Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Cyfryzacja i e-usługi publiczne

Samorządowcy! Zadbajcie o wyborców, zaczynając od porządków w BIP

Ten tekst przeczytasz w 18 minut

Oświadczeń majątkowych nie publikujcie z półrocznym opóźnieniem, a o sesji rady nie piszcie w ostatniej chwili. Nowa kadencja to dobry moment na zmiany w biuletynach informacji publicznej. Stare wiadomości powinny być zarchiwizowane, a nowe na bieżąco uzupełniane

By osiągnąć taki stan rzeczy, wiele samorządów czeka jeszcze sporo pracy.

- Dziś biuletyny informacji publicznej (BIP) wyglądają bardzo bałaganiarsko - przyznaje dr Katarzyna Dzieniszewska-Naroska z Instytutu Spraw Publicznych, która zajmowała się funkcjonowaniem BIP w gminach i małych miasteczkach. Dodaje, że teraz przy okazji wyborów samorządowych na stronie wisiały informacje dotyczące wyników, ale też nie wszędzie. - Nawet obowiązkowe oświadczenia majątkowe nie zawsze widnieją, a jeśli już są, to trudno je znaleźć - podkreśla.

- Podstawowy zarzut to właśnie nieczytelność tych stron, oczywiście oprócz skromnego zakresu informacji, jakie mieszkaniec może na nich znaleźć - mówi Katarzyna Dzieniszewska-Naroska.

Na stronie nie ma też projektów uchwał, a niekiedy nawet samych uchwał. Podobnie bywa z dokumentami budżetowymi. Specjaliści, którzy zajmują się prowadzeniem stron BIP w gminach, przyznają, że często nawet radni nie wiedzą o konieczności umieszczenia takich danych. Jeszcze gorzej jest z konsultacjami społecznymi. O ile ich tematyka i wyniki wiszą zazwyczaj na stronach w dużych miastach, o tyle w małych ośrodkach jest to rzadkością. A to niejedyne braki.

Nie zapraszają

Na stronach BIP bardzo rzadko pojawiają się zaproszenia na posiedzenia rady gminy. - A co jeszcze dziwniejsze, w wielu miejscowościach sesje odbywają się przed południem, co dla mieszkańców oznacza konieczność zwolnienia się z pracy. Nie każdy może sobie na to pozwolić - podkreśla Dzieniszewska-Naroska.

Prawdopodobnie dlatego na sesjach pojawia się niewielu mieszkańców. Gromadzą się zazwyczaj tylko w sytuacjach dla gminy trudnych, przy okazji uchwał godzących w ich interesy, np. przy próbie likwidacji szkoły, budowie spalarni, kompostowni czy elektrowni wiatrowych.

Nie zapamiętują

Mieszkańcy często skarżą się na brak retrospektywności na stronach informacyjnych. Można znaleźć ostatnią uchwałę w danej sprawie, ale już historii problemu nie znajdziemy. - A skąd mieszkaniec ma pamiętać, co działo się dwa lata temu albo nawet w poprzednich kadencjach. Są przecież sprawy, które ciągną się latami - mówi rozżalona mieszkanka warszawskiego Radiowa, która próbowała prześledzić decyzje i propozycje związane z wysypiskiem i sortownią śmieci.

Jest to, co musi być...

Do najważniejszych informacji, które muszą się znaleźć w BIP, należą oświadczenia majątkowe radnych i włodarzy, plany miejscowe, projekty i uchwały rad, informacje o kontrolach, które w gminie były prowadzone. Jednak to często tylko teoria. Oświadczenia majątkowe, które pojawiają się kilka miesięcy po ich złożeniu, to norma. Rekordziści wśród samorządów czekają nawet rok, by zeskanować i zamieścić w BIP oświadczenia lokalnych włodarzy.

- U nas wszystko, co trzeba, jest - zastrzega sekretarz gminy Ryki Tomasz Gorzkowski. Przyznaje jednak, że są opóźnienia. - Ale za umieszczenie informacji na stronie odpowiada informatyk - dodaje. - A że nasza strona nie jest za bogata, nie jest kreatywna? No cóż, nie ma pracowników, nie ma kreacji.

- Ludzie powinni otrzymywać jak najwięcej aktualnych informacji od urzędu - przyznaje Irena Kędzierska, sekretarz gminy Modliborzyce.

Za słowami nie idą jednak czyny. Właśnie w tej miejscowości najnowsze uchwały rad, które można znaleźć na stronie, pochodzą z kwietnia tego roku. Czyżby potem rada zamarła?

- Normalnie pracujemy - mówi Iwona Kędzierska. Przyznaje, że dane wprowadza informatyk, a zakres informacji zależy od wójta. - Są nieaktualne? - dziwi się sekretarz. - Zaraz pójdę do pokoju obok i powiem, żeby poprawili.

Problemem jest to, że ustawa z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 782; dalej: u.d.i.p.) oraz rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z 18 stycznia 2007 r. w sprawie BIP (Dz.U. z 2007 r. nr 10, poz. 68) określają minimalny zakres informacji, które powinny być publikowane w BIP, ale brakuje systemu skutecznych sankcji, które groziłyby urzędnikom za brak wypełnienia obowiązku opisanego w przepisach.

- Ustawa o dostępie do informacji publicznej nie nakłada na Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji obowiązków kontrolnych, dotyczących BIP, wobec innych podmiotów obowiązanych do udostępniania informacji publicznej. Za zawartość stron BIP odpowiadają podmioty obowiązane zgodnie z wspomnianą ustawą - informuje Artur Koziołek, rzecznik prasowy MAiC.

Lekceważony obowiązek

Opisany stan rzeczy to norma w wielu jednostkach samorządu terytorialnego, szczególnie tych mniejszych. Zapytaliśmy ekspertów, dlaczego tak się dzieje.

- Takie podejście wynika z niewiedzy i braku zrozumienia, jaką rolę powinien odgrywać BIP. Przynajmniej przez część urzędników biuletyn jest traktowany jako zło konieczne. Osoby zarządzające instytucjami publicznymi nie przywiązują odpowiedniej wagi do komunikacji elektronicznej, a BIP z założenia jest przecież formą informowania mieszkańców o ważnych dla nich sprawach - uważa Piotr Wołejko, ekspert Pracodawców RP.

Przejawem takiego lekceważącego podejścia są przywołane tłumaczenia pracowników samorządowych, którzy winę za brak aktualizacji biuletynów zrzucają na informatyków.

- Nie przyjmuję takiej argumentacji. Nie może być tak, że przepływ informacji na linii urząd-obywatele jest uzależniony od jednej osoby. Wówczas, gdy taki informatyk przebywa na zwolnieniu lekarskim albo na urlopie, BIP po prostu zamiera - punktuje Wołejko.

Pytany przez nas ekspert dodaje, że optymalnym rozwiązaniem jest, by w każdej merytorycznej komórce urzędu, w której na co dzień wytwarzane są informacje publiczne, była wyznaczona osoba odpowiedzialna za publikację danych w sieci. Jego zdaniem jest to zgodne z duchem u.d.i.p.

- Obsługa BIP to kwestia dobrej organizacji pracy. Kierownicy jednostek powinni przykładać wagę również do aktualizowania BIP. Nie jest to coś ekstra, tylko jedna z czynności wykonywanych przez urzędników w ramach ośmiogodzinnego dnia pracy. Aktualizowanie biuletynu to dla administracji taki sam obowiązek, jak rozpatrywanie wniosków czy wydawanie decyzji, więc trzeba się przykładać do realizacji tego zadania. Mam wrażenie, że często się o tym zapomina - podkreśla Wołejko.

Urzędnicy powinni to sobie dobrze zapamiętać. Szczególnie że z biegiem czasu powinien wzrastać nacisk społeczny w tej sprawie.

Rosnąca świadomość obywateli

Na razie społeczeństwo obywatelskie spragnione dostępu do publicznych danych dopiero w Polsce raczkuje.

- Wielu mieszkańców wciąż nie zagląda do BIP urzędów. A przecież to jeden z podstawowych sposobów komunikacji społecznej, informacji o miejscu, w którym żyje się na co dzień - mówi prof. Jerzy Regulski, współtwórca reformy samorządowej w Polsce. Dodaje, że paradoksalnie częściej do BIP zaglądają mieszkańcy małych miejscowości. Może dlatego, że tam urząd i jego sprawy są bliżej mieszkańców.

To się jednak powoli zmienia. Wśród mieszkańców daje się zauważyć coraz większą chęć poznawania danych o funkcjonowaniu urzędu. Dało się to odczuć podczas wyborów samorządowych. Przy okazji kampanii w wielu miastach pojawiały się głosy domagające się poszerzenia zakresu informacji zamieszczanych na BIP. Jak twierdzą analitycy z Instytutu Spraw Publicznych, najczęściej mieszkańcy domagali się przedstawiania na stronach biuletynu budżetów obywatelskich, zakresu prac wykonanych z tej puli, propozycji rozwojowych miasta, szczegółowego rozpisania gminnych finansów. - To przejaw dojrzałości demokracji - podsumowuje Katarzyna Dzieniszewska-Naroska z ISP.

Nie bez powodu pracownicy administracji publicznej coraz głośniej narzekają na rosnącą liczbę wniosków o dostęp do informacji publicznej. Zdaniem ekspertów zamiast lansować tezę o nadużywaniu przez obywateli prawa do informacji publicznej, powinni poprawić jakość biuletynów. Koniec końców odbędzie się to z korzyścią dla nich. Jeśli bowiem biuletyn będzie na bieżąco aktualizowany i bogaty w treści, obywatele nie będą musieli uzyskiwać danych poprzez składanie wniosków.

- Zamieszczenie danej informacji w BIP zajmuje mniej czasu niż przygotowywanie i wysyłanie formalnej odpowiedzi na wnioski często dotyczące tej samej sprawy - zauważa Wołejko. - BIP jest gotowym narzędziem do szerokiego udostępniania informacji. Trzeba się tylko nauczyć właściwie z niego korzystać. Urząd, który zrozumie to szybciej, nie będzie miał problemów z powodu rosnącej świadomości obywateli, a co za tym idzie - większej liczby składanych przez nich wniosków o dostęp do informacji. Od społecznej potrzeby transparentności pracy urzędów się nie ucieknie - dodaje pytany przez nas ekspert Pracodawców RP.

Biuletyn, by stuprocentowo spełniać swoją rolę, powinien być aktualizowany na bieżąco, a także kompleksowo. Oznacza to, że powinno się tam umieszczać możliwie jak najszerszy zakres informacji - u.d.i.p. nie ogranicza katalogu - oraz robić to sprawnie, a nie po upływie długiego czasu od powstania dokumentów.

- Dziś mamy możliwości techniczne, by informacja publiczna była publikowana tuż po jej wytworzeniu - uważa Piotr Wołejko.

Ważną kwestią jest również funkcjonalność biuletynów, z czym obecnie jest problem. Poszukiwanie poukrywanych informacji jest czasochłonne. Tymczasem wystarczyłyby przejrzyste menu oraz efektywna wyszukiwarka dokumentów. Dobrym sposobem, by się przekonać, jak jest to ważne, może być wcielanie się co jakiś czas przez samorządowców w rolę odbiorców informacji udostępnionych w BIP. Wówczas zetkną się z tymi samymi problemami co codzienni użytkownicy. Wtedy najszybciej się dowiedzą, co trzeba zmienić, by BIP nabrał wartości.

Do przodu

- Poszerzenie zakresu tematycznego stron biuletynu mogłoby uatrakcyjnić te strony. Jednak ważna jest także popularyzacja, np. w lokalnej prasie. To się sprawdza - radzi prof. Jerzy Regulski.

Czasem może się zdarzyć, że braki obecnego BIP danej jednostki wynikają z tego, że jest on oparty na mocno przestarzałej strukturze. Wówczas można nabyć na rynku nowoczesne narzędzia do tworzenia biuletynów. Taka inwestycja musi być jednak rzeczywiście poparta twardymi argumentami, w końcu w grę wchodzi wydatkowanie publicznych pieniędzy. Jeśli jednostki na to nie stać, zawsze może sięgnąć po bezpłatną alternatywę - system dostarczany państwo, a w niektórych regionach również władze województwa. [ramka]

Eksperci, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że zmiana kadencji władz samorządowych to dobra okazja, by w zakresie BIP dokonać nowego otwarcia, czyli uzupełnić brakujące dane, zadbać o przejrzystość publikowanych informacji czy wprowadzenie jasnego podziału kompetencji w zakresie obsługi BIP. Skorzystają na tym i mieszkańcy, i włodarze, którzy zaprezentują się jako otwarci na społeczeństwo.

Gminy wybierają płatne aplikacje

Jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji, tylko 236 podmiotów w kraju korzysta ze Scentralizowanego Systemu Dostępu do Informacji Publicznej, który umożliwia bezpłatne założenie i prowadzenie stron BIP. Biorąc pod uwagę, że w kraju jest prawie 2500 gmin, a do tego dochodzą powiaty, województwa marszałkowskie i setki urzędów administracji państwowej, oznacza to, że zdecydowana większość samorządów decyduje się na płatne aplikacje.

Ujednolicony wzór BIP mógłby się okazać pomocny dla obywateli, którzy po opanowaniu jednego układu strony mogliby swobodnie poruszać się po biuletynach różnych instytucji, wiedząc, że w każdej z nich BIP jest zbudowany w ten sam sposób. Jednak z ogólnego wzorca korzysta mocno ograniczone grono podmiotów. Co więcej, zdarzają się przypadki, że instytucja publiczna uruchomiła stronę podmiotową BIP, korzystając z aplikacji SSDIP, jednak w swojej komunikacji oficjalnej korzysta z innej strony BIP. Tak jest chociażby w przypadku starostwa powiatowego w Makowie Mazowieckim. W efekcie BIP stworzony na podstawie ogólnego wzoru praktycznie nie jest aktualizowany.

Próby ujednolicenia BIP podejmuje się również na niższym poziomie niż szczebel krajowy. Na przykład w województwie małopolskim przy wsparciu środków unijnych stworzono platformę, na której większość jednostek samorządu terytorialnego z tego regionu ma swoje strony podmiotowe BIP. W tym przypadku udało się osiągnąć sukces, w przeciwieństwie do projektu państwowego.

W ocenie ekspertów na ujednolicanie jest już nieco za późno, ponieważ wiele instytucji zobowiązanych do prowadzenia BIP po prostu już je pozakładało, korzystając z narzędzi dostępnych na rynku.

@RY1@i02/2014/234/i02.2014.234.088000600.803.jpg@RY2@

Idealny biuletyn informacji publicznej

Piotr Pieńkosz

piotr.pienkosz@infor.pl

Monika Górecka-Czuryłło

 monika.gorecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.