Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd stawia na termomodernizację. Jednak bez samorządów to się nie uda

28 czerwca 2018

Ma być mniej smogu i mniejsze zużycie energii

Wkrótce w najbardziej zanieczyszczonych gminach ma ruszyć rządowy pilotaż programu termomodernizacyjnego. Ma to pomóc w sprawnej wymianie starych pieców, powodujących niską emisję, i w dociepleniu domów, tak by do ogrzewania zużywać mniej energii. Jednak sukces projektu w dużej mierze uzależniony jest od sprawności poszczególnych samorządów

Jeszcze przed sejmowymi wakacjami do parlamentu ma trafić rządowy projekt ustawy termomodernizacyjnej (projekt nowelizacji ustawy o wspieraniu termomodernizacji i remontów, ustawy o gospodarce opakowaniami i odpadami opakowaniowymi oraz ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych). Celem jest uruchomienie pilotażu w ok. 30 najbardziej dotkniętych smogiem gminach (uwzględnionych na liście Światowej Organizacji Zdrowia). Za pomocą rządowo-samorządowych dotacji mieszkańcy będą mogli liczyć na remont ich budynków jednorodzinnych (zwiększenie efektywności cieplnej) oraz wymianę źródeł ciepła.

Pilotaż tuż-tuż

Na zadania związane z pilotażem rząd przygotował 180 mln zł. Biorąc pod uwagę całkowite potrzeby to zaledwie kropla w morzu. – Całkowitą wartość inwestycji koniecznych, by wymienić niezgodne z normami kotły na paliwo stałe i przeprowadzić pełną termomodernizację dla budynków jednorodzinnych, szacuje się na ok. 30,1 mld zł w woj. małopolskim i śląskim oraz 154,1 mld zł na terenie Polski – wynika z najnowszego raportu Banku Światowego. – Te 180 mln jest na to, by program termomodernizacji w ogóle uruchomić. W ramach programu, dzięki zapewnieniu finansowania z różnych źródeł, całkowita kwota przekroczy miliard złotych – zdradza nam osoba z rządu. Jak zapewnia, jest szansa, że uda się przyjąć projekt ustawy w Sejmie jeszcze w lipcu. A jak wynika z naszych ustaleń, jest on już po etapie konsultacji i trwają ostatnie szlify oceny skutków regulacji oraz aktów wykonawczych do ustawy.

Jak dowiedział się DGP, na pierwszym lipcowym posiedzeniu Sejmu połączone komisje ds. energii oraz Skarbu Państwa mają złożyć sprawozdanie o rządowym projekcie nowelizacji ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw oraz ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej. Jak mówi Piotr Woźny, pełnomocnik premiera ds. programu „Czyste Powietrze”, już naprawdę niewiele dzieli nas od ustawowego zakazu stosowania mułów i flotokoncentratów w domowych piecach.

Czy gminy dadzą radę

Już dziś wiadomo, że o sukcesie pilotażu, a w dalszej perspektywie całego programu, rząd mógłby zapomnieć, gdyby nie samorządy. To na ich barkach spoczywać będzie odpowiedzialność za realizację dużej części projektu.

Przede wszystkim chodzi o wkład finansowy. Rząd miałby zapewnić środki na poziomie 70 proc., a resztę dołożą władze lokalne. Skąd? – Pewnie z własnego budżetu – spodziewa się Szymon Urban z Urzędu Miasta i Gminy Niepołomice. Jak dodaje, rozważana jest jeszcze kwestia wkładu własnego mieszkańca, przynajmniej w minimalnym zakresie. – Takie rozwiązania skutecznie stosowaliśmy przy okazji realizacji wcześniejszych, podobnych projektów, np. budowy instalacji solarnych. Chodzi o to, aby mieszkaniec jako właściciel czuł się odpowiedzialny. Niestety, często pokutuje opinia, że jak coś jest za darmo, to nie jest nic warte i nie ma co tego szanować – dodaje nasz rozmówca.

Zdaniem władz Tomaszowa Mazowieckiego oczekiwany wkład w wysokości 30 proc. może stanowić zbyt duże obciążenie dla lokalnych budżetów. „Poza tymi środkami jednostka samorządu terytorialnego zobowiązana będzie do zapewnienia kadry pracowniczej odpowiedzialnej za realizację programu, począwszy od jego opracowania do jego realizacji, wykonania wymaganych prac oraz kontroli przestrzegania trwałości projektu przez wskazany okres 10 lat” – zwracają uwagę tomaszowscy urzędnicy w piśmie skierowanym do Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii (gdzie swój sekretariat ma Piotr Woźny, pełnomocnik premiera). „Gmina jest zdania, iż każdy samorząd ma zapewnić w takich programach, jak również w programach unijnych, wkład własny, jednak biorąc pod uwagę szeroki zakres zadań własnych nałożonych na gminę, w tym pomoc społeczną, jak i inne, wkład własny gminy mógłby zostać określony na poziomie maksymalnie 15 proc. szacowanych całkowitych kosztów realizacji umowy. Podobna proporcja stosowana jest w projektach unijnych, których celem jest ograniczenie niskiej emisji” – proponują samorządowcy z Tomaszowa Mazowieckiego.

Niektóre samorządy zapowiadają, że będą oczekiwały finansowego zaangażowania mieszkańców, by dzięki temu obniżyć obciążenia po swojej stronie. – Środki będą pochodzić zarówno z dochodów własnych gminy, jak i pozyskanych dotacji unijnych, a 10 proc. będą pokrywać mieszkańcy w formie pieniężnej lub pracy na rzecz gminy – wyjaśnia Magdalena Turkawska z Urzędu Miasta i Gminy w Skawinie.

Są ograniczenia, będzie wsparcie

Co do zasady wsparcie przewidziane w ustawie będzie kierowane do gmin objętych uchwałami sejmików województw przyjmowanymi na podstawie art. 96 ustawy z 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 799), pozwalającego na ustanowienie ograniczeń lub zakazów eksploatacji instalacji spalania paliw. Takie uchwały mają już województwa dolnośląskie, małopolskie, mazowieckie, opolskie, śląskie i wielkopolskie. To ok. 60 proc. populacji Polski. Wkrótce zakazy zaczną dotyczyć całego kraju. ©

Jak namierzyć właściwe osoby

Kłopotliwa może być także kwestia, do kogo kierowane ma być wsparcie lub – mówiąc inaczej – jak ukierunkować strumień rządowo-samorządowych pieniędzy. Wsparcie ma być udzielone osobom „ubogim energetycznie”, czyli takim, które mają dochód nie większy niż 250 proc. kryterium dochodowego na członka rodziny określonego w ustawie o pomocy społecznej oraz spełniają co najmniej jedno z kryteriów społecznych, np. żyją w rodzinie wielodzietnej lub wielopokoleniowej, otrzymują wsparcie w postaci świadczenia wychowawczego na pierwsze dziecko, w rodzinie jest osoba niepełnosprawna lub rodzina korzysta z pomocy społecznej. Z kolei liczba domów, które miałyby uzyskać wsparcie na podstawie ustawy, nie będzie mogła przewyższyć 12 proc. łącznej liczby budynków mieszkalnych jednorodzinnych zlokalizowanych na terenie gminy.

Pojawiają się więc w samorządach pytania, jak namierzyć osoby, które powinny zostać objęte programem termomodernizacji. W końcu mowa o grupie osób, która niekoniecznie musi pokrywać się z listą osób już teraz znajdujących się pod opieką miejskich i gminnych ośrodków pomocy społecznej. Może być też tak, że gminy będą miały do czynienia z osobami o niskim dochodzie, ale całkiem niezłej sytuacji majątkowej (np. osoby starsze mieszkające w dużych domach na pokaźnych działkach, odziedziczonych po kimś z rodziny).

– Nad sposobem ustalenia, kto jest osobą ubogą energetycznie, prowadzone są dyskusje – przyznaje Piotr Stempniak, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Opocznie. – Baza osób korzystających z pomocy społecznej nie będzie pokrywała się z osobami ubogimi energetycznie. Dotyczy to bazy osób korzystających zarówno ze świadczeń socjalnych, jak i z programu „500+”. Identyfikacja osób ubogich energetycznie nie jest więc prostym zadaniem – przyznaje rzecznik.

53 tys. zł brutto tej kwoty nie będzie mogło przekraczać wsparcie udzielane łącznie ze środków publicznych (rząd + samorząd) dla potrzeb termomodernizacji i wymiany niskoemisyjnych źródeł grzewczych

10 lat przez taki okres samorząd powinien zapewnić utrzymanie efektów gminnego programu niskoemisyjnego

Jaką taktykę obrały więc gminy? Zakopane postawiło przede wszystkim na dane, którymi dysponuje Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. – Pracownicy socjalni mają najlepsze rozeznanie, które domy osób będących beneficjentami pomocy społecznej są opalane węglem. Swoje dane dostarczyli również inkasenci firmy wodno-kanalizacyjnej SEWIK, którzy pomogli wskazać osoby mogące być zainteresowane przystąpieniem do programu. Według wstępnego rozeznania będzie to w sumie około 500 rodzin – opowiada nam Agnieszka Bartocha, naczelnik wydziału ochrony środowiska Urzędu Miasta Zakopane.

Opoczno zastanawia się nad innym pomysłem. – Gmina posiada dokładną bazę danych osób ją zamieszkujących na podstawie deklaracji dotyczących odbioru odpadów komunalnych. Zasadne wydaje się w pierwszej kolejności rozesłanie do wszystkich informacji o programie i możliwości skorzystania z dofinansowania – mówi rzecznik Urzędu Miejskiego Piotr Stempniak. – Kolejnym krokiem jest rozesłanie informacji do sołtysów, aby rozpowszechnili informację wśród mieszkańców w zwyczajowy sposób. Natomiast na terenie miasta możliwe jest umieszczenie informacji w prasie lokalnej, na słupach ogłoszeniowych czy na stronie internetowej urzędu. Na razie nie planujemy wysyłania urzędników w teren w celu stworzenia mapy osób ubogich energetycznie – dodaje.

Samo znalezienie potencjalnego beneficjenta to połowa sukcesu. Trzeba go jeszcze namówić na udział w programie. – Gmina zrobiła wstępne rozeznanie dotyczące liczby osób, które mogłyby przystąpić do programu, jednak mieszkańcy sami muszą się zgłosić i wyrazić chęć uczestnictwa. Urzędnicy nie mogą sami nikogo z góry wyznaczyć. Zgłoszenia mieszkańców będą weryfikowane, zostaną przeprowadzone audyty energetyczne i wizje lokalne, w których będą uczestniczyli pracownicy socjalni oraz audytorzy – dodaje Agnieszka Bartocha z Zakopanego.

– Ustalanie potencjalnych beneficjentów programu będzie wymagać szczegółowej analizy zarówno ich statusu energetycznego i ekonomicznego, jak i stanu technicznego budynku potencjalnie objętego programem, a co o za tym idzie, zaangażowania służb odpowiedzialnych za pomoc społeczną, nadzór techniczny itp. – mówi z kolei Marta Wieciech-Kumięga, dyrektor wydziału ochrony i środowiska Urzędu Miasta Nowego Sącza. – Niezbędne też wydaje się powołanie w ramach funkcjonujących już w samorządzie służb zespołu weryfikująco-kwalifikacyjnego, którego zadaniem będzie analiza złożonych wstępnych aplikacji przez zainteresowanych. Analiza ta jest niezbędna do określenia potrzeb miasta w tym zakresie. Nasze doświadczenie uczy, że ten sposób ustalenia potrzeb jest skuteczny.

Urzędnicy ze Skawiny – gminy, która jest swoistym poligonem doświadczalnym dla zmian szykowanych przez rząd – nie widzą większych problemów z ustaleniem uczestników programu. Liczą na aktywność samych mieszkańców. – Osoby chcące skorzystać z programu będą się same zgłaszać. Będzie otwarty nabór wniosków, a udział w ramach zadania dobrowolny – tłumaczy Magdalena Turkawska. Jak wskazuje, samo składanie wniosków przez gminę o dotację to nic nowego. – System funkcjonuje zarówno dla środków krajowych, jak i unijnych, wystarczy więc wykorzystać istniejące mechanizmy – przekonuje nasza rozmówczyni. Gmina jest też przygotowana na problem, który może pojawić się w trakcie prowadzenia pilotażu – czyli gdy gospodarstwo domowe nadaje się do termomodernizacji, ale budynek jest w takim stanie, że niezasadne wydaje się inwestowanie w niego publicznych pieniędzy. – Ocenę efektywności, a więc i zasadności procesu termomodernizacji, oraz zakresu prac będzie dokonywał audytor energetyczny. On też będzie miał prawo do stwierdzenia, czy dany budynek się kwalifikuje, czy nie z uwagi na jego stan techniczny. Będziemy to też potwierdzać opinią konstruktora. Dla osób niekwalifikujących się do programu z uwagi na stan techniczny budynku będziemy proponować inne, bardziej racjonalne rozwiązania oparte na wymianie źródła ciepła i dopłatach do rachunków za nowe paliwo. Ale nad tym instrumentem, w tym również finansowym, dopiero pracujemy wspólnie m.in. z firmami energetycznymi – zastrzega Turkawska.

Urzędnicy z Tomaszowa Mazowieckiego sugerują rządowi, by w przypadku udzielania wsparcia mieszkańcom zastosować zasadę „złotówka za złotówkę”. Chodzi o sytuacje, w których mieszkańcy nieznacznie przekroczą kryteria ustawowe, a nie są w stanie ze względów finansowych dokonać wymiany urządzeń grzewczych we własnym zakresie lub wyremontować dom. Im mogłaby zostać zaoferowana pomoc finansowa obniżana proporcjonalnie do przekroczenia progów. „Zasadne jest rozważenie więc wprowadzenia możliwości udzielenia pomocy finansowej osobom przekraczającym wskazany dochód i proporcjonalne obniżenie dofinansowania w takich przypadkach z jednoczesnym zobowiązaniem beneficjenta do wniesienia środków własnych w odpowiedniej wysokości” – argumentują samorządowcy.

Może outsourcing?

Dotacje na termomodernizację i wymianę źródła ciepła nie będą formalnie przeznaczone dla mieszkańców, lecz dla gmin. Te dopiero w kolejnym kroku zaczną podpisywać stosowne umowy z mieszkańcami kwalifikującymi się do wsparcia. Gminy będą też dokonywać wyboru wykonawcy wszystkich prac i rozliczać jego działanie. Proces wydaje się więc dość czasochłonny i skomplikowany, biorąc pod uwagę skalę wyzwań. Dlatego też rząd przewiduje, że realizację programu gminy będą mogły zlecić zewnętrznemu operatorowi. Czy samorządy skorzystają z tej możliwości? Zdania są podzielone. Entuzjastą rozwiązania polegającego na swoistym outsourcingu zadań są urzędnicy z Zakopanego. – Ze względu na stopień trudności projektu oraz niezbędne zasoby kadrowe konieczne do jego prawidłowego przeprowadzenia konieczne jest zlecenie realizacji zewnętrznemu operatorowi, który będzie zajmował się kwestiami realizacji, kontrolnymi i rozliczeniami – mówi Agnieszka Bartocha.

