Samorządy powinny myśleć o gęstej sieci połączeń autobusowych i organizować transport pasażerów między powiatami
Marszałkowie województw chętnie inwestują w kolej. Nie są natomiast zbyt zainteresowani organizacją połączeń autobusowych, choć są na to pieniądze, na przykład dopłaty z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych (FRPA). Dlaczego tak się dzieje?
Bartosz Jakubowski ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. transportu
To prawda, marszałkowie województw wpychają pociągi do kolejnych miejscowości, zamiast walczyć z wykluczeniem transportowym i rozwijać sieć połączeń autobusowych w ramach jednego systemu z koleją. Tymczasem mają pieniądze na transport autobusowy tak samo jak na kolej – i nie są to pieniądze znaczone. Mają też możliwość skorzystania z dopłat z FRPA. Część z nich ma nawet zapisane w planach transportowych utworzenie linii autobusowych. Jednak niewiele samorządów – może z wyjątkiem województwa łódzkiego – robi coś w tym temacie.
Dlaczego tak się dzieje? Na pewno nie decyduje tu reguła zarządzania. Być może znaczenie ma to, że ludzie przez lata przyzwyczaili się do tego, że jeśli jest kolej, to trzeba się jej trzymać jak niepodległości. Mieszkańcy wiedzą, że autobus może zniknąć w każdej chwili. W każdym innym kraju – Wielkiej Brytanii, Niemczech, Czechach – jeśli likwidowano połączenia kolejowe, uruchamiano autobusowe. Czas jazdy był taki sam, cena biletu się nie zmieniała. Różnica polegała na tym, że zamiast na kołach żelaznych pasażer jechał na kołach gumowych. Natomiast w Polsce nawet jeśli w dawnych latach PKP uruchamiała autobusy za kolej, to one po kilku latach znikały, bo organizowano to w tak nieudolny sposób, że nikt nimi nie jeździł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.