Droga tylko przez koncesje? Gminni przewoźnicy niepewni swego
O koło 90 proc. komunalnych spółek komunikacji miejskiej działa w oparciu o bezpośrednią umowę z samorządem, czyli bez koncesji na usługi. Dzięki temu przewoźnicy nie ryzykują finansowo – gminy płacą im za każdy wozokilometr, dofinansowują, bo inaczej sam zysk z biletów częstokroć nie pozwoliłby tym firmom utrzymać się na rynku. Bezprzetargowe udzielenie zamówienia, z pominięciem przepisów zamówień publicznych, jest według nich możliwe na podstawie art. 5 ust 2 unijnego rozporządzenia nr 1370/2007 oraz art. 22 ust. 4 ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Tak do tej pory sądzono. Ale przekonanie to zachwiały niedawne wyroki TSUE w sprawach niemieckich. Trybunał wskazał bowiem, że bezpośrednie umowy w komunikacji miejskiej są możliwe, ale tylko i wyłącznie na podstawie koncesji, tzn. wtedy gdy operator transportowy ponosi ryzyko prowadzenia własnej działalności. Komunalni przewoźnicy (także zrzeszająca ich izba gospodarcza) uważają, że trzeba pilnie zmienić prawo krajowe i dostosować je do o wyroków TSUE. Inaczej skutki dla całej branży mogą być dotkliwe – z zablokowaniem unijnego wsparcia i uniemożliwianiem kontraktów przez konkurencję włącznie. Co na to miasta? Na razie są spokojne. – Nie dopatruję się w tej interpretacji wyroku, że forma zlecenia usługi w trybie rozporządzenia 1370/2007 jest możliwa jedynie w formie koncesji – mówi Rafał Grzegorzewski, zastępca dyrektora ds. transportu ZDMiKP w Bydgoszczy. – Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym także wyraźnie te formy zamówienia rozdziela i dopuszcza – podkreśla.
Czy racje mają przewoźnicy, apelując o zmiany w prawie, czy samorządy, uznając, że nic się nie zmienia? O wskazówki poprosiliśmy Ministerstwo Infrastruktury. Czekamy na odpowiedź. Oby była korzystna dla gmin…©℗
Bożena Ławnicka
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.