Niepożądani w urzędzie jako petenci i pracownicy
Samorządy stawiają podwójną barierę przed osobami niepełnosprawnymi. Bronią się przed ich zatrudnianiem, a dodatkowo siedziby instytucji nie spełniają niezbędnych warunków, aby mogli się do nich dostać inwalidzi
Władze publiczne mają obowiązek udzielać osobom niepełnosprawnym pomocy w zabezpieczeniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej. Wynika to wprost z przepisów konstytucji. Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej nałożyło jeszcze dodatkowe zobowiązania dotyczące m.in. likwidowania barier architektonicznych, które mają wpływ na samodzielność i samowystarczalność osób niepełnosprawnych.
Bez pochylni i wind
Siedziby urzędów samorządowych muszą być dostępne dla osób niepełnosprawnych, w szczególności poruszających się na wózkach inwalidzkich. Taki obowiązek wynika nie tylko z ratyfikowanej przez Polskę konwencji z 13 grudnia 2006 r. o prawach osób niepełnosprawnych (Dz.U. z 2012 r. poz. 1169), lecz także z obowiązujących od dawna przepisów budowlanych: ustawy z 7 lipca 1994 r. - Prawo budowlane (tj. Dz.U. z 2010 r. nr 243, poz. 1623 z późn. zm.) oraz rozporządzenia ministra infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (Dz.U. nr 75, poz. 690 z późn. zm.).
Ujęte w nich wymogi dotyczą m.in.:
- umiejscowienia furtki w ogrodzeniu przy budynkach użyteczności publicznej w sposób nieutrudniający dostępu do nich osobom poruszającym się na wózkach inwalidzkich,
- zapewnienia dojazdu z poziomu terenu i dostępu na wszystkie kondygnacje użytkowe osobom niepełnosprawnym,
- przystosowania w budynkach użyteczności publicznej pomieszczeń ogólnodostępnych ze zróżnicowanym poziomem podłóg do ruchu osób niepełnosprawnych,
- zainstalowania w niskim budynku użyteczności publicznej, który nie musi być wyposażony w dźwigi, urządzeń technicznych, które zapewniałyby inwalidom dostęp na kondygnacje z pomieszczeniami użytkowymi, z których mogą korzystać.
Wymogów tych nie można obejść, deklarując, że urzędnik zgłosi się do mieszkania niepełnosprawnego petenta i u niego w domu załatwi sprawę. Z taką inicjatywą wystąpiono w Warszawie, gdzie osoby niepełnosprawne, a także mające poważne problemy z poruszaniem się, mogą złożyć wniosek o dowód osobisty bez wychodzenia z domu. Gotowy dokument zostanie dostarczony pod adres ich zamieszkania. Wystarczy, że zaproszą urzędnika do siebie - poinformował o tym mieszkańców Urząd m.st. Warszawy.
Rzecznik i sądy mają wątpliwości
Jednakże na tle tych przepisów oraz orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego i wojewódzkich sądów administracyjnych pojawiły się pewne wątpliwości co do tego, czy wymogi nie dotyczą jedynie nowych inwestycji. W tej sytuacji przepisy te nie mogły być wykorzystywane w celu likwidacji istniejących barier w dostępnie do budynków osób niepełnosprawnych. Zwrócił na to również uwagę rzecznik praw obywatelskich w wystąpieniu do ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomira Nowaka.
Zdaniem prof. Ireny Lipowicz potrzebna jest zmiana przepisów budowlanych, ponieważ obecnie obowiązki te nie mają charakteru samoistnego, ale ciążą na inwestorach, którzy chcą przeprowadzić remont budynku albo wznieść nowy. Z kolei w systemie prawa brak niezależnego (samoistnego) obowiązku nakazującego dostosowanie wszystkich obiektów użyteczności publicznej do potrzeb osób niepełnosprawnych.
Nowelizacja przepisów jest pożądana m.in. z uwagi na zmiany demograficzne, m.in. zjawisko starzenia się społeczeństwa. Rzecznik zwróciła też uwagę, że w większości rozwiązań projektowych proponowane są jedynie udogodnienia dla niepełnosprawnych poruszających się na wózkach, a zapomina się o potrzebach innych osób, np. z dysfunkcjami wzroku lub niedosłyszących.
Nieuwzględnianie potrzeb osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności spowodowane jest też nieskutecznym egzekwowaniem istniejących przepisów przez organy architektoniczno-budowlane oraz nierealizowania zadań co do kontroli zgodności rozwiązań architektoniczno-budowlanych zawartych w dokumentacji projektowej z obowiązującymi regulacjami prawnymi. Potwierdza to Najwyższa Izba Kontroli. W jej raporcie pokontrolnym stwierdza się wprost, że podstawowe przyczyny niedostosowania istniejących obiektów do potrzeb osób niepełnosprawnych to m.in. nierzetelne wykonywanie obowiązków służbowych przez pracowników oraz brak odpowiedniego systemu kontroli zarządczej w organach nadzoru budowlanego.
Zdaniem RPO resort transportu, budownictwa i gospodarki morskiej powinien rozważyć nałożenie na właścicieli i zarządców budynków użyteczności publicznej obowiązku podjęcia - w wyznaczonym terminie - działań w celu zlikwidowania barier w codziennej egzystencji osób niepełnosprawnych.
- Gminom zacznie przybywać obowiązków związanych z respektowaniem uprawnień osób niepełnosprawnych. Na przykład teraz w Sejmie trwają prace nad projektem ustawy nowelizującej kodeks wyborczy, a przy okazji również ustrojowe ustawy samorządowe - tłumaczy radca prawny Piotr Czachorowski z Kancelarii Radców Prawnych Czachorowscy. - Projekt przewiduje m.in. zwiększenie liczby lokali wyborczych na terenie gminy dostępnych dla niepełnosprawnych. Obecnie takich dostosowanych musi być 1/5 ogólnej liczby, a od 2015 roku ma to być 1/3. W nowym projekcie proponuje się podnieść tę ostatnią wartość nawet do 2/5.
Opory przed zatrudnianiem
Organy samorządowe bronią się przed zatrudnianiem osób niepełnosprawnych. Przyczyna? Uprawnienia, jakie niepełnosprawnym pracownikom zapewnia ustawa z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych (t.j. Dz.U. z 2011 r. nr 127, poz. 721 z późn. zm.). Na przykład niepełnosprawny pracownik ma prawo do dodatkowej przerwy w pracy na gimnastykę lub wypoczynek. Trwa ona 15 minut i jest wliczana do czasu pracy.
Są też ograniczenia dotyczące czasu pracy osoby niepełnosprawnej - m.in. nie może przekraczać 8 godzin na dobę oraz 40 godzin tygodniowo. Jeszcze krócej będzie pracowała osoba zaliczona do znacznego lub umiarkowanego stopnia niepełnosprawności: 7 godzin na dobę i 35 godzin tygodniowo. Ograniczenia te obowiązują wtedy, gdy lekarz przeprowadzający badania profilaktyczne wyda tej osobie zaświadczenie o celowości stosowania skróconej normy czasu pracy. Za badania płaci pracodawca. Ponadto bez względu na stopień niepełnosprawności taka osoba nie może być zatrudniona w porze nocnej i w godzinach nadliczbowych (są wyjątki).
Z kolei osobie zaliczonej do znacznego lub umiarkowanego stopnia niepełnosprawności przysługuje dodatkowy urlop wypoczynkowy - zazwyczaj 10 dni roboczych w roku kalendarzowym.
Zamiast zatrudniać, pracodawcy samorządowi wolą więc odprowadzać dodatkową kwotę na Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Przynajmniej takie wnioski nasuwają się po zapoznaniu się z wieloma raportami NIK.
Obowiązek dokonywania miesięcznych wpłat na fundusz ciąży na pracodawcach, którzy zatrudniają co najmniej 25 pracowników w przeliczeniu na pełny wymiar czasu pracy, a u których wskaźnik zatrudnienia osób niepełnosprawnych jest niższy niż 6 proc. Do liczby pracowników nie wlicza się niepełnosprawnych, którzy przebywają na urlopach bezpłatnych.
Jest to o tyle dziwne, że miesięczna wpłata wynikająca z braku zatrudnienia niepełnosprawnych to kwota stanowiąca iloczyn 40,65 proc. przeciętnego wynagrodzenia i liczby pracowników odpowiadającej różnicy między rzeczywistą liczbą załogi a zatrudnieniem zapewniającym osiągnięcie wskaźnika zatrudnienia niepełnosprawnych w wysokości 6 proc.
Negatywna ocena po kontroli NIK
W ubiegłym roku Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła w województwie podlaskim 121 obiektów użyteczności publicznej pod kątem ich dostępności dla osób niepełnosprawnych. W szczególności chodziło o dostosowanie obiektów do poruszających się na wózkach inwalidzkich. Z raportu opublikowanego 22 lutego 2013 r. wynika, że 90 proc. obiektów zarówno nowo wybudowanych, jak i przebudowanych nie zostało dostosowanych do potrzeb tych osób. Kłopot z likwidacją barier architektonicznych w województwie podlaskim potwierdziły również wyniki badania ankietowego, skierowanego przez Najwyższą Izbę Kontroli do 94 organów administracji publicznej. Wynika z nich, że 84 proc. budynków będących siedzibami tych organów nie jest właściwie dostosowanych.
Małgorzata Piasecka-Sobkiewicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu