Informacje urzędu muszą być dostępne dla wszystkich
Zarchiwizowane transmisje z obrad rady miasta czy gminy, a także spoty informacyjne, relacje z wydarzeń muszą być dostosowane także do potrzeb niesłyszących czy niewidzących mieszkańców. Nie wystarczy publikacja streszczenia albo protokołu
Już za tydzień wejdzie w życie obowiązek opatrywania napisami i audiodeskrypcją (werbalny opis treści wizualnych) materiałów multimedialnych zamieszczanych przez jednostki publiczne. Wynika on z ustawy z 4 kwietnia 2019 r. o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych (Dz.U. 2019 poz. 848; dalej: ustawa) stanowiącej implementację dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/2102 z 26 października 2016 r. w sprawie dostępności stron internetowych i mobilnych aplikacji organów sektora publicznego (Dz. Urz. UE L 327 z 02.12.2016, str. 1). Choć przepisy są znane od dawna, budzą wątpliwości urzędów. Jak się dowiedzieliśmy, w ostatnich dniach do Ministerstwa Cyfryzacji trafia w tej sprawie po kilkanaście zapytań dziennie.
Przepytywani przez nas przedstawiciele samorządów choć popierają wdrożenie nowego obowiązku, to jednocześnie narzekają, że jest to dla nich spore obciążenie. – Pandemia odcisnęła swoje piętno na finansach publicznych i gminy muszą liczyć każdą złotówkę – wyjaśnia Marcin Kozielski, rzecznik Urzędu Miasta i Gminy w Skawinie. W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Maćkowski z magistratu w Piekarach Śląskich. Informuje, że urzędnicy nie są w stanie wykonać obowiązku własnymi siłami ze względu na duża liczbę materiałów, które należy dostosować, i dlatego urząd podjął rozmowy z zewnętrzną firmą, która ma zapewnić ich odpowiedni opis. Zdaniem Maćkowskiego część samorządów tego nie zrobi, będzie natomiast rezygnowała z realizacji części materiałów. W wykonaniu zadania z dostępności samorządowcy nie mogą pomóc sobie narzędziami technologicznymi. Resort cyfryzacji przestrzega bowiem, że zastosowanie programów przekształcających automatycznie mowę na tekst prowadzi do niedoskonałego ciągu spisanej wypowiedzi. A ta może wprowadzać w błąd. Jak się okazuje sprawy nie załatwi też zatrudniony w urzędzie tłumacz języka migowego, bo nie wszyscy głusi go rozumieją. – Napisy są przeznaczone przede wszystkim dla osób głuchych, które znają język polski, natomiast tłumacz języka migowego dla tych, którzy języka polskiego nie znają – tłumaczy resort cyfryzacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.