Jukosu.
- Aleksiej Kudrin w ciągu ostatnich kilku lat całkowicie dopasował się do kremlowskich reguł gry - konstatował jego dawny znajomy, ekonomista i publicysta, Dmitrij Trawin.
@RY1@i02/2010/081/i02.2010.081.000.024a.001.jpg@RY2@
Fot. East News
Kudrin uchodzi za ostatniego liberała w rosyjskim rządzie
Nino Dżikija
nino.dzikija@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu