Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo karne i wykroczeniowe

Wytyczne absolutnie merytoryczne

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

ADAM BODNAR Martwi mnie, że przejęcie się problemem przemocy funkcjonariuszy policji jest traktowane jako wyraz propagandy. Ktoś, kto tak uważa, chyba nie wie, że chodzi o najważniejsze prawa człowieka

Andrzej Seremet wydał wytyczne dotyczące prowadzenia spraw związanych z nadużyciem siły przez policjantów. Rzeczywiście mają one - jak sugeruje Krajowa Rada Prokuratury (KRP) - charakter bardziej propagandowy niż merytoryczny?

Wytyczne są absolutnie merytoryczne! Natomiast stanowisko KRP opiera się na ogólnikach i nie odnosi się do istoty problemu. Ma charakter bardziej polityczny niż merytoryczny.

Krytyczną ocenę KRP podziela jednak także prokuratorski związek zawodowy. Przekonuje, że większość wytycznych prokuratora generalnego jest elementem taktyki PR-owej i stanowi reakcję na bieżące wydarzenia. Co pan na to?

Wytyczne, o których rozmawiamy, nie są zaskakującym ruchem PR-owym, tylko realizacją wcześniej zaplanowanych przez prokuraturę działań. Ubolewam nad tym, że zarówno KRP, jak i związek zawodowy prokuratorów nie przygotowali się do dyskusji na ten temat. Prokuratura generalna wyraźnie zapowiedziała wydanie wytycznych jeszcze 31 marca, podczas posiedzenia zespołu do spraw wykonywania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Protokół z tego spotkania jest zresztą dostępny na stronie MSZ. Polecam prokuratorom jego lekturę.

Ale śledczy mówią, że większość tego typu wytycznych ląduje głęboko w szufladach ich biurek. Nikt nie ma czasu ich czytać. Słowem, są mało skuteczne.

Wszystkim krytykom przypomniałabym wcześniejsze wytyczne PG w sprawie zwalczania mowy nienawiści. Naprawdę sporo zmieniły. Jeszcze kilka lat temu jedynie wyjątkowe sprawy kończyły się aktem oskarżenia. A dziś mamy regularne skazania, czasem nawet na bezwzględne kary pozbawienia wolności. Nie mówię, że jest idealnie. Bo wciąż zdarza się, że nie jesteśmy usatysfakcjonowani rozstrzygnięciami prokuratury, ale widać znaczący postęp. Sprawy nie są umarzane z automatu. Są traktowane poważnie. Mam nadzieję, że z przemocą funkcjonariuszy będzie podobnie.

Czy policja w Polsce bije ludzi?

Zdarza się.

Często?

Powtarza się to na tyle regularnie, aby traktować takie przypadki bardzo serio.

Która sprawa szczególnie utkwiła panu w pamięci?

Chyba Lidzbark Warmiński. Mieliśmy tam przykład stosowania regularnych tortur na posterunku policji. Mimo zaangażowania fundacji sprawa zakończyła się umorzeniem. Prokuratura nie była w stanie zidentyfikować funkcjonariuszy, którzy się tego dopuścili. Złożyliśmy w tej sprawie skargę do ETPC. Przed sądem toczy się postępowanie odnośnie stosowania przemocy w Siedlcach. Tam policjanci mówili przesłuchiwanym: zrobimy wam Guantanamo. Używali paralizatorów, polewali wodą. Jeden z zatrzymanych popełnił samobójstwo. Wszystko po to, aby wymusić zeznania. Ostatnio głośno jest także o sprawie Grzegorza Zdunka z Warszawy. Pod koniec czerwca zmarł. Oskarżał policję o brutalne pobicie kilka lat wcześniej. Prokuratura umorzyła śledztwo, uznała, że został pobity, ale nie ma dowodów, że zrobili to policjanci. Ponadto regularnie ETPC wydaje wyroki w takich sprawach, a nowe sprawy są komunikowane rządowi. Oprócz tego zdarzają się co jakiś czas przypadki pomyłkowych interwencji, kiedy służby mylą adresy i zatrzymują w brutalny sposób, nieadekwatny do potrzeby, zupełnie przypadkowe osoby.

Pytam o to, bo KRP stawia wytycznym PG zasadniczy zarzut: liczba tego typu przestępstw nie uzasadnia wydania wytycznych. Takie sprawy mają charakter incydentalny. Podziela pan ten pogląd?

Nie podzielam. Obecnie mamy już siedem niekorzystnych dla Polski wyroków ETPC w takich sprawach. Najsłynniejsze z nich to Dzwonkowski przeciwko Polsce, Rachwalski i Ferenc przeciwko Polsce, Lewandowski i Lewandowska przeciwko Polsce. We wszystkich trybunał stwierdził naruszenie przez Polskę art. 3 Konwencji, tj. zakazu tortur, nieludzkiego lub poniżającego traktowania. Karygodny był również sposób prowadzenia przez polskie władze postępowań dotyczących przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Jeśli dodamy do tego sprawy, które są komunikowane rządowi polskiemu, a więc te, które przeszły przez pierwsze sito w trybunale, to widać wyraźnie, że tego typu sprawy nie pojawiają się incydentalnie. Państwo ma obowiązek zapewnić efektywne i kompleksowe wyjaśnienie spraw związanych z używaniem przemocy przez funkcjonariuszy czy spowodowaniem przez nich śmierci. Spójrzmy na to inaczej: nie jesteśmy przecież Azerbejdżanem, Armenią czy Ukrainą, żeby takie sytuacje pozostawały bezkarne. Każda taka sprawa musi być dokładnie wyjaśniona. Jeśli takie rzeczy zdarzają się nawet pojedynczo, to wołają o trwogę. Pamiętajmy też o jednym: mówimy głównie o przypadkach, kiedy ludzie byli na tyle zdeterminowani, aby walczyć o swoje prawa. A to niewielki procent. Wiele osób odpuszcza, bo ma poczucie, że z policją się nie wygra, że państwo nie zadziała i nie wyciągnie konsekwencji wobec winnych funkcjonariuszy.

