Gminy mają trzy miesiące na zakup nowego systemu operacyjnego
Dotyczy to jednostek, które korzystają z Windows 7 i kontrolują operatora kluczowego takiego jak np. szpital. Oszczędzając i zostając przy programie bez zabezpieczeń, narażają się na kary i będą łatwym celem dla hakerów
Po 10 latach firma Microsoft, która jest producentem Windows 7, poinformowała, że kończy wsparcie techniczne dla programu. Gwarancje cofnie dokładnie 14 stycznia 2020 r. Co to oznacza dla jednostek samorządu terytorialnego, które w swoich komputerach mają zainstalowany ten system? Na pewno nie to, że przestanie on działać. Brak będzie jednak do niego aktualizacji zapewniających bezpieczeństwo danych. A to, jak tłumaczą nam eksperci, może stanowić swoiste zaproszenie dla hakerów. – Jeśli odnajdą w takim systemie krytyczną lukę, to potencjalnie będą mogli ją wykorzystywać przez nieograniczony czas – mówi Kamil Sadkowski, starszy analityk zagrożeń w ESET. Teoretycznie przez długi czas z danymi nic złego może się nie dziać. Ale może być wprost przeciwnie, np. gminne komputery zostaną zaatakowane przez wirus. Wtedy o problemie trzeba będzie zawiadomić Urząd Ochrony Danych Osobowych. – Tłumaczenie administratora, że w niewspieranym systemie nie stwierdzono krytycznych podatności bezpieczeństwa, może okazać się dla urzędu niewystarczające – mówi nam radca prawny Małgorzata Kurowska. A wtedy nie uda się uniknąć kary.
W jeszcze trudniejszym położeniu będą te jednostki, które zaryzykują i nie przeniosą danych do innego systemu, a podlegają pod ustawę o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa (czyli kontrolują tzw. operatorów usług kluczowych). Ustawa nakazuje im bowiem wprost dbanie o aktualizacje oprogramowania, a za niedopełnienie tego obowiązku grozi karami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.