Piskorski już z zarzutami
Paweł Piskorski usłyszał wczoraj zarzut - w 2001 r. miał posłużyć się w urzędzie skarbowym sfałszowaną umową sprzedaży dzieł sztuki. Liderowi Stronnictwa Demokratycznego grozi pięć lat więzienia i koniec politycznej kariery.
Dziś jednak bardziej to może zaszkodzić Andrzejowi Olechowskiemu niż Piskorskiemu, który twierdzi, że jest niewinny.
Sprawa, za którą Piskorski usłyszał wczoraj zarzut, dotyczy umowy sprzedaży dzieł sztuki z 1997 r. Według naszych informacji prokuratorzy dysponują opinią biegłych grafologów, którzy twierdzą, że polityk sfałszował podpis antykwariusza, któremu miał sprzedać różne przedmioty. Dowodzili też, że to niemożliwe, by Piskorski kiedykolwiek posiadał taki zbiór antyków w swoim mieszkaniu.
Kiedy zarzuty dla Piskorskiego przybiorą formę aktu oskarżenia? Trudno powiedzieć, bo postępowanie cały czas trwa. Na razie rozpatrywane są wnioski, które złożył Piskorski - m.in. o wgląd do akt sprawy. Szef SD chce też, by prokurator pisemnie uzasadnił decyzję o postawieniu mu zarzutu. - Uzasadnienie będzie lada dzień - uspokaja rzecznik prokuratury Mateusz Martyniuk. Ale dodaje: - Za wcześnie dziś mówić o akcie oskarżenia, bo postępowanie jest otwarte i podejrzany może jeszcze złożyć swoje wnioski dowodowe.
Według znanego karnisty prof. Piotra Kruszyńskiego sprawa szybko się nie skończy. - Dla mnie sprawa jest prosta do zakończenia. Ale że żyjemy w kraju Gombrowicza i Mrożka, więc jak znam życie, będzie się ślimaczyć i pewnie jeszcze potrwa z rok - ocenia adwokat.
Gdyby prawomocny wyrok zapadł przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r., byłby kluczowym dla dalszej politycznej kariery Piskorskiego. Konstytucja zakazuje bowiem piastowania mandatu posła czy senatora osobom skazanym prawomocnym wyrokiem sądu. - Gdyby zarzut się potwierdził przed sądem, to byłby to definitywny koniec jego kariery jako polityka - potwierdza poseł PO Jarosław Gowin. Ale zastrzega, że dziś ma jedynie postawione zarzuty, które jeszcze o niczym nie przesądzają.
A czy same zarzuty mogą przeszkodzić Piskorskiemu w politycznych planach? Zdaniem socjologa prof. Andrzeja Rycharda na pewno będzie to spore obciążenie, ale niekoniecznie musi to Piskorskiemu bardzo zaszkodzić. - On jest fighterem w polskiej polityce. Dziś stosunek opinii publicznej do niego nie jest jednoznaczny. Część uważa, że do tej pory jakoś się wymigiwał z rozmaitych sytuacji, ale część osób uzna zapewne, że przecież nigdy niczego mu nie udowodniono - mówi Rychard. I dodaje: - Piskorski sobie na razie nieźle radzi. Choć zarzut na pewno mu nie pomoże, i to niezależnie od tego, jak często by powtarzał, że sprawa i moment, w którym ona wypłynęła, mają charakter polityczny.
A właśnie takimi argumentami próbuje się bronić Piskorski. Wczoraj po raz kolejny powtórzył, że jest niewinny. - Oczywiście do zarzutu się nie przyznałem. Uznaję, że jest on całkowicie nieprawdziwy. Jestem w 110 proc. pewien, że ten zarzut zostanie obalony w dalszej procedurze postępowania - mówił dziennikarzom Piskorski po wyjściu z prokuratury.
O niewinności Piskorskiego jest też przekonany Andrzej Olechowski. Wydał specjalne oświadczenie, w którym podkreślił, że działanie prokuratury, które zostało podjęte w momencie nasilonej aktywności politycznej Piskorskiego oraz w roku wyborczym, "nie wydaje się bezstronne ani profesjonalne". Olechowski zaapelował też do ministra sprawiedliwości, by ten jako prokurator generalny objął sprawę swoim nadzorem.
@RY1@i02/2010/017/i02.2010.017.000.006a.001.jpg@RY2@
Piskorski twierdzi, że decyzja prokuratury jest polityczna
Fot. Tomasz Gzell/PAP
Kamila Wronowska
kamila.wronowska@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu