Skończyły im się wymówki
Na razie w trwającym Pucharze Narodów Afryki faworyci zawodzą. Gwiazdom grającym na co dzień w Europie skończyły się wymówki. Już nikt im nie wierzy w niemoc po szoku wywołanym zamachem na drużynę Togo.
W pierwszym meczu gospodarze, drużyna Angoli, zaprzepaścili czterobramkową przewagę i zremisowali 4:4 z Mali. - Futbol w Afryce wciąż się rozwija. To znaczy mamy umiejętności, ale wciąż jesteśmy nieco naiwni - zdiagnozował trener reprezentacji Angoli Manuel Jose. Po tym remisie lider Zjednoczonego Kościoła Metodystów Joseph Muindi wezwał mieszkańców Angoli do "duchowego zjednoczenia wokół reprezentacji narodowej". Wezwał również młodzież - dla bezpieczeństwa uczestników turnieju - do powstrzymania się od picia alkoholu oraz zażywania narkotyków.
Następnego dnia Algieria, drużyna, która z eliminacji do mistrzostw świata wyeliminowała Egipt, sensacyjnie przegrała 0:3 z Malawi. Piłkarze z małego i biednego kraju w południowej Afryce chwilami ośmieszali zawodników grających głównie w lidze francuskiej. Po tym spotkaniu ulice stolicy Malawi, Lilongwe, wypełniły się wiwatującymi ludźmi - było trąbienie, śpiewanie, tańczenie i oczywiście strzelanie w niebo.
W Algierii przeciwnie - żałoba. W stolicy kraju, Algierze, doszło nawet do niewielkich starć z policją. Tamtejsza prasa już zaczęła szukać winnych. Padło na zblazowanych graczy grających na co dzień w Europie. - Graliśmy dobrze, ale i tak zasłużenie przegraliśmy. Porażka dobrze nam zrobi - powiedział napastnik Sieny Abdelkader Ghezzal. - Zamachy? Przejęliśmy się tym jak każdy, ale nie można tym usprawiedliwiać słabej gry.
Na koniec dnia zawiodło Wybrzeże Kości Słoniowej, które nie tylko nie potrafiło wygrać z Burkina Faso, ale nawet i strzelić gola. Didier Drogba, Arouna Kone czy Didier Zokora stwarzali sobie okazje, ale cały czas czegoś brakowało. W drugiej połowie zabrakło przede wszystkim szczerych chęci i waleczności. Po wycofaniu się reprezentacji Togo z turnieju sytuacja gwiazd z WKS zrobiła się nieciekawa. Teraz podopieczni Vahida Halihodzicia muszą wygrać z Ghaną. - Brakowało nam szczęścia. Jesteśmy zawiedzeni, ale to jeszcze nie koniec - podsumował selekcjoner WKS. - Z takimi zawodnikami nie możemy odpaść, to niemożliwe.
Wczoraj turniej rozpoczął się dla innych faworytów - Egiptu oraz Nigerii. Egipt nie zagra na mundialu w RPA. Przedwczesne odpadnięcie z PNA byłoby już tak wielką tragedią, że wielu piłkarzy bałoby się wracać do ojczyzny.
Daniel Rupiński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu