Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Północnoamerykańska rewolucja na lodzie z rosyjskimi korzeniami

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Kanada wreszcie ma powód do dumy, a wszystko dzięki parze 20-latków, Tessie Virtue i Scottowi Moirowi. Ich zdjęcie w słodkiej pozie znalazło się tam wczoraj na okładkach wszystkich gazet. Sunąc po lodzie w swoim nieskazitelnym, najwyżej ocenionym programie dowolnym, płynnie przeszli do historii.

W tańcu dowolnym, przy dźwiękach V symfonii Gustava Mahlera Virtue i Moir robili wrażenie, że unoszą się nad lodem. Ich płozy niemal nie wydawały dźwięku. Skomplikowane podnoszenia rozpalały 11-tysięczny tłum rodaków. Najgłośniejszymi owacjami nagrodzono nowatorską figurę, kiedy Virtue balansowała oparta kolanem na plecach Moira, z ramionami i drugą nogą wyrzuconymi w powietrze. Sędziowie podzielili entuzjazm tłumu.

Złoty medal Virtue i Moira jest pierwszym zdobytym przez parę taneczną spoza Europy, od kiedy ta konkurencja weszła do programu zimowych olimpiad. Zapoczątkowaną w 1976 roku w Innsbrucku, a trwającą przez dziewięć kolejnych igrzysk europejską dominację można w uproszczeniu nazwać rosyjską. Pary taneczne ze Związku Radzieckiego, Wspólnoty Niepodległych Państw, a potem z Rosji regularnie zgarniały złote medale - wszystkie z wyjątkiem dwóch. W sumie przez 34 lata zajęli prawie dwie trzecie miejsc na podium. W Vancouver obecni mistrzowie świata Oksana Domnina i Maksim Szabalin wygrali taniec obowiązkowy, ale po dowolnym musieli zadowolić się trzecim miejscem. Srebrem sędziowie nagrodzili parę młodych Amerykanów, Meryl Davis i Charliego Whitea.

Niektórzy mówią już o północnoamerykańskiej rewolucji. Ale ta rewolucja ma rosyjskie korzenie.

- Myślę, że powinniśmy zabrać wszystkich rosyjskich trenerów z powrotem do kraju - gorzko żartował Szabalin, który może czuć się pokonany przez swoich.

Jest jedna para, która zajęła w poniedziałek dwa miejsca na podium - to Igor Szpilband i Marina Zujewa. W swojej szkółce na przedmieściach Detroit Rosjanie wytrenowali do tych igrzysk zarówno kanadyjskich mistrzów, jak i amerykańskich wicemistrzów. Oba teamy różnią się temperamentem, ale przepadają za sobą. Sportowo są na szczycie.

Można mówić, że Rosjanie oddali im trochę swojej wrażliwości ukrytej w zakamarkach rosyjskiej duszy, ale Zujewa - łyżwiarka w latach 70., potem choreograf - nie bardzo chciała zająć się trenowaniem, dopóki kilka lat temu nie wprowadzono nowego systemu sędziowania.

- Wcześniej nie lubiłam tańców. To nie był ani sport, ani sztuka. Nie było jasnych kryteriów sędziowania. Teraz wiadomo, że muszą być odpowiednie kroki, obroty, podnoszenia. To mnie zainspirowało, żeby zmienić świat tańca na lodzie. Byłam gotowa, żeby wychowywać dzieciaki - mówiła.

Virtue and Moir trafili do nich cztery lata temu, kiedy razem pracowali już od dekady. - Widziałam ich ekspresję, czuli muzykę, ruch, całą ideę tańca - mówiła Zujewa. Od razu zauważyła też braki i umiała im zaradzić. Podnoszenie trenowali z gimnastykami, płynność trików z akrobatami ze słynnego Cirque du Soleil.

Do Turynu Virtue i Moir pojechali jako rezerwowi, w 2008 roku zostali wicemistrzami świata, w zeszłym roku zdobyli brązowy medal. Występ w Vancouver dał im największą liczbę punktów, jaką kiedykolwiek dostali tancerze (221,57, w tym 110,42 za taniec dowolny). Choć wybrana przez nich muzyka Mahlera nie wpada łatwo w ucho, tych dwoje już porównuje się do Jayne Torvill i Christophera Deana, którzy wykonując w Sarajewie "Bolero" Ravela, stali się ikoną całej dyscypliny. 20-letnia Virtue i dwa lata starszy Moir są w niej najmłodszymi mistrzami olimpijskimi. Z pewnością zrobią wszystko, żeby popsuć krew Rosjanom w 2014 roku w Soczi.

Czy tam z rosyjskimi łyżwiarzami figurowymi będzie tak źle jak w Vancouver?

Rywalizację par sportowych zdominowali Chińczycy, Rosjanie byli dopiero na czwartym miejscu. Solista Jewgienij Pluszczenko wrócił z emerytury, ale mistrzostwa odzyskać nie zdołał. Ostatnią nierozstrzygniętą jeszcze konkurencją w łyżwiarstwie figurowym zostały występy solistek. A wśród nich za faworytki można uważać Koreankę Yu Na Kim czy Kanadyjkę Joannę Rochette, ale żadną z Rosjanek. Wiele wskazuje więc na to, że Rosjanie wyjadą z Kanady bez złotego medalu. A coś takiego nie zdarzyło się na zimowych igrzyskach przez ostatnich 50 lat.

@RY1@i02/2010/038/i02.2010.038.000.019a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/EPA

Za to podnoszenie kanadyjska para zebrała wielkie owacje

marta.mikiel@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.