Mafia paliwowa bez kary
Czy ustawodawca zafundował podejrzanym i oskarżonym prezent, skracając od lipca okres przedawnienia? Tylko w warszawskim sądzie okręgowym i sądach rejonowych działających w jego okręgu umorzenia dotknęły już ponad stu spraw
Wszystko za sprawą nowelizacji kodeksu karnego z 20 lutego 2015 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 396), która wprowadza zmianę art. 102 k.k. Skrócono w nim dodatkowy okres przedawnienia - a więc ten doliczany do podstawowego po tym, jak sprawca usłyszy już zarzuty - do pięciu lat. W efekcie wiele głośnych śledztw może zakończyć się umorzeniem dużo wcześniej, niż zakładano.
Plaga umorzeń
- Niewątpliwie może dojść do przedawnienia kilku spraw mafii paliwowej, które toczą się przed sądami. Dotyczy to głównie przypadków, gdy stawiano zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Miały one ulec przedawnieniu w 2022 r., ale stanie się to 5 lat wcześniej, czyli w 2017 r. - potwierdza Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.
Prawdopodobnie przedawnieniu ulegną też zarzuty dotyczące fałszowania dokumentacji. W głównej sprawie mafii paliwowej prowadzonej przez Prokuraturę Apelacyjną w Krakowie aktem oskarżenia objętych było ponad 20 osób. Chodzi o wielomilionowe nadużycia przy handlu olejami.
- Sprawy te w większości toczą się wciąż przed sądami I instancji, a zatem mało prawdopodobne jest, aby można było je prawomocnie zakończyć przed 2017 r. - tłumaczy Piotr Kosmaty.
W prokuraturach rejonowych okręgu Warszawa-Praga z powodu skrócenia okresu przedawnienia prokuratorzy już musieli umorzyć 13 spraw. W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie umorzono cztery. W czterech największych prokuraturach rejonowych odpowiednio: Warszawa-Ochota - 38, Warszawa-Mokotów - 15 spraw, Warszawa-Śródmieście - 6, Warszawa-Śródmieście-Północ - jedną.
- Sprawy te z reguły były zawieszone z uwagi na konieczność wykonania czynności z podejrzanym, którego miejsce pobytu w kraju było nieznane. Często dotyczyło to podejrzanych cudzoziemców, którzy opuścili Polskę - tłumaczy Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Pomysł skrócenia dodatkowego okresu przedawnienia narodził się w Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego.
- Jako wiceminister nie byłem jego entuzjastą, ale podczas prac legislacyjnych nie zgłaszano do tego rozwiązania zastrzeżeń - przypomina prof. Michał Królikowski, były wiceminister sprawiedliwości, obecnie adwokat.
- Skoro teraz temat budzi takie kontrowersje, to może warto rozważyć powrót do rozwiązań sprzed nowelizacji. Powinna się też odbyć dyskusja nad rozwiązaniami dotyczącymi przerwania biegu przedawnienia, np. w trakcie procesu - komentuje.
Prof. Andrzej Zoll, członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Karnego i jej były szef, zmianę uzasadnia powrotem do pierwotnego brzmienia przepisu.
- W 2005 r. wydłużono ten okres bez powodu - twierdzi.
Czy jednak wobec tego nie należałoby wprowadzić przerwania biegu przedawnienia na czas procesu? Dziś przedawnienie w procedurze karnej biegnie niezależnie od tego, czy i jakie czynności podejmują organy ścigania.
- Obecnie okresy przedawnienia w Polsce są na tyle długie, że wymiar sprawiedliwości powinien sobie poradzić - odpowiada prof. Zoll.
Dodaje, że przygotowując projekt, nie można patrzeć na konkretne sprawy i na to, czy się one przedawnią, bo trzeba tworzyć normy abstrakcyjne. Prof. Zoll podkreśla, że nie może być tak, iż człowiek stoi pod zarzutem przez wiele lat.
- W Krakowie znam przypadek, że ktoś ma zarzut od 12 lat. To nie ma nic wspólnego z praworządnością - podnosi prof. Zoll.
Prezent dla sprawców
Poczynaniami ustawodawcy zdegustowane jest środowisko prokuratorskie.
- Powinno się wprowadzić zawieszenie biegu przedawnienia, gdy podejrzany się ukrywa i jest ścigany listem gończym - uważa prokurator Andrzej Biernaczyk.
Ukrywanie się jest bowiem dla sprawców realną szansą na uniknięcie odpowiedzialności. Problem staje się tym bardziej dotkliwy w sprawach, w których nowelizacja skróciła przedawnienie.
Zdaniem Jacka Skały, szefa prokuratorskich związkowców, nie było żadnego merytorycznego uzasadnienia dla takiej korekty legislacyjnej.
- Spotkałem się z pytaniami, czy aby taka korekta nie była skrojona pod konkretne postępowania i konkretne osoby. To pytanie jest zasadne, zwłaszcza gdy w pracach uczestniczą osoby będące czynnymi w sprawach karnych adwokatami. Od takich pytań nie uciekniemy. Choć oczywiście dowodów na taki lobbing nie ma - podkreśla Skała.
Jego zdaniem trzeba stworzyć na przyszłość mechanizmy monitorowania zagrożeń przy zmianach legislacyjnych w sferach związanych z bezpieczeństwem publicznym.
Jak tłumaczy dr Marcin Warchoł, wicedyrektor Instytutu Prawa Karnego na Uniwersytecie Warszawskim, dziś oskarżony ma interes w przewlekaniu procesu, a nie w jego szybkim zakończeniu. Dlatego przy kontradyktoryjności potrzebne jest zupełnie inne podejście do przedawnienia.
- Tak jest np. w USA, gdzie terminy przedawnienia ulegają zawieszeniu, gdy rozpoczyna się proces. Tymczasem w Polsce nie dość, że model przedawnienia zachowano, to jego terminy - o zgrozo! - jeszcze skrócono - wskazuje dr Warchoł.
Jest to więc wyraźna zachęta do przewlekania postępowania aż do przedawnienia.
- We Włoszech, gdzie także wprowadzono kontradyktoryjność, liczba postępowań przedawnionych to 160 tys. w skali roku. W 1996 r. było ich zaledwie 56 486 - dodaje ekspert.
Wylicza też, że we Włoszech w 2008 r. było ok. 22 proc. uniewinnień, z czego aż 45,5 proc. orzeczono z powodu przedawnienia czynu.
@RY1@i02/2015/212/i02.2015.212.183000700.802.jpg@RY2@
Przedawnienie
Ewa Ivanova
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu