Po referendum czas na strajk
Mamy nadzieję, że po tym, jak świat zobaczył, w jaki sposób hiszpańskie władze potraktowały pokojowo nastawionych uczestników referendum, rządy innych państw opowiedzą się po stronie demokracji - mówi DGP wicepremier katalońskiego rządu Oriol Junqueras. Dziś w regionie ma się rozpocząć strajk generalny, który może doprowadzić do jego paraliżu.
Madryt nie zamierza negocjować. Wariantem maksimum mogłaby być federalizacja całej Hiszpanii lub zapewnienie większej autonomii Barcelonie. Sami Katalończycy mówią jednak, że na takie rozmowy jest już za późno. Jedyne, na co ewentualnie mogliby się zgodzić, to rezygnacja z deklaracji niepodległości w zamian za powtórzone referendum. I to z gwarancjami np. Unii Europejskiej, że jeśli większość opowie się za secesją, rozpoczną się autentyczne rozmowy o warunkach rozwodu. Takiego kroku nie przewiduje jednak hiszpańska konstytucja. ⒸⓅ A6
Bartłomiej Niedziński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu