Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Za trzy wyścigi Kubica przekona się, na co go stać

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Rozczarowani przebiegiem inaugurującego sezon Grand Prix Bahrajnu modlą się o deszcz w Melbourne. Robertowi Kubicy wystarczy zachmurzenie. GP Australii rusza w najbliższy weekend - dziś trening, w sobotę kwalifikacje, w niedzielę o 8 rano wyścig.

Niewykluczone, że Kubica był jedyną osobą, która w Bahrajnie się nie nudziła. - Z mojego punktu widzenia było tam wiele ciekawych odkryć. One nieco zmieniły nasze życie - powiedział Polak, mając oczywiście na myśli kierowców i inżynierów F1. - Wyścigi są wolniejsze, okrążenie z pełnym bakiem może być nawet o osiem sekund dłuższe niż w kwalifikacjach. To jak film na zwolnionych obrotach.

To, że wyścigi bez tankowania i z jednym pit stopem na zmianę opon nie będą porywającym show dla publiczności, wcale Polaka nie zdziwiło. Oto, jak Kubica tłumaczył wczoraj, dlaczego upragnione wyprzedzanie w nowych warunkach zniknęło niemal zupełnie: - To teraz naprawdę trudne, nawet kiedy na okrążeniu jesteś o dwie sekundy szybszy niż samochód przed tobą. Zwłaszcza jeśli wiesz, że na tych samych oponach trzeba jechać jeszcze 40 okrążeń. Nie można szarżować, bo w wysokich temperaturach hamulce zawodzą. Zakaz tankowania naraża wszystkie elementy na ryzyko: hamulce, opony, zużycie paliwa - opowiada Kubica. - Ale nie sądzę, by teraz było ciężej niż trzy lata temu. Tak już będzie, chyba że przemalujemy na bolidy zwykłe samochody. Im wyższa kategoria, tym wyprzedzanie trudniejsze. Teraz efekt jest silniejszy, bo zamiast o czasie okrążenia często myślisz o tym, żeby dowieźć samochód do mety.

Polak z lepszym silnikiem

W GP Australii Kubica dalej będzie prowadził swoje obserwacje - wystartuje z ulepszonym silnikiem i nowymi elementami aerodynamiki (przednim i tylnym skrzydłem). Aby naprawdę poznać możliwości bolidu R30 i swojego teamu, potrzebuje jeszcze trzech, czterech wyścigów.

- W Bahrajnie niewiele ustępowaliśmy Mercedesowi, myślę, że tworzymy w miarę wyrównaną grupę z Force India, Williamsem i Sauberem. W Australii nastawiam się na awans do trzeciej sesji kwalifikacji. Niewiele? Trzeba być realistą - uważa Kubica.

Polakowi trudno się dziwić, skoro nawet Michael Schumacher studzi rozbudzone oczekiwania kibiców. Podobnie jak Kubica zaczyna współpracę z nowym teamem (Mercedes). Szóste miejsce, na którym siedmiokrotny mistrz świata zajął w Bahrajnie, niektórych rozczarowało. Jadący takim samym bolidem Nico Rosberg był piąty.

- Wiem, że ludzie pokładają we mnie wielkie nadzieje, jestem z tego dumny. Z drugiej strony nie jestem czarodziejem, a tylko człowiekiem. Wiem, jak istotne są małe przeróbki i dbałość o detale. Trudno się spodziewać, że dojdę do tego wszystkiego natychmiast - mówi Schumacher, który doskonale zdaje sobie sprawę z dystansu, jaki dzieli jego team od czołówki, czyli Red Bulla, Ferrari, a nawet McLarena.

Chmury by pomogły

Grand Prix Australii, rozgrywane w Melbourne od 1996 r., dopiero po raz trzeci nie otwiera sezonu. Tym razem jednak nie do końca tak jest. Komentatorzy i członkowie wielu teamów uznali nudne GP Bahrajnu za falstart. Nie tylko oni liczą na to, że na torze ulicznym Albert Park zobaczą wreszcie coś ciekawszego. Zwolennikom zmian nie udało się na razie przeforsować nowych przepisów, na przykład obowiązkowego drugiego pit stopu. Urozmaicenie akcji zapewniłby deszcz. "Miejmy nadzieję, że w Melbourne będzie padać" - napisano w brytyjskiej prasie nazajutrz po Bahrajnie.

Opady nie przeszkadzałyby Kubicy - jego zdaniem właśnie bezchmurne niebo może być zagrożeniem. Ze względu na różnicę czasu między Australią a resztą świata wyścig rozpoczyna się późnym popołudniem. Zachodzące słońce oślepia kierowców. - W zeszłym roku przez 20 ostatnich okrążeń było ekstremalnie niebezpiecznie. Zwłaszcza na ostatnim zakręcie. Chmury by pomogły. I wygląda na to, że są w prognozie - mówi Kubica.

Gdy brakuje emocji, można zawsze liczyć na rewelacje Berniego Ecclestonea. Nieformalny szef F1 zdradził ostatnio, że wyścigi wkrótce mogą wrócić do USA. - Już w 2012 r. możemy ścigać się w New Jersey, z widokiem na Manhattan. To byłoby świetne - powiedział włoskiej Gazzetcie dello Sport.

@RY1@i02/2010/060/i02.2010.060.000.019a.001.jpg@RY2@

Fot. LAT Photographic-Renault

Robert Kubica wierzy, że w Australii pojedzie lepiej niż w Bahrajnie

@RY1@i02/2010/060/i02.2010.060.000.0019.101.jpg@RY2@

Krezus Schumacher

Marta Mikiel

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.