Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka komunalna

Unia Europejska wymaga recyklingu, a nie spalania

17 września 2019
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Paweł Głuszyński: Spalarnie to kosztowne i doraźne rozwiązania, za które gminy zapłacą więcej, niż gdyby skupiły się na poprawie selektywnej zbiórki: zwłaszcza w zabudowie wielorodzinnej i frakcji bioodpadów

fot. Materiały prasowe

Paweł Głuszyński, ekspert Towarzystwa na rzecz Ziemi

Dlaczego tak wiele samorządów interesuje się teraz spalarniami? Czy to droga na skróty, za którą stoi wiara, że nowa instalacja termicznego przekształcania rozwiąże ich problemy i utrzyma stawki na niskim poziomie?

Intensywny lobbing na samorząd, że bez spalania odpadów nie poradzimy sobie z obowiązkami, które wyznacza nam UE, trwa już ponad 15 lat. Co prawda teraz mamy nóż na gardle w postaci restrykcyjnych wymogów, które wymuszą na gminach radykalną poprawę recyklingu i przeskok z obecnie osiąganych kilkunastu do 50 proc. Ale już wcześniej przekonywano samorządy, że na mieszkańcach nie można polegać, bo wysoki poziom segregacji odpadów u źródła – ten sam, do którego teraz dążymy – to utopia. Uznano jednak, że lepiej z tym problemem poradzą sobie „nowoczesne” zakłady mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów (MBP). Wybudowano więc ponad 170 takich instalacji i 8 spalarni wartych w sumie kilkadziesiąt miliardów złotych. Szybko okazało się jednak, że system jest skrajnie niewydolny, bo MBP-y przekazują do recyklingu jedynie 6 proc. surowców. W zamian produkują górę odpadów, które nadają się tylko do składowania lub spalenia.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.