Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Świat

Jaka Francja, takie diwy

Jessye Norman na Placu Zgody
Jessye Norman na Placu Zgodyfot. Yves Forestier_Sygma via Getty Images
26 kwietnia 2024
Ten tekst przeczytasz w 17 minut

Na ostatniej prostej przed igrzyskami Francuzi udowadniają, że pokłócić można się o wszystko. Najchętniej o symbole

Gdyby w 1989 r. świat oplatał już internet – ze szczególnym uwzględnieniem mediów społecznościowych – opinie o organizatorach 200. rocznicy Wielkiej Rewolucji Francuskiej byłyby podobne do tych, jakie dziś można przeczytać o osobach odpowiedzialnych za najbliższe igrzyska, które zaczną się w Paryżu 26 lipca. Wtedy jednak uwagi wyrażano raczej w kawiarniach i mimo wszystko się mitygowano. Ale spory były.

Jak wtedy, kiedy ogłoszono, że podczas głównych obchodów Marsyliankę zaśpiewa Jessye Norman – wprawdzie wielka śpiewaczka (tego nikt nie kwestionował), lecz Amerykanka, co dla sporej części Francuzów było dotkliwym policzkiem. A do tego czarna. – Jessye była głęboko zraniona atakami, jakie w nią wymierzono, ale my otoczyliśmy ją naszą miłością – wspominał po latach Jack Lang, ówczesny minister kultury. – W naszych oczach była ona symbolem tej uniwersalności Francji, którą chcieliśmy celebrować w obecności głów państw i stacji telewizyjnych z całego świata. Była szczęśliwa, że została wybrana na ucieleśnienie wolności, i tego wieczoru Francja pokazała swoje hojne oblicze, otwarte na wszystkie kultury świata – mówił AFP.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.