Gdy analizuje się orzecznictwo Strasburga, to jakie błędy najczęściej popełniała prokuratura w tego typu sprawach?

Zazwyczaj to są sprawy, w których mamy słowo przeciwko słowu. Jedno mówi osoba pokrzywdzona, a drugie policja, prowadząca często równolegle sprawę o napaść na funkcjonariusza. Mamy przy tym z reguły zmowę milczenia po stronie policjantów. Trybunał zwraca uwagę na problem bezkrytycznego przyjmowania przez prokuraturę wersji policji i nadmierne zaufanie do oświadczeń funkcjonariuszy.

Bliższa koszula ciału.

Policjanci działają na zlecenie prokuratora. Ta łączność personalna i zadaniowa, zwłaszcza w strukturach lokalnych, powoduje wytworzenie się więzi. Łatwo może dochodzić do zblatowania prokuratorów z funkcjonariuszami policji. Trudno w takich warunkach zachować niezależność.

Myśli pan, że środowisko prokuratorów bagatelizuje problem nadużyć policjantów?

Wytyczne to dowód na to, że tak nie jest. Martwi mnie tylko to, że przejęcie się problemem przemocy funkcjonariuszy policji jest traktowane jako wyraz propagandy. Ktoś, kto tak uważa, chyba nie rozumie, na czym polega cały drugi rozdział naszej konstytucji. Nie wie też, że chodzi o najważniejsze prawa człowieka, czyli zakaz naruszenia nietykalności cielesnej i zakaz stosowania tortur, poniżającego i nieludzkiego traktowania. Nie bez powodu mowa o tych prawach na początku Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Jeśli organy międzynarodowe wytykają nam, że jest ryzyko takiej przemocy, to trzeba ten problem rozwiązać, nawet jeśli nie są to liczby idące w setki.

Środowisko prokuratorskie zarzuca, że wytyczne Andrzeja Seremeta to powtórzenie przepisów k.p.k., regulaminu wewnętrznego urzędowania prokuratury i metodyki pracy prokuratorów. Momentami - zdaniem KRP - wręcz rażą oczywistością. Powinny stanowić jakieś novum?

Nie o to chodzi w wytycznych. Ich zadaniem nie jest tworzenie nowych rozwiązań. Mają jedynie uporządkować tryb postępowania w pewnych sytuacjach i zwrócić uwagę na jakiś istotny problem.

Co jest dla pana ich wartością?

Przede wszystkim zwrócenie uwagi na problem niezależności prokuratora prowadzącego sprawę. Na to, że czynności w śledztwie co do zasady powinien przeprowadzać osobiście prokurator, a nie policja czy inne służby. Istotne jest też objęcie tych spraw szczególnym nadzorem przełożonych i poddanie ich monitoringowi w skali całego kraju. Akcentowana jest też konieczność dokonywania wnikliwej analizyzgromadzonych dokumentów i konfrontowania ich z okolicznościami faktycznymi.

Jest też mowa o tym, że trzeba dbać o dynamikę śledztwa i koncentrację czynności dowodowych.

KRP to obśmiewa. I może rzeczywiście jest to oczywiste. Ale jeśli zestawimy to z praktyką, to widać, że takie uporządkowanie w jednym miejscu kilku kwestii raczej nie zaszkodzi, a może pomóc.

Pana zdaniem istniały obiektywne powody, aby wydać takie wytyczne?

Widzę co najmniej trzy uzasadnienia rangi międzynarodowej. Pierwsze to wspomniane już wyroki ETPC przeciwko Polsce. Drugie to rekomendacje przyjęte przez Komitet Przeciwko Torturom ONZ. Rekomendacja dotycząca złego traktowania przez policję została wyodrębniona przez Komitet jako jedna z najważniejszych i Polska musi się wytłumaczyć, co zrobiła, aby ją wykonać do 22 listopada. Trzecie uzasadnienie stanowią rekomendacje Komitetu Zapobiegania Torturom Rady Europy. We wszystkich kładziono nacisk na kwestię niezależności prokuratora, dostęp do adwokata zaraz po zatrzymaniu i niezależnej pomocy medycznej czy stworzenie systemu sygnalizacji takich problemów wewnątrz policji.

Wytyczne rozwiążą problem nadużywania przemocy przez funkcjonariuszy?

To nie takie proste. Aby rozwiązać problem, musi się nim przejąć wiele instytucji. Potrzebna jest też zmiana organizacji pracy w policji, system reagowania na takie sytuacje, szkolenia, czy wprowadzenie rejestracji audiowizualnej interwencji. Równie ważne jest też zagwarantowanie każdemu pomocy prawnej w ciągu godziny od zatrzymania. To powinno dotyczyć szczególnie osób niezamożnych, bo ci zatrzymani, którzy mają w pamięci numer do swojego adwokata i zabezpieczone środki na taką ewentualność, dadzą sobie radę. To powinien być standard. Kontakt z prawnikiem to jedna z najskuteczniejszych metod zapobiegania przemocy na posterunkach policji.

@RY1@i02/2014/130/i02.2014.130.18300090a.802.jpg@RY2@

FOT. WOJTEK GÓRSKI

Dr Adam Bodnar, wiceprezes zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, członek rady dyrektorów Funduszu ONZ na rzecz Ofiar Tortur

Rozmawiała Ewa Ivanova

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.