Wtóruje jej Piotr Stempniak z Opoczna. – Rozwiązanie mogłoby okazać się dobre z racji tego, że podmioty zewnętrzne mają specjalistów w różnych dziedzinach, którzy przeprowadzają audyty energetyczne, są specjalistami w ochronie środowiska i przygotuwują kompleksową dokumentację w tym zakresie – mówi. Jego zdaniem największą korzyścią jest możliwość przeprowadzenia przetargu. – Pozwoli to na wybór najkorzystniejszej oferty nie tylko pod względem kosztów czy ceny, lecz także jakości realizacji usługi. Gmina biorąc na siebie wszystkie obowiązki wynikające z realizacji programu, i tak będzie musiała skorzystać z pomocy zewnętrznych ekspertów, gdyż w zasobach gminy brak jest pracowników mających uprawnienia do przeprowadzania np. audytów energetycznych – przekonuje.

Innego zdania są samorządowcy z Niepołomic. – Zlecanie firmie zewnętrznej się nie sprawdza. Powinna się tym zająć gmina. Realizując cały projekt, mamy nad nim większą kontrolę. Wiemy, na co wydawane są pieniądze. A że są to środki publiczne i tym bardziej trzeba kontrolować, co się z nimi dzieje, to pewnie gmina będzie musiała rozliczyć projekt. Na podstawie naszych dotychczasowych doświadczeń wiemy, że taki model lepiej się sprawdza – przekonuje Szymon Urban z Niepołomic. Jaki więc model działania przyjmą tamtejsze władze? – Najpierw czeka nas postępowanie przetargowe na wyłonienie firmy, która będzie realizować tego typu zadania [remonty budynków, wymiany pieców – red.], zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych. Później zatrudniany przez gminę inspektor nadzoru przypilnuje i rozliczy wykonanie konkretnych prac. Dokładnie tak, jak nadzoruje się inwestycje gminne – wskazuje Szymon Urban.

Urzędnicy z Nowego Sącza zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby, gdyby to nie gmina wybierała wykonawcę robót, lecz ostateczny beneficjent, czyli mieszkaniec, którego dom ma być zmodernizowany. Wówczas wykonawca wskazywany mógłby być w umowie zawieranej pomiędzy beneficjentem a gminą (z jednoczesnym zastrzeżeniem, iż beneficjent jest zobowiązany niezwłocznie poinformować gminę o każdej zmianie wykonawcy). – Rozliczenie dotacji następowałoby np. na podstawie protokołu odbioru potwierdzonego przez właściwego pracownika gminy, który brałby udział w czynnościach odbiorowych. Dzięki temu rozwiązaniu gmina byłaby uprawniona do uznania właściwą kwotą wynagrodzenia rachunku wykonawcy, bez konieczności bezpośredniego udziału ostatecznego beneficjenta w przepływach pieniężnych związanych z wypłatą wynagrodzenia. Ten sposób wydaje się najefektywniejszy, minimalizuje on ryzyko wydłużenia procesu realizacji programu związane z procedurami wyłonienia wykonawcy robót na szczeblu gminy. Tak wynika z uwag, jakie do projektu ustawy władze Nowego Sącza przekazały pełnomocnikowi premiera ds. czystego powietrza. Jeżeli bowiem gmina będzie w trybie przetargu wybierała wykonawcę (do którego zadań należeć będzie wykonanie prac czy robót budowlanych u wszystkich beneficjentów), to z powodów czysto organizacyjnych i technicznych (np. liczba personelu) okres realizacji inwestycji w tych budynkach będzie dłuższy, niż gdyby każdy beneficjent znajdował sobie sam wykonawcę.

30 proc. taką część środków do sfinansowania programu mają pozyskać gminy (70 proc. pochodzić ma z budżetu państwa – Fundusz Termomodernizacji i Remontów)

12 proc. na tyle maksymalnie budynków w danej gminie (należących do osób ubogich energetycznie) będzie można uzyskać pomoc na podstawie przygotowywanych regulacji

2 proc. takiej minimalnie liczby budynków mieszkalnych jednorodzinnych zlokalizowanych na terenie gminy będzie musiał dotyczyć wniosek składany przez samorząd

10 proc. udział własny mieszkańców (beneficjentów końcowych) do tej wysokości ma umożliwić ustawa (pod warunkiem spełnienia kryteriów dochodowych i majątkowych)

©

Jak to robią w innych krajach ©

NIEMCY

Rządowy program remontowy na rzecz redukcji CO2 został zainicjowany w 2006 r. i według stanu na 5 lipca 2013 r. dofinansowanie trafiło do 3 mln budynków mieszkalnych. Dzięki środkom promocyjnym z programu i m.in. zaangażowaniu federalnego ministra transportu, budownictwa i rozwoju miast (BMVBS), Grupy KfW, banku Kreissparkasse München Starnberg Ebersberg wsparto wiele działań w sektorze budowlanym na rzecz oszczędzania energii i łagodzenia zmian klimatu. Od 2006 r. bank rozwoju KfW przekazał ponad 50 mld euro w formie pożyczek i dotacji w ramach różnych programów promujących modernizację energetyczną i energooszczędność.

FRANCJA

W 2005 r. we Francji wdrożono program „Ulga podatkowa na materiały efektywności energetycznej i OZE”. Ulgi (15–40 proc.) dotyczyły ceny zakupu wysokosprawnych kotłów grzewczych, materiałów dociepleniowych i termostatów, a także systemów opartych na odnawialnych źródłach energii. Wstępne wyniki za 2005 r. świadczyły o znacznym wzroście sprzedaży jednostkowej w porównaniu z 2004 r., w szczególności w przypadku ogrzewania wody energią słoneczną, skojarzonych systemów słonecznych, kotłów opalanych drewnem i kotłów kondensacyjnych. Ulgi podatkowe ożywiły też rynek urządzeń energooszczędnych.

CZECHY

Tamtejszy „Program zielonych oszczędności” Ministerstwo Środowiska wdrażało w latach 2009‒2012. Zapewniał on wsparcie dla instalacji grzewczych wykorzystujących OZE, a także dla inwestycji generujących oszczędność energii w remontowanych i nowych budynkach. Był adresowany do budynków jedno- i wielorodzinnych, a działania obejmowały docieplenie, kotły na biomasę, pompy ciepła i kolektory słoneczne, a także nowe domy pasywne.

Środki finansowe pochodziły ze sprzedaży uprawnień do emisji w ramach Protokołu z Kioto i zostały wykorzystane na zakup wybranych urządzeń związanych z efektywnością energetyczną czy OZE. Wsparciem objęto wybrane pakiety działań. W ramach programu wypłacono 710 mln euro, a średni poziom dotacji wyniósł 67 proc. Około dwóch trzecich oszczędności energii przypadało na budynki wielorodzinne, a reszta na jednorodzinne. Dostawcy produktów i usług musieli być certyfikowani. Taki wymóg spowolnił, co prawda, rozwój programu na początku, ale potem tempo działań znacznie wzrosło i program zakończył się sukcesem.

SZANGHAJ (Chiny)

Miasto zmniejsza podatek od nieruchomości w okresie, w którym działalność gospodarcza zostaje zakłócona w związku z prowadzonym remontem (jeśli projekt modernizacji budynku spełnia wymagania generalnej konserwacji). Ponadto stosowana jest preferencyjna polityka podatkowa w przypadku firm ESCO (przedsiębiorstw usług energetycznych) lub właścicieli budynków i zarządców nieruchomości, którzy korzystają z usług ESCO przy modernizacji budynku.

STANY ZJEDNOCZONE

Organizacja Gas Networks reprezentująca przedsiębiorstwa gazowe w stanie Massachusetts i stawiająca sobie za cel promowanie efektywności energetycznej i wykorzystania wysokowydajnych technologii gazowych wdrożyła w 2016 r. program zwrotu gotówki. Lokalni mieszkańcy korzystający z usług zakładu użyteczności publicznej zrzeszonego we wspomnianej organizacji mają prawo do rabatu grzewczego przy zakupie spełniającego kryteria programu, wysokosprawnego sprzętu, zainstalowanego przez licencjonowanego wykonawcę lub hydraulika.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.