Krytyka Niemiec za sianie paniki
Unia Europejska krytykowała wczoraj Niemcy za podawanie niesprawdzonych informacji na temat źródeł zakażenia groźnym szczepem pałeczki okrężnicy (EHEC).
Najpierw hamburski sanepid oskarżył o to hiszpańskie ogórki, potem niemieckie kiełki. W obu przypadkach bezpodstawnie. Tymczasem każda podobna informacja naraża na straty kolejnych producentów warzyw. Choć hiszpańskie warzywa okazały się zdrowe, unijni odbiorcy przestali je kupować. - Niezwykle ważne jest, by władze narodowe nie spieszyły się z podawaniem informacji co do źródła infekcji, gdy nie są one naukowo potwierdzone. Rezultatem jest bowiem strach i problemy naszych producentów. Musimy być ostrożni w formułowaniu wstępnych wniosków - przekonywał wczoraj w Parlamencie Europejskim unijny komisarz ds. zdrowia John Delli.
Rumuński dziennik "Adevarul" przypomniał podobne przypadki z przeszłości, gdy media nagłaśniały niesprawdzone teorie o epidemiach, a gdy prawda wyszła na jaw, opinia publiczna - znudzona wcześniejszą paniką - nie zauważyła jej. "W 2006 r. EHEC wywołał epidemię w Kalifornii. Winowajcą ogłoszono szpinak, lecz później okazało się, że jest nim woda skażona krowimi fekaliami. Rolnicy nigdy nie otrzymali odszkodowań za milionowe straty. Teraz historia się powtarza" - napisała wydawana w Bukareszcie gazeta.
Wściekli rolnicy, wsparci m.in. przez władze Hiszpanii, już teraz zażądali zatem odszkodowań. Wczoraj w Luksemburgu debatowali o nich unijni ministrowie finansów. Rumuński komisarz ds. rolnictwa Dacian Ciolos powiedział przed spotkaniem, że Unia może zaoferować 150 mln euro rekompensat dla producentów pomidorów, ogórków i kapusty. Ostateczna suma będzie jednak przedmiotem targów państw członkowskich. Tylko hiszpańscy rolnicy tygodniowo tracą bowiem 200 mln euro. Do tego dochodzi 80 mln euro strat w Holandii, 20 mln w Niemczech, 4 mln w Belgii i 3 mln w Portugalii - szacuje rolnicze stowarzyszenie Freshfel Europe.
Tymczasem wciąż nie wiadomo, skąd pochodzą bakterie, które zabiły 23 osoby, głównie w północnych Niemczech. W Polsce potwierdzono na razie jeden przypadek zakażenia EHEC; podejrzewa się cztery kolejne. Szczególnie zjadliwy szczep bakterii E. coli może prowadzić do groźnego dla życia zespołu hemolityczno-mocznicowego, który w 5 - 15 proc. przypadków kończy się śmiercią.
Coraz bardziej zaniepokojone epidemią są władze Rosji. Choć wczoraj główny inspektor sanitarny Giennadij Oniszczenko uzyskał obietnicę przesłania próbek bakterii rosyjskim specjalistom, Moskwa poszerzyła embargo na unijne produkty. Poza warzywami nad Wołgę nie wjadą także m.in. truskawki, poziomki, jagody i borówki. Zakaz obejmuje owoce zebrane po 15 kwietnia. Unia krytykowała Kreml już po wprowadzeniu embarga na warzywa. - Nie ma powodów uzasadniających embargo na wszystkie warzywa ze wszystkich państw UE - mówił unijny ambasador w Moskwie.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu