Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Kaczmarek przed sąd

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Były minister gospodarki w rządzie SLD Wiesław Kaczmarek ponownie stanie przed sądem i będzie odpowiadał za rządowe gwarancje kredytu na budowę Laboratorium Frakcjonowania Osocza. To decyzja warszawskiego sądu apelacyjnego.

Kaczmarek został w 2005 r. oskarżony o wydanie nieprawdziwej pozytywnej opinii o LFO, która przyczyniła się do otrzymania przez tę spółkę rządowego poręczenia. Tymczasem ryzyko tej inwestycji było bardzo duże.

W pierwszej instancji były minister został uniewinniony. W kwietniu 2009 r. sąd nie podzielił argumentacji prokuratury. Uznał, że opinia Kaczmarka nie była wiążąca dla pozytywnej decyzji dla LFO. Wyżej ocenił opinię, która wydał ówczesny minister finansów. Sąd uznał też, że prokuratorzy nie udowodnili istnienia porozumienia między Kaczmarkiem a zarządem spółki LFO.

Tarnobrzeska prokuratura odwołała się od tego wyroku. A sąd apelacyjny wczoraj przychylił się do jej wniosków i zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia. Co zarzuca sądowi pierwszej instancji? Zdaniem sądu apelacyjnego głównym błędem było niezaliczenie w poczet dowodów wyjaśnień składanych w śledztwie przez głównego oskarżonego w aferze LFO. To były prezes tej spółki Zbigniew N.

Laboratorium Frakcjonowania Osocza jako jedyna spółka w kraju miało produkować leki z osocza krwi. W 1997 r. zaciągnęło na budowę fabryki 32 mln dol. kredytu od konsorcjum bankowego. Dzięki opinii najważniejszych ministrów rządu Włodzimierza Cimoszewicza 60 proc. sumy kredytów gwarantowała Rada Ministrów.

Ale spółka nigdy nie wybudowała fabryki. Nigdy też nie rozpoczęła produkcji leków z osocza. Za ponad 20 mln zł powstały pod Mielcem dwie hale. Ale LFO nie spłaciła ani centa kredytu. Więc pokrzywdzone banki swoją należność wyegzekwowały od Skarbu Państwa. Jako poręczyciel państwo spłaciło za LFO prawie 61 mln zł.

Sprawa stała się bardzo głośna, bo zaangażowani byli w nią najważniejsi ludzie lewicy. Najbardziej znaną sprawą związaną z aferą LFO jest kwestia rzekomych nacisków, jakie otoczenie ówczesnego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego miało wywierać na ministra zdrowia w rządzie Leszka Millera. W 2004 r. Mariusz Łapiński twierdził, że namawiano go, by jego resort dokończył inwestycję. Tym samym miałby zdjąć odpowiedzialność z Włodzimierza W. To biznesmen, przyjaciel rodziny Kwaśniewskich. Był jednym z udziałowców LFO.

Według Łapińskiego naciski mieli wywierać m.in. sam Włodzimierz W., szef gabinetu prezydenta Marek Ungier, Marek Wagner - szef kancelarii premiera Millera, i Zbigniew Siemiątkowski - szef Agencji Wywiadu. Na spotkaniu w tej sprawie miał się pojawić również sam Kwaśniewski. W 2007 r. prokuratura umorzyła ten wątek śledztwa, nie doszukując się znamion czynu zabronionego.

Sprawa Kaczmarka to inny wątek śledztwa w sprawie LFO. W głównym Zbigniew N. i Włodzimierz W. są oskarżeni o wyłudzenie ponad 21 mln dol. kredytu na budowę laboratorium, przywłaszczenie ponad 8 mln dol., usiłowanie wyłudzenia kolejnych 11 mln dol. i poświadczenie nieprawdy. W. ma również postawiony zarzut prania brudnych pieniędzy.

@RY1@i02/2009/244/i02.2009.244.000.006a.001.jpg@RY2@

Sąd uchylił wyrok uniewinniający Wiesława Kaczmarka

Krzysztof Kaliński

marcin.graczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.