Czy Biden odjedzie, czy zostanie w Wilmington?
Ma tam dworzec swojego imienia, dom i wiele przykładów tego, co w Ameryce wymaga poprawy
Choć liczy tylko 70 tys. mieszkańców, Wilmington jest największym miastem w stanie Delaware. Założyli je w 1638 r. szwedzcy osadnicy. Razem z pensylwańską Filadelfią i leżącym w New Jersey Camden tworzy konurbację zamieszkałą przez 6 mln osób, z których część dojeżdża do pracy do Nowego Jorku. To także mała ojczyzna Joego Bidena.
Po 30 minutach jazdy z Filadelfii pociąg zatrzymuje się na stacji, na której demokratyczny kandydat na prezydenta był w życiu 16 tys. razy. Tutejszymi pociągami ‒ jak sam wyliczył ‒ przejechał prawie 3,5 mln km. Odkąd w wieku 29 lat został wybrany do Senatu, codziennie dojeżdżał do Waszyngtonu i wracał, żeby spędzić wieczór z synami, których matka zginęła w wypadku. Z Jill ożenił się w 1977 r., kiedy młodszy, Hunter, ulubiony „worek treningowy” prezydenta Trumpa, skończył siedem lat.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.