Afera o AI u Podsiadły. Czy wiemy, co krytykujemy?
Jeszcze kilka lat temu sztuczna inteligencja była w środowisku twórców futurystyczną ciekawostką. Dziś stała się elementem codziennej pracy grafików, montażystów, muzyków i twórców reklam. Nic więc dziwnego, że każda głośna produkcja wykorzystująca AI wywołuje emocje – od zachwytu po panikę. Problem w tym, że debata o nowych technologiach coraz częściej zamienia się w internetowy sąd, w którym szybciej wydaje się wyroki, niż analizuje fakty.
Burza wokół najnowszego teledysku Dawida Podsiadły do utworu „Na błysk” to coś więcej niż kolejny internetowy spór o estetykę w dobie AI. To test dla polskiego rynku kreatywnego i sygnał ostrzegawczy dla ustawodawców. Fala krytyki, która przetoczyła się przez media społecznościowe, pokazała, że wciąż nie do końca potrafimy odróżnić masową, przypadkową generację obrazów z internetu (tzw. slopu) od profesjonalnej postprodukcji wspieranej algorytmami. Zamiast spokojnej rozmowy o faktach szybko wpadamy w emocjonalne i uproszczone narracje. Przyjrzyjmy się więc zarzutom wobec Podsiadły.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.