Praca dla podwykonawców, nie dla więźniów
NIK uważa, że przywięzienne zakłady pracy nie powinny otrzymywać bez przetargów zamówień, które potem prawie w całości i tak realizują komercyjne firmy, bez udziału osadzonych
W 2013 r. w przepisach o zamówieniach publicznych pojawiło się wyłączenie pozwalające Ministerstwu Sprawiedliwości i podległbym mu jednostkom przekazywać bez przetargów zlecenia przywięziennym zakładom pracy. Cel był jeden – znalezienie pracy dla więźniów. Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli nie jest on jednak realizowany. W rzeczywistości zamówienia te realizują prawie w całości komercyjne firmy, które są wybierane z pominięciem przetargów.
W opublikowanym przed dwoma tygodniami szeregu wystąpień NIK nazywa ten mechanizm „wehikułem inwestycyjnym”. Na podstawie wyłączenia spod przepisów o zamówieniach publicznych zakłady karne czy sądy udzielają zlecenia przywięziennym zakładom produkcyjnym. Te jednak nie są w stanie samodzielnie realizować inwestycji, dlatego przekazują większość prac podwykonawcom. W ten sposób nawet 95 proc. wartości kontraktu trafia ostatecznie do prywatnych firm z pominięciem procedur przetargowych. Od 1 stycznia 2017 r. do 30 czerwca 2019 r. w ręce podwykonawców przekazano w ten sposób 560 mld zł, co stanowiło 82 proc. wartości kontraktów zawartych z przywięziennymi zakładami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.