Idzie nowa władza i chce unieważniać przetargi. Czy będzie łamać prawo? Z tym to się przecież wiąże
Kandydaci na prezydentów, burmistrzów czy wójtów nie mogą rezygnować z poczynionych przez poprzedników inwestycji ot tak. Uzasadnione przekonanie, że są one nietrafione, to za mało na podjęcie takich decyzji
Kandydat na prezydenta Warszawy Piotr Guział zapowiedział, że jeśli wygra wybory, unieważni ogłoszony dopiero co przetarg na szpital południowy. Jego zdaniem inwestycja ta nie jest przemyślana i zagraża rozbudowie Centrum Onkologii na Ursynowie. Dlatego deklaruje jej powstrzymanie w przypadku dojścia do władzy. Podobne zapowiedzi można w tych wyborach samorządowych usłyszeć także w wielu innych miejscach. Problem w tym, że wypowiadający je kandydaci zapominają, że raz ogłoszony przetarg nie może być tak po prostu unieważniony. Zazwyczaj będzie musiał być kontynuowany nawet w przypadku zmiany władzy. Przepisy bowiem bardzo rygorystycznie wskazują przesłanki, które pozwalają na jego unieważnienie. Wymiana osób stojących na czele urzędu bez wątpienia do nich nie należy. Zmiana pryncypiów czy nawet uzasadnione przekonanie o tym, że inwestycja naprawdę jest nietrafiona, także nie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.