Niemieckiego polityka za 20 tys. euro wynajmę
Niemiecka polityka cieszyła się dotąd opinią stosunkowo uczciwej. Na tym wizerunku pojawia się jednak coraz więcej rys. Chodzi zwłaszcza o balansujące na granicy legalności zjawisko politycznego sponsoringu, które pogrąża w ostatnich dniach wiele najbardziej wpływowych postaci rządzącej koalicji.
"Jako premier największego niemieckiego landu i wiceszef CDU nie jestem do kupienia" - tłumaczy się w opublikowanym wczoraj wywiadzie dla dziennika Bild premier Nadrenii-Westfalii Juergen Ruettgers. Pozujący na obrońcę zwykłego człowieka potężny lider nadreńskiej chadecji od początku tygodnia musi bronić się przed zarzutami, jakie padają pod jego adresem po opublikowaniu przez magazyn Der Spiegel listów, które kancelaria Ruettgersa wysłała do najważniejszych niemieckich przedsiębiorców w ramach przygotowań do marcowego zjazdu lokalnej CDU.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.