Wyścig z czasem. Jak miliardy z KPO zmieniają miasta i regiony
Po długim czasie politycznego impasu i technicznych przygotowań Krajowy Plan Odbudowy (KPO) zszedł na poziom miast, gmin i regionów. W szkołach trwa termomodernizacja, samorządy aktualizują plany ogólne, województwa zamawiają nowy tabor kolejowy, a miasta sięgają po pożyczki na zieloną transformację. To tylko niektóre przykłady. Rok 2026 będzie w wielu wymiarach dla KPO decydujący.
Liczba podpisanych umów w ramach KPO przekroczyła milion – poinformowało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej pod koniec ubiegłego tygodnia. To symboliczny próg, natomiast zbliża się kluczowa data. Do końca sierpnia muszą zostać zrealizowane wszystkie kamienie milowe i cele zapisane w KPO. Nie chodzi przy tym o deklaracje czy częściowe postępy, lecz o faktyczne zakończenie inwestycji, a więc oddanie budynków czy innej infrastruktury do użytkowania, dostarczenie taboru, uruchomienie usług. Na koniec 2026 r. zamyka się okno wypłat. Po tej dacie nawet perfekcyjnie wykonany projekt nie może już zostać sfinansowany z KPO.
Dla samorządów oznacza to fundamentalną zmianę sposobu myślenia o inwestycjach. W klasycznych programach unijnych najważniejsze było zabezpieczenie finansowania. W KPO coraz częściej słychać inne pytanie: czy zdążymy na czas. Ryzyko nie polega bowiem na utracie części dofinansowania, lecz na tym, że cała inwestycja – choć potrzebna i rozpoczęta – wypadnie poza ramy programu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.