Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przejęcie pod lupą prokuratury

Akcjonariusze EGB na koniec 2016r.
Akcjonariusze EGB na koniec 2016r. nieznane
18 czerwca 2018

Transakcja zakupu przez GetBack konkurencyjnej spółki EGB budzi coraz więcej wątpliwości

Niemal każdy dzień przynosi nowe ustalenia w sprawie afery wokół GetBacku. Były prezes spółki, któremu grozi do 10 lat pozbawienia wolności, nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. A prokuratura, CBA i urzędnicy KNF odkrywają kolejne wątki związane z funkcjonowaniem spółki za prezesury Konrada K.

Do śledczych w poniedziałek trafiło kolejne zawiadomienie z KNF. Tym razem związane jest ze spółką MIA i tym, że prowadziła ona działalność jako agent firmy inwestycyjnej (AFI) bez odpowiedniego zezwolenia. Pisaliśmy już, że brała udział w transferze danych klientów (którym oferowano obligacje GetBacku) pomiędzy Idea Bankiem a Polskim Domem Maklerskim (PDM). PDM nie odpowiedział nam na pytania, czy współpracował z MIA przy sprzedaży długu windykatora oraz innym podmiotem, który również dostarczał klientów, spółką Polski Marketing.

W wątku PDM pojawia się jeszcze spółka Kingsbridge, która jest jego AFI, chociaż jak zapewnia nas broker, nie podjęła działalności w tym obszarze, a co za tym idzie nie mogła – zgodnie z prawem – sprzedawać obligacji GetBacku.

Z danych KRS wynika, że gdy Kingsbridge zaczynał swoją działalność, 90 proc. udziałów w nim miał Konrad K. Później udziałowcem została również Karolina Pelc, która była w zarządzie spółki, wcześniej zaś pracowała w innej firmie rodzinnej K. More Gruppa, a w 2016 r. dostała dyrektorskie stanowisko w GetBacku. Po przekształceniu Kingsbridge w spółkę akcyjną, nadal zasiada w zarządzie. Z naszych ustaleń wynika, że tej firmie i wielu innymi podmiotom powiązanym z K. przygląda się CBA. W dwóch spółkach – wspomnianej już MIA oraz Solvus (K. jest prezesem i udziałowcem) agenci zabezpieczyli kilka tygodni temu dokumenty.

Nasze źródła zbliżone do GetBacku wskazują, że nowym władzom udało się znaleźć dokumenty i faktury od wielu podmiotów, które wskazują na współpracę windykatora z firmami powiązanymi z byłym prezesem. Pojawiają się w nich również nazwiska pracowników, którzy dyrektorskie stanowiska w GetBacku łączyli z pracą w zarządach lub radach nadzorczych spółek związanych z Konradem K. lub jego rodziną.

– W śledztwie badany jest również wątek sprzedawania lub pośrednictwa w sprzedaży obligacji GetBacku przez firmy, które są powiązane z byłym prezesem bezpośrednio lub pośrednio. Są podmioty, w przypadku których jest podejrzenie, że K. zarabiał pieniądze na tym, że spółka się zadłużała na masową skalę podczas prywatnych emisji obligacji. Prowizje były w wielu przypadkach bardzo hojne, podobnie jak oprocentowanie – mówi nam osoba znająca szczegóły śledztwa i wskazuje, że weryfikowane będzie również, kto zakupił obligacje oprocentowane nawet na kilