Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Rosjanie wietrzą prawo i wyrzucają bolszewickie przepisy

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Prawo

Niemal 400 mld zapałek sprzedawanych co roku na rosyjskim rynku pochodzi z nielegalnej produkcji. Oszukują także producenci świeczek, właściciele sklepików handlujących ryżem, kawą i pieprzem. W Rosji formalnie wciąż obowiązuje państwowy monopol na te produkty, nałożony w 1918 r. postanowieniem Najwyższej Rady Gospodarczej RFSRR. Do końca roku ministerstwo sprawiedliwości ma zaprowadzić porządek w ustawodawstwie, anulując bądź kodyfikując sowieckie normy prawne.

W rosyjskim prawie aż roi się od archaizmów uchwalonych przez bolszewickie władze. Prawie wiek po ich przyjęciu i 20 lat po rozpadzie ZSRR moc wiążącą ma formalnie 45 tys. aktów prawnych. - Wiele z nich pomogło ludziom przetrwać pierwsze lata po upadku ZSRR. Współczesny rosyjski kodeks pracy pojawił się bowiem dopiero w 2001 r. - tłumaczy wiceminister sprawiedliwości Wiktor Jewtuchow. Do 2002 r. obowiązywał także kodeks cywilny przyjęty za czasów Leonida Breżniewa.

Większość z obowiązujących radzieckich norm jest już jednak uciążliwością dla Rosjan. Przyjęte w 1980 r. prawo zakazuje zabudowania terenów w pobliżu zbiorników wodnych znajdujących się pod Moskwą. - A podmoskiewskie tereny zostały gęsto zabudowane. Na tej podstawie często dochodzi do procesów sądowych. Sędziowie autorsko podchodzą do interpretacji prawa, a proces wygrywa silniejszy - mówi senator Jewgienij Tarło.

Obecna władza może też skorzystać z wciąż obowiązującej ustawy o konfiskacji majątku z 1927 r. Zgodnie z nią ze swoją własnością powinien się pożegnać każdy, kto opuści ojczyznę z powodów politycznych.

Wciąż obowiązuje także zakaz handlu... workami jutowymi nałożony przez sowieckie władze w czasach "prodrazwiorstki" (przymusowych kontrybucji żywności). A zgodnie z ustawą z 1917 r. dwa lata więzienia może dostać każdy, kto wpadnie na pomysł importu do Rosji artykułów luksusowych, w tym zielonej herbaty. Z kolei wstęp do szeregów rosyjskiej policji pozostaje zamknięty dla funkcjonariuszy policji carskiej, lichwiarzy i handlowców. Trudnienia się handlem mężczyznom nieposiadającym książeczki wojskowej zakazuje ustawa podpisana przez Włodzimierza Lenina w 1921 r.

Co sprytniejsi mogą wykorzystać sowieckie dziedzictwo prawne dla swoich celów. Zgodnie z postanowieniem z 1918 r. prawo do własnego pokoju w komunalnym mieszkaniu mają chorzy na trąd, astmę i ciężarne kobiety dwa miesiąca przed i po porodzie. Z kolei prawo do bezpłatnego mieszkania od państwa mają weterani wielkiej wojny ojczyźnianej, stomatolodzy, pisarze i wynalazcy.

Archaizmy prawne to nie tylko rosyjskie zjawisko. Prawdziwą kopalnią prawnych nonsensów są Stany Zjednoczone. W mieście Memphis wciąż obowiązuje nakaz posiadania wartej 10 dolarów licencji na żebranie. W ten sposób władze postanowiły walczyć z tłumami żebraków w centrum miasta. Z kolei w Karolinie Północnej nie wolno zbierać się członkom organizacji noszącym jednakowe stroje - na taki pomysł wpadły władze stanowe, by nie dopuścić do wieców lokalnych aktywistów Ku-Klux-Klanu. W Los Angeles zabronione jest oblizywanie... żab. Ustawę przyjęto po tym, jak tamtejsze nastolatki odkryły, że skóra niektórych ropuch zawiera substancje halucynogenne.

Nino Dżikija

nino.dzikija@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.