Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Sędzia powinien być odważny

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Uzasadnienie wydanego wyroku musi być powiedziane tak, by dotarło do odbiorcy. Musi być zrozumiałe i czytelne. Moim zdaniem z tej roli sędzia Tuleya wywiązał się dobrze

Proces doktora Mirosława G. zaowocował dyskusją na temat tego, jakim językiem powinien operować sędzia, uzasadniając wyrok. Czy w ustnych motywach jest miejsce na formułowanie opinii?

Ustne motywy muszą zawsze oceniać stan faktyczny oraz stan prawny sprawy, która jest rozpatrywana. Proces doktora G. był niezwykle ważny ze społecznego punktu widzenia - tym samym oczekiwania oceny pewnych zachowań samego oskarżonego lekarza oraz służb, które tę sprawę prowadziły, były bardzo duże. Wszyscy pamiętamy przecież, w jakiej atmosferze i w jaki sposób ta sprawa została ujawniona. Istniało zatem oczekiwanie czy nawet ogromna presja na sąd, by odniósł się do niektórych zagadnień. Sądy muszą być odporne na jakąkolwiek presję, ale nie wolno im uciekać od oceny faktów. Rozmawiając o kazusie Mirosława G., musimy mieć również świadomość, że nie był on typowy, miał bowiem w pewnym sensie charakter precedensu i wiadome było, że każda wypowiedź sędziego będzie uważnie analizowana i interpretowana na różne sposoby. Oczywiście ustne uzasadnienie, szczególnie w tego typu ważnych sprawach, musi być wygłaszane językiem zrozumiałym i sędzia nie powinien bać się wyrażać swoje poglądy, zwłaszcza jeżeli mają one oparcie w przepisach prawa i w faktach wynikających z akt sprawy.

Część krytyków twierdzi jednak, że sędzia Igor Tuleya w taki sposób formułował swoje poglądy, iż wyczuwalne było, z jaką partią sympatyzuje.

Z taką tezą nie można się absolutnie zgodzić. Sędzia nie oceniał żadnego ugrupowania politycznego czy polityków - oceniał metody pracy jednej z ważnych służb państwowych i co do tych metod stawiał zarzuty, mając pełny dostęp do akt sprawy. Przecież ta służba funkcjonowała i funkcjonuje pomimo zmieniających się rządów, i wszystkim nam zależy, by działała sprawnie, skutecznie, ale zgodnie z prawem i demokratycznymi standardami. Martwią mnie te radykalne oceny wygłaszane przez polityków i sprzeciwiam się personalnemu atakowi na sędziego. Przecież gdy sędziowie w innych sprawach zwracają akta prokuraturze, mówiąc, że wymagają uzupełnienia, albo uniewinniają oskarżonego, ponieważ dowody były źle zbierane i nie dają podstaw do sprawiedliwego osadzenia i np. skazania, to nikt im nie zarzuca, że działają politycznie. Sąd to organ władzy konstytucyjnej, który ma służyć społeczeństwu i jego rola nie sprowadza się jedynie do karania winnych, ale do wymierzania sprawiedliwości. Obywatel w zderzeniu z aparatem państwa jest zawsze podmiotem słabszym. I właśnie po to jest niezawisły sąd, by tam, gdzie obywatel winy nie ponosi, uwalniał go od odpowiedzialności. A jeśli przy okazji ścigania służby dopuściły się błędów czy czasem nadużycia, to sąd ma to wytykać i alarmować opinię publiczną. Ja nie znam akt sprawy, ale zakładam, że sędzia znał je dobrze i formułował swoje stwierdzenia w oparciu o dowody. Zresztą media przytaczały cytaty z zeznań osób podejrzanych czy podejrzewanych i opinia publiczna sama może ocenić te fakty.

Ale czy sędziemu wypada przyrównywać metody pracy CBA do metod stalinowskich?

Sędzia powinien być człowiekiem odważnym. Gdy pojawia się jakiś problem prawny, nie powinien uciekać od odpowiedzialności przed zajęciem wobec niego stanowiska. Zwłaszcza jeśli problem wystąpił na kanwie jego sprawy i wprost się do niej odnosi. Oczywiście można się zastanawiać nad sformułowaniami, których użył sędzia Tuleya, ale to przecież on znał najlepiej akta. I tak naprawdę w jego postępowaniu najważniejsze było to, aby sprawiedliwie osądził oskarżonego i aby sformułowania, jakie wykorzystał, uświadomiły odbiorcy ujawniony w tej sprawie problem. Sędzia ma sferę niezawisłości i musi z niej w umiejętny sposób korzystać. Jeśli ktoś uważa, że powiedziano nieprawdę i czuje się osobiście dotknięty, to przysługują mu środki prawne jak np. pozew o ochronę dóbr osobistych czy ewentualnie stawianie sędziemu zarzutów w postępowaniu dyscyplinarnym. Sformułowania sędziego nie powinny być jednak gołosłowne. W tej sprawie sędzia zapowiedział, że złoży zawiadomienie do prokuratury o możliwości przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy CBA. Tym samym najprawdopodobniej dojdzie do weryfikacji wyrażonych przez niego poglądów. Pamiętajmy też, że jest to orzeczenie nieprawomocne, a więc każda ze stron może spowodować jego kontrolę merytoryczną przez sąd wyższej instancji.

Oczywiście musimy mieć świadomość, że wraz z upływem czasu oraz w oparciu o różne doświadczenia pokoleniowe pewne zachowania są oceniane odmienne. Inaczej pewne zachowania oceniał mój dziadek, który znał metody stalinowskie stosowane tuż po wojnie, gdzie oprócz nocnych przesłuchań, samych w sobie będących koszmarem, znęcano się bestialsko nad więźniami, okaleczano ich, często mordowano. Ale czy to oznacza, że jeśli dzisiaj stosuje się metody, które nie mogą być akceptowane w demokratycznym państwie, to sędzia po odkryciu ich ma milczeć? Czy może szukać obrazowych, przemawiających do wyobraźni odbiorcy porównań? Standardy zmieniają się z upływem czasu, ale musimy spoglądać, w jakim czasie dokonujemy oceny danych zachowań. Potrzebna jest także odwaga, by zło nazwać złem. W państwach demokratycznych nocne, wielogodzinne przesłuchania, nieuzasadnione potrzebami prawidłowego przebiegu postępowania, traktowane są jako stosowanie tortur. Ale są też podmioty, które uznają, iż np. podtapianie więźnia, by uzyskać od niego ważną dla służb informację, jest dopuszczalne. Czy zatem cel uświęca środki? Każdy z nas może sam odpowiedzieć na to pytanie. Sędzia czasem musi, bo po to postawiono go właśnie w tym miejscu, oceniać sprawy trudne i kontrowersyjne.

Wróćmy jednak do języka, jaki został zaprezentowany w uzasadnieniu. Czy nie wydaje się panu, że sędzia w pewnych momentach odchodził od funkcji orzeczniczej i mówił językiem publicystów? Chodzi m.in. o fragment, w którym mowa była o "dużym agencie Tomku".

Tu już dochodzimy do kwestii warsztatu każdego sędziego. Tego typu sprawę niezwykle trudno jest uzasadnić, tak aby nie narazić się na krytykę z jakiejkolwiek strony. Każdy sędzia ma tutaj swoje własne metody uzasadniania.  Często sędziom zarzuca się, że mówią językiem prawniczym, językiem hermetycznym, zrozumiałym jedynie dla wąskiej grupy fachowców, a przecież odbiorcą wyroku w ogromnej mierze jest strona, która nie jest prawnikiem, czy całe społeczeństwo, dla którego wyrok czy uzasadnienie powinny być jasne. Dlatego też uzasadnienie wygłaszane do stron na sali rozpraw musi być powiedziane tak, aby dotarło do odbiorcy. Musi być zrozumiałe, czytelne - tak aby osądzani oraz społeczeństwo wiedzieli, dlaczego sędzia wydał takie, a nie inne rozstrzygnięcie. Moim zdaniem z tej roli sędzia Tuleya wywiązał się dobrze. Przypominając zaś słynną ofiarę agenta Tomka i jego prowokacji, warto dodać, że w tamtej sprawie zarzucano z kolei  sądowi, iż nie odniósł się do tego, jak daleko może sięgać prowokacja służb. Jako sędziowie jesteśmy więc przygotowani do przyjmowania krytyki i się jej nie obawiamy. Ta krytyka powinna mieć jednak swoje granice - zwłaszcza gdy krytykującymi są osoby piastujące ważne stanowiska państwowe, czy pełniące ważne role społeczne jak np. parlamentarzyści.

Krytycznie wobec postawy warszawskiego sędziego wypowiedział się między innymi Jarosław Gowin. Stwierdził on, że sędzia uzasadniając wyrok, poszedł o krok za daleko, a jego wypowiedź na temat stalinowskich metod przesłuchiwania świadków była wysoce niestosowna.

To jest prywatna opinia ministra Gowina, do której ma prawo. Wydaje mi się, że każdy powinien sobie na ten temat wyrobić własne zdanie. Wystarczy zadać sobie dwa pytania. Czy sytuację, w której w godzinach nocnych przesłuchuje się świadków bądź podejrzanych, choć nie ma takiej konieczności, można potraktować jako rodzaj szykany czy wręcz nadużycia? I czy w czasach stalinowskich między innymi takie metody były znane i powszechnie wykorzystywane?

Jeśli dzisiaj stosuje się metody, które nie mogą być akceptowane w demokratycznym państwie, to sędzia

@RY1@i02/2013/006/i02.2013.006.07000020a.101.jpg@RY2@

Waldemar Żurek, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie, członek Krajowej Rady Sądownictwa

Rozmawiała Anna Krzyżanowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.