Odszedł ojciec rapu
61-letni muzyk, poeta i performer, jeden z najbardziej wpływowych czarnych artystów Gil Scott-Heron zmarł 27 maja w Nowym Jorku.
W ubiegłym roku, po 16 latach artystycznej ciszy, które spędził w narkotykowym nałogu i depresji, powrócił na rynek znakomitą płytą "I’m New Here" - jednym z najlepszych trip-hopowych albumów ostatniej dekady. Dwa miesiące temu wspólnie z Jamie’em XX Smithem - filarem uhonorowanego Mercury Prize 2010 zespołu The XX -wydał nie mniej genialną jej zremiksowaną wersję. Wcześniej oprócz kilkunastu studyjnych płyt wydał też trzy tomy prozy i wierszy ("Vulture", "Small Talk" i "Nigger Factory"). Przepełniały je afroamerykańska duma i gniew - Gil wspierał Czarne Pantery. W swojej muzyce zaś łączył jazz, bluesa i soul, co stało się inspiracją dla wielu ważnych raperów: Eminema, Kanye’a Westa, Flying Lotus, 2Paca i tych z Public Enemy. Szkoda, że nigdy nie mogliśmy go zobaczyć w Polsce na żywo, dawał porywające koncerty.
@RY1@i02/2011/107/i02.2011.107.196.032b.001.jpg@RY2@
Wojciech Przylipiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu