Długa historia afery* gruntowej
Rozstrzygnięciu sądu podlegały trzy kwestie dotyczące działania CBA: granice stosowania prowokacji, możliwość stosowania kontroli operacyjnej i możliwość podrabiania lub przerabiania dokumentów - mówił sędzia Wojciech Łączewski podczas ogłaszania wyroku na m.in. byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Jego zdaniem w sprawie afery gruntowej Centralne Biuro Antykorupcyjne przekroczyło uprawnienia. - Nie budzi wątpliwości, że korupcję należy zwalczać wszelkimi możliwymi prawnie środkami. Rzecz w tym, by zwalczając korupcję, nie naruszać prawa samemu. Niestety takiego zachowania dopuścili się wszyscy oskarżeni - dodał.
Zdaniem kierownictwa CBA część pieniędzy z łapówek za odrolnienie gruntów miała trafiać do nieżyjącego wicepremiera Andrzeja Leppera. W tej konkretnej sprawie, w której Biuro posłużyło się prowokacją, nie udało się tego potwierdzić. CBA podało, że Lepper został ostrzeżony w ostatniej chwili przed przyjęciem pieniędzy.
Afera gruntowa zakończyła rządy koalicji PiS-LPR-Samoobrona (po jej wybuchu ogłoszono przedterminowe wybory).
Oto przypomnienie ważniejszych wątków i wydarzeń, oskarżeń o przekroczenie uprawnień, wyroków i apelacji.
Wrzesień 2006 r.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.815.jpg@RY2@
Prawnik Andrzej Kryszyński, wiceprezes Telefonii Dialog, proponuje różnym osobom odrolnienie dowolnego gruntu w Polsce. Za taką przysługę żąda łapówek.
Listopad 2006 r.
Wiceprezes spółki Dialog Marcin Olewnik dzwoni do szefa CBA Mariusza Kamińskiego (zeznał w śledztwie, że znał go prywatnie), by zasięgnąć jego porady dotyczącej działań Kryszyńskiego. Został zbyty. Przez kolejnych kilka tygodni nic się nie dzieje.
Grudzień 2006 r.
Spotkanie prezesa Dialogu Sławomira Szycha i wiceprezesa Marcina Olewnika z Adamem Lipińskim, szefem kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego. Telefonia Dialog jest spółką, w której udziały ma Skarb Państwa, zebranie ma dotyczyć strategii rozwoju tej firmy. W trakcie rozmowy pojawiają się wątki dotyczące działań Kryszyńskiego. Lipiński dzwoni do Kamińskiego i mówi o sprawie. Jeszcze tego samego dnia szefowie Dialogu dostają zaproszenie na spotkanie. Później podobne spotkanie odbywa się w delegaturze CBA we Wrocławiu. - Przekazaliśmy informację o wszystkich wrażeniach i sygnałach korupcyjnych, które do nas dotarły - mówił w 2011 r. Sławomir Szych sejmowej komisji śledczej ds. nacisków polityków na funkcjonariuszy służb.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.816.jpg@RY2@
14 grudnia 2006 r.
Szefostwo CBA wydaje decyzję o zainicjowaniu spotkania agenta z Kryszyńskim pod pozorem chęci odrolnienia gruntów za łapówkę. Ale, jak zwrócił uwagę sąd, podstawy do takiej decyzji były wątłe. Nikt nie przekazał funkcjonariuszom informacji o korupcji w resorcie rolnictwa oraz o tym, że korzyści z niej czerpie minister Andrzej Lepper. Mimo to biuro wzięło go na celownik. Z uzasadnienia poniedziałkowego wyroku: "Nie było wiarygodnej informacji, że w tle poza płatną protekcją dochodzi do czynnej korupcji. To w ogóle nie zostało sprawdzone. To było tzw. rozpoznanie bojem. Nie będziemy sprawdzać, o co chodzi z tą korupcją w Ministerstwie Rolnictwa. Wykreujemy sprawę, to się sprawdzi".
14 stycznia 2007 r.
Zeznania agenta Andrzeja Sosnowskiego (imię i nazwisko fikcyjne), który był oficerem CBA działającym pod przykryciem: "Udałem się do restauracji Chianti przy ul. Foksal w Warszawie. Tam spotkałem się z figurantem Andrzejem K. To był obiad, rozmawialiśmy towarzysko. K. pochwalił się, że przez swoje układy w Ministerstwie Rolnictwa jest w stanie załatwić decyzję o odrolnieniu gruntów. Podjąłem temat. Oświadczyłem, że ze wspólnikami mamy grunt na Mazurach, że tej ziemi jest tyle, że na samym odrolnieniu zarobią 3,5 mln zł, a potem dużo więcej. Zadałem kilka pytań: ile decyzja będzie kosztować itp. Nie był w stanie odpowiedzieć".
19 stycznia 2007 r.
Andrzej Sosnowski: "W hotelu Best Western powiedział, że może załatwić taką decyzję, że rozmawiał ze znajomymi. Dałem mu 10 tys. zł na koszty, miały pokryć przygotowanie dokumentacji dotyczącej tych gruntów przez jakąś firmę prawniczą oraz stanowić gwarancję, że się nie wycofam".
26 stycznia 2007 r.
Andrzej Sosnowski o Kryszyńskim: "Powiedział, że decyzja pozytywna kosztować będzie 6,8 mln. Odparłem, że to dużo, ale w sumie się zgodziłem. W tym samym dniu lub w następnym zadzwoniłem do niego i powiedziałem, że znalazłem inne dotarcie do Ministerstwa Rolnictwa i załatwią mi to za mniejszą kwotę. To była taka gra operacyjna. I Andrzej K. smutnym głosem stwierdził, że przyjął to do wiadomości. W połowie lutego zadzwoniłem i powiedziałem, że inni ludzie są niepoważni. Znów zaproponowałem spotkanie".
21 lutego 2007 r.
Andrzej Sosnowski: "Kryszyński informuje, że za wydanie pozytywnej decyzji oczekuje 3 mln zł w gotówce lub 3,3 mln zł przelewem. Bo tych 300 tys. potrzebuje na wypranie milionów. W końcu stanęło na tym, że zapłacę gotówką. W trakcie tego spotkania poinformował mnie, że w sprawę zaangażowani są Lepper, Maksymiuk i Filipek. W ministerstwie będzie osoba odpowiedzialna, która będzie sprawę pilotować. Nie wskazał jej. Mówił, że pieniądze idą do podziału i Lepper otrzyma 1 mln, bo z niższymi kwotami się do niego nie podchodzi. (...) Powiedział, że to odrolnienie załatwia mężczyzna o imieniu Piotr (Piotr Ryba, który później został skazany - aut.)".
Luty - czerwiec 2007 r.
Dalsze spotkania operacyjne agenta Sosnowskiego z Andrzejem Kryszyńskim. Pojawia się m.in. możliwość "korzystnego skupowania" gruntów z Agencji Nieruchomości Rolnych.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.817.jpg@RY2@
Zgodnie z wyrokiem sądu w tym czasie CBA nie miało podstaw prawnych, by funkcjonariusze biura działali pod przykryciem, nie mogli także przerabiać ani podrabiać dokumentów, co często robili (podrabiali m.in. dokumenty wystawiane przez gminy). W świetle tego działalność agenta Andrzeja Sosnowskiego była nielegalna.
6 lipca 2007 r.
Zatrzymanie Kryszyńskiego i Ryby. Jak pisał "Dziennik", scenariusz akcji miał wyglądać następująco: o godz. 12.30 w gabinecie Leppera miał się pojawić Ryba. W tym samym czasie powinno rozpocząć się spotkanie Kryszyńskiego z agentami CBA. Funkcjonariusze w jednym z warszawskich hoteli chcieli dać mu do przeliczenia pieniądze. Następnie po posiedzeniu kolegium w Ministerstwie Rolnictwa Ryba miał odebrać dokument o odrolnieniu działki i dołączyć do Kryszyńskiego. Wtedy mieli otrzymać łapówkę. CBA chciało też monitorować, do kogo trafią pieniądze, bo liczyło na to, że przesyłka trafi do Leppera. Jednak ministra rolnictwa miał ktoś ostrzec (prokuratura nie zdołała ustalić kto), Kryszyński wyszedł w trakcie liczenia pieniędzy.
9 lipca 2007 r.
Premier Jarosław Kaczyński dymisjonuje ministra rolnictwa Andrzeja Leppera, który jest podejrzewany o to, że miał przyjąć łapówkę, ale w ostatniej chwili został ostrzeżony.
