Wylewanie segregacji do zlewu
Ośmieciowej rewolucji mówią wszyscy. Także administracja rządowa czyni starania, by rozwiewać wątpliwości samorządów wynikające z, delikatnie mówiąc, niedoskonałości ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Wśród wielu ważkich rad zamieszczonych na stronach internetowych zarówno Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, jak i Ministerstwa Środowiska jest jedna informacja, która wprowadza mnie w irytację. Otóż wyraźnie wskazano, że to od gminy zależy, czy będziemy musieli oddawać odpady tylko posegregowane czy też posegregowane i starannie wymyte. Gdybym była burmistrzem lub prezydentem miasta, pewno skwapliwie bym z takiego przyzwolenia skorzystała. Bo wypucowane przez mieszkańców i posegregowane odpady mniej będą śmierdziały, gdy się okaże, że nie brak segregacji, a niedostatek instalacji do recyklingu jest na odpadowym rynku prawdziwą barierą. Ponadto czyste odpady będą ciut droższym i bardziej poszukiwanym towarem niż te, w których pozostało nieco zaschniętego serka albo dżemu.
Na tym jednak korzyści ze zmywania śmieci się kończą. Gdy policzymy czas spędzony przez każdego mieszkańca przy zlewozmywaku, koszt wody - także ciepłej, bo tłuszcz trudno zmyć zimną, detergentów i wyprodukowanych w ten sposób ścieków, to segregowane śmieci, mimo niższych opłat pobieranych przez gminę, staną się droższe niż niesegregowane. Czyli ekonomicznie segregacja nie będzie się opłacać. A jest jeszcze jedna kwestia - przynajmniej równie ważna jak ekonomia. To ekologia.
Przecież zmniejszenie góry odpadów i brak śmieci w lasach to podstawowe kwestie (poza straszeniem przez UE wysokimi karami za brak segregacji), dla których na rewolucję się decydujemy. Lecz oszczędzanie wody to też element ekologii. Tym ważniejszy w Polsce, że należymy do krajów najuboższych w jej zasoby w Europie. A ścieki z detergentami zanieczyszczą i tak często dalekie od pierwszej klasy czystości wody naszych rzek, a w konsekwencji Bałtyk.
Nie przekonuje mnie też przyczyna, dla której to mycie ma być potrzebne, mianowicie możliwość zatłuszczenia papierów zbieranych razem z plastikiem. Jeżeli jest to problem, to mamy jeszcze prawie miesiąc, by go zlikwidować i zmienić uchwały określające, co z czym wkładamy do jednego worka. Makulaturę można zbierać odrębnie. Akurat ten surowiec wtórny nie powinien sprawiać nam większego problemu. Młodsi doskonale pamiętają szkolne zbiórki, dzięki którym można było jechać na tańszą wycieczkę, a starsi przypomną sobie, jak na stertę w przedpokoju odkładali każdy papierek, by wymienić makulaturę na deficytowy papier toaletowy.
Jednak nie wierzę przede wszystkim w to, żebyśmy my, mieszkańcy, poddali się terrorowi mycia opakowań po serkach i butelek po soczkach dla dzieci. I tak wielu z nas niechętnie patrzy na zwykłą segregację, taka z myciem zniechęci znacznie więcej osób. Zwłaszcza że w wielu gminach, gdzie segregacja już się przyjęła, wymogu mycia nie było. Przeciwnie, na stronach internetowych urzędów można było znaleźć tłumaczenie, że drobne zanieczyszczenia plastikom czy szkłu nie zaszkodzą, ważne, żeby śmieci były względnie czyste.
Dlatego myciu resztek mówię stanowcze nie. Wprawdzie kilka czy kilkanaście lat temu w Europie Zachodniej propagowano pucowanie śmieci, co odwiedzając tamte strony, przyjmowaliśmy ze zdumieniem. Jednak zachodnie rygory złagodniały, bo okazuje się, że taniej i bardziej ekologicznie jest myć śmieci u recyklera niż w każdym domu osobno. A nasi recyklerzy pomyśleli o tym i sprowadzili odpowiednie technologie. Z pewnością sensowniejsze jest umycie sterty brudnych śmieci w gigantycznych wannach w zakładzie niż pojedynczych kubeczków w milionach domowych zlewów.
Powołajmy więc lokalny ruch obrony przed myciem odpadów w domach po hasłem "Chrońmy zlewy przed zalewem śmieci!".
Oszczędzanie wody to też element ekologii. Tym ważniejszy w Polsce, że należymy do krajów najuboższych w jej zasoby w Europie
@RY1@i02/2013/107/i02.2013.107.08800020a.802.jpg@RY2@
Zofia Jóźwiak redaktor prowadząca dodatku Samorząd i Administracja
Zofia Jóźwiak
redaktor prowadząca dodatku Samorząd i Administracja
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu