Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Klauzule społeczne są, ale gminy boją się z nich korzystać

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

PROBLEM W 2013 roku 4,5 proc. zamówień publicznych uwzględniało klauzule społeczne, które pozwalają podmiotom publicznym przy zlecaniu zamówień narzucać rozwiazania korzystne dla bezrobotnych, czy niepełnosprawnych. Wspomniany odsetek mógłby być wyższy, lecz zamawiający obawiają się, że kryterium społeczne jest na tyle nieostre, iż jego zastosowanie rodzi ryzyko zaskarżenia wyników procedury udzielania zamówienia. Kieruje nimi przekonanie, że łatwiej zarzucić niejasność przetargowi, w którym rolę odgrywa klauzula społeczna, aniżeli temu, gdzie najlepsza oferta jest wyłaniana w oparciu o cenę. Zdaniem ekspertów to błędne stanowisko. W ich ocenie przywołane klauzule mogą być przez podmioty publiczne, chociażby samorządy, wykorzystywane jako dodatkowy instrument służący realizacji celów polityki społecznej.

Z jednej strony niezrozumienie istoty klauzul społecznych, z drugiej strach przed ich stosowaniem - tak wygląda rzeczywistość w polskiej administracji. Do ostrej wymiany zdań na ten temat doszło podczas grudniowej konferencji "Przyszłość społecznie odpowiedzialnych zamówień publicznych".

- Trzeba pokazać, że klauzule są nowoczesnym narzędziem walki z wykluczeniem społecznym - przekonywał Krzysztof Więckiewicz z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej.

- Klauzule dziś nie stanowią motoru rozwoju społeczeństwa i gospodarki, ponieważ nie są rozpropagowane. Tymczasem jeżeli gmina ma problem z bezrobociem, to za pomocą klauzul mogłaby stymulować lokalny rynek pracy - mówił Marek Komorowski, dyrektor Biura Zamówień Publicznych w krakowskim magistracie.

- Pojawieniu się klauzul w polskim prawodawstwie nie towarzyszyła kampania promocyjna - zauważyła dr Karolina Jarosz z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego.

- Planujemy dalsze działania promocyjne, skoro jest taka potrzeba - zapowiedziała Magdalena Olejarz, dyrektor Departamentu UE i Współpracy Międzynarodowej w Urzędzie Zamówień Publicznych.

- Nawet kiedy zrozumie się ideę opisywanego instrumentu, pojawia się obawa przed jego zastosowaniem. Klauzule burzą utarte schematy. Oznaczają konieczność nauczenia się nowych rzeczy oraz odwagi w ich zastosowaniu - uważa Tomasz Schimanek z Instytutu Spraw Publicznych.

Obawy wynikają z tego, że organy kontroli badające zamówienia mogą zakwestionować sposób wyboru firmy. Klauzule nie są kryterium dokładnie mierzalnym, jak cena.

- Przepisy o finansach publicznych mówią wyraźnie, w jaki sposób zamawiający ma wydawać środki publiczne. Nie ma tam mowy o aspektach społecznych - twierdzi Marek Komorowski.

Innego zdania jest Schimanek. - Przemyślana klauzula, jako wymóg dla ubiegających się o zamówienie, zawsze się obroni - uważa ekspert.

Tę opinię kontruje Cezary Miżejewski, były wiceminister pracy: - Kwestie kontroli to nie mit. Nic dziwnego, że wciąż o wyniku zamówienia decyduje cena, bo to najprostsze kryterium, do którego nikt się nie przyczepi. Bardziej wyszukane wymogi, to już ryzyko, że u organów kontrolujących pojawią się wątpliwości.

- Klauzule społeczne nie mogą przysłonić istoty zamówienia publicznego. Muszą być powiązane z przedmiotem zamówienia. Trzeba umieć uzasadnić ów związek w razie kontroli. Nie można wprowadzić klauzuli tylko dlatego, że jest to modne - przekonuje Magdalena Olejarz.

@RY1@i02/2014/252/i02.2014.252.08800020a.802.jpg@RY2@

UZP radzi, jak stosować przepisy

Oprac. Piotr Pieńkosz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.