8 sierpnia 2007 r.
Jarosław Kaczyński dymisjonuje szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Oświadcza, że były już minister znalazł się w kręgu podejrzeń związanych z przeciekiem z akcji CBA.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.818.jpg@RY2@
30 sierpnia 2007 r.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymuje Janusza Kaczmarka, byłego szefa policji Konrada Kornatowskiego oraz byłego szefa PZU Jaromira Netzla. Postawiono im zarzuty utrudniania śledztwa i składania fałszywych zeznań.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.119.jpg@RY2@
31 sierpnia 2007 r.
Konferencja prasowa, na której zastępca prokuratora generalnego Jerzy Engelking odtwarzał zapisy z podsłuchanych rozmów byłego szefa MSWiA Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla. Śledczy postawił na multimedialność i pokazywał publicznie m.in. nagrania z kamer w warszawskim hotelu Marriott. Z tych nagrań miało wynikać, że to oni mieli ostrzec Leppera.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.120.jpg@RY2@
31 sierpnia 2007 r.
Wchodzi w życie rozporządzenie, dzięki któremu funkcjonariusze CBA mogą działać pod przykryciem, m.in. przerabiać i podrabiać dokumenty.
8 listopada 2007 r.
Kaczmarek z żoną składają zawiadomienie do prokuratury, że na konferencji bezpodstawnie ujawniono ich dane osobowe. Wszczęto również śledztwo o przekroczenie uprawnień m.in. przez ABW. Główny wątek został umorzony w październiku 2010 r.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.121.jpg@RY2@
18 sierpnia 2009 r.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia skazuje Rybę na dwa i pół roku więzienia. Kryszyński wcześniej przyznał się do winy i został skazany na karę grzywny.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.122.jpg@RY2@
6 października 2009 r.
Prokuratura w Rzeszowie stawia Mariuszowi Kamińskiemu zarzuty m.in. przekroczenia uprawnień w czasie pełnienie funkcji szefa CBA.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.123.jpg@RY2@
24 maja 2010 r.
Sąd Apelacyjny w Warszawie uchyla wyroki skazujące Kryszyńskiego i Rybę. Sprawa trafia do ponownego rozpoznania przez sąd niższej instancji.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.124.jpg@RY2@
31 sierpnia 2010 r.
Lepperowi stawiane są zarzuty składania fałszywych zeznań. Sprawę umorzono z powodu jego śmierci rok później.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.825.jpg@RY2@
17 lutego 2012 r.
Prokuratura uznaje, że funkcjonariusze ABW nie złamali prawa, zatrzymując Kaczmarka.
13 listopada 2014 r.
Ryba ponownie zostaje skazany na dwa i pół roku więzienia, a Kryszyński na karę grzywny.
30 marca 2015 r.
Sędzia Wojciech Łączewski uznaje szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz jego najbliższych współpracowników za winnych przekroczenia uprawnień. Kamiński zostaje skazany na karę trzech lat więzienia. - Nie chodzi o to, by zastraszyć osoby zwalczające korupcję. Chodzi o to, by te osoby nie narażały państwa na wypłatę odszkodowań za działania ewidentnie sprzeczne z prawem - uzasadniał sędzia, dodając, że działania CBA to była amatorszczyzna. Wyrok nie jest prawomocny.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.826.jpg@RY2@
Kwiecień 2015 r.
Składanie apelacji do tego wyroku wydaje się wysoce prawdopodobne.
Jacek Wajszczak/Reporter; Andrzej Stawiński/Reporter; Maciej Macierzyński/Reporter; Maksymilian Rigamonti/Reporter; Witold Rozbicki_Reporter(2); Press Photo Center/East News; Maksymilian Rigamonti; Wojciech Zatwarnicki/Reporter; Stanisław Kowalczuk/East News; łukasz Szeląg/Reporter; Jakub Kamiński/PAP; Jakub Wosik/Reporter; shutterstock, cezary cichocki
Maciej Miłosz
* Polski system prawny nie zna pojęcia afery - sędzia Wojciech Łączewski podczas ogłoszenia wyroku 30 marca 2014 r.
@RY1@i02/2015/065/i02.2015.065.000001200.127.jpg@RY2@
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu