Budżet partycypacyjny tylko z nazwy
Tylko co dziesiąty projekt spełnia kryteria "obywatelskości". Za pieniądze, które de facto powinni wydawać mieszkańcy, lokalne władze remontują szkoły albo - co gorsza - wykorzystują je w celach politycznych
W wielu miastach trwają lub właśnie zakończyły się głosowania mieszkańców nad projektami realizowanymi w ramach budżetów obywatelskich. Idea tej formy inwestycji miała być prosta i klarowna: radni wyodrębniają ułamek pieniędzy z lokalnego budżetu na poczet obywatelskiego. Następnie grupy mieszkańców zgłaszają projekty do realizacji. Ostatecznie brane pod uwagę są te, które zdobędą największe poparcie w głosowaniu. Tyle teorii.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.