Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Samorządy planują własne ubezpieczalnie

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Już dwie gminy są zainteresowane założeniem towarzystw ubezpieczeniowych. Jednak każdy eksperyment pociąga za sobą ryzyko

Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych (TUW) to w warunkach polskich instytucja wciąż mało znana. Stanowi też ciekawą opcję dla samorządów, bo na składkach mogą zaoszczędzić nawet kilkanaście procent. W efekcie już dwa samorządy odpowiedziały na zaproszenie Fundacji Wspierania Ubezpieczeń Wzajemnych promującej tę formę ubezpieczania się.

- Pomysł zakładania TUW przez samorządy pojawił się już w latach 90. Oceniam go pozytywnie. Jeśli dostaniemy racjonalną propozycję, na pewno ją rozważymy - mówi Janina Filipek, skarbnik miejski w Rzeszowie.

Tymczasem według statystyk Międzynarodowej Federacji Ubezpieczycieli Wzajemnych i Spółdzielczych (ICMIF) udział TUW-ów w polskim rynku ubezpieczeń wzrósł w 2012 r. do rekordowych 29,8 proc. (uwzględniając spółki córki zagranicznych towarzystw, działające w Polsce w formie spółek akcyjnych). Nie ma jednak wśród nich jednostek samorządowych.

Idea własnej ubezpieczalni

Gminy, powiaty i województwa ubezpieczają się od skutków różnych zdarzeń, które mogą uszczuplić ich majątek (klęski żywiołowe) lub wywołać roszczenia osób trzecich (ochrona zdrowia). Ustawowy obowiązek dbania o mienie samorządowe realizują, podpisując umowy z komercyjnymi ubezpieczycielami. W ten sposób stają się ich cennymi klientami - największe z nich mogą na ten cel wydawać w ciągu roku nawet kilkaset tysięcy złotych.

Towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych oferują zupełnie inną filozofię działania. Ich podstawowym celem jest ochrona członków. Każda jednostka samorządu terytorialnego, która założy lub przystąpi do niego i wpłaci składkę, zostanie objęta ubezpieczeniem finansowanym przez pozostałych uczestników. Ubezpieczający staje się jednocześnie ubezpieczonym.

Założyć TUW może każdy szczebel władzy lokalnej, jego zakład i jednostka budżetowa, a także publiczny zakład opieki zdrowotnej. Przy czym wcześniej radni muszą podjąć stosowną uchwałę. Jak twierdzą eksperci, najlepszym rozwiązaniem jest, by towarzystwa zakładały sąsiadujące ze sobą gminy, powiaty lub województwa.

- Przystąpienie do TUW będzie też korzystne dla samorządów z różnych obszarów. Przede wszystkim pozwala na dywersyfikację ryzyk oraz uzyskanie efektu skali poprzez zgłoszenie się większej liczby podmiotów - przekonuje jednak Aleksandra Jankowska, dyrektor Fundacji Wspierania Ubezpieczeń Wzajemnych.

Podobieństwa i różnice

Zarówno ubezpieczyciele komercyjni, jak i towarzystwa mogą oferować szeroki wachlarz produktów - ubezpieczenia majątkowe, komunikacyjne (OC, autocasco, od nieszczęśliwych wypadków), a także od zdarzeń losowych i kradzieży. Mają też możliwość objęcia ubezpieczeniem urzędników. Natomiast w razie kłopotów finansowych mogą zwrócić się o pomoc do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. To tyle, jeżeli chodzi o podobieństwa.

Różnic jest znacznie więcej. TUW ma charakter niekomercyjny, co oznacza, że tego typu podmiot nie jest nastawiony na zysk. W efekcie nie jest on uwzględniany na etapie kalkulacji składek. Dzięki temu oferta ubezpieczeniowa jest po prostu tańsza. Co więcej, w przypadku wolnych środków towarzystwa mogą je reinwestować, np. obniżając wysokość składek. Natomiast w przypadku komercyjnej firmy ubezpieczeniowej nadwyżki kapitału są wypłacane akcjonariuszom.

Eksperci podkreślają, że samorządowe TUW-y mogłyby kierować swoje produkty do ściśle zdefiniowanych podmiotów. Pozwoliłoby to skonsolidować ubezpieczenia w jednej strukturze. Co ważne, zgodnie z ustawą z 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 950 ze zm.), dla ubezpieczeń zawieranych w ramach TUW nie stosuje się przepisów o zamówieniach publicznych.

Problematyczny bilans zysku

- Powołanie towarzystwa przez samorządy może być korzystne dla ich finansów. W wielu jednostkach brakuje pieniędzy na realizację podstawowych zadań, a TUW jest prostym sposobem na oszczędności - mówi Aleksandra Jankowska.

Ten argument może być jednak obosieczny. Trudności w zbilansowaniu budżetu mogą zniechęcać samorządowców, którzy nie znają kosztów przystąpienia do towarzystwa. A wydatki na ten cel muszą być zaplanowane i wpisane do budżetu wcześniej.

- Słabą stroną towarzystw może być reasekuracja. Jeśli odszkodowania finansowane są tylko ze składek, istnieje obawa niewypłacalności przy dużej szkodowości - mówi prezydent Sopotu Jacek Karnowski.

Aleksandra Jankowska rozwiewa te wątpliwości. Jej fundacja będzie pomagać samorządom tworzyć biznesplany uwzględniające potencjał ubezpieczeniowy i koszty administracyjne. Najbliższe spotkania mają się odbyć w Rzeszowie i Białej Podlaskiej jeszcze w maju.

Pozostaje kwestia kosztów działania obu instytucji. Wyliczenia fundacji wskazują na oszczędność rzędu kilkunastu procent. Tymczasem dane KNF, która nadzoruje rynek ubezpieczeniowy, mówią co innego.

Wynika z nich, że są one niemal identyczne jak ubezpieczycieli komercyjnych. Przykładowo koszty administracyjne to 6,5 proc. (TUW) do 6,9 proc. (pozostałe), koszty działalności ubezpieczeniowej to 25,7 (TUW) do 26,4 (pozostałe). Tak więc oszczędności zdają się pozorne. Jest jeszcze inna kwestia. Każdy eksperyment niesie za sobą ryzyko, od którego nie da się ubezpieczyć.

Słabą stroną towarzystw może być niewypłacalność przy poniesieniu dużych strat

@RY1@i02/2014/093/i02.2014.093.18300060a.804.jpg@RY2@

Rynek towarzystw ubezpieczeń wzajemnych

Michał Kuc

michał.kuc@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.