Przez Unię zabraknie nam na zdrowie
SAMORZĄD
Miasta zaciągają długi na finansowanie nowych unijnych projektów. Rzecz w tym, że obsługa długu kosztuje je coraz więcej - dlatego muszą przycinać wydatki gdzie indziej, np. na niektóre potrzeby mieszkańców.
I tak np. stolica w okresie 2016-2017 przytnie wydatki na sferę "ochrona zdrowia i pomoc społeczna". Jak wynika z wieloletniej prognozy finansowej, prognozowane na ten rok wydatki sięgną 987,5 mln zł, podczas gdy na przyszły rok mowa jest już o 967 mln zł. W innych miastach zmniejszone zostaną wydatki na działania miękkie, np. wsparcie rodzin w potrzebie czy komunikację podmiejską.
- Nasze budżety nie są z gumy. To ostatnie tak duże środki unijne dla Polski. Chcąc dalej inwestować, czasem z czegoś trzeba zrezygnować - tłumaczą samorządowcy.
Winny jest sztywny model pozyskiwania funduszy z Brukseli na inwestycje w Polsce. Aby można było aplikować o pieniądze, dostać je i finalnie spożytkować, np. na budowę aquaparku, gmina musi dysponować wkładem własnym, zwykle na poziomie 30 proc. wartości inwestycji. Zwykle też go nie ma, więc musi się zapożyczać, a potem długi spłacać. Dlatego nie stać jej na wiele dotychczasowych, równie ważnych wydatków. ⒸⓅ
@RY1@i02/2016/153/i02.2016.153.00000010c.801(c).jpg@RY2@
Tomasz Żółciak
@tzolciak
A2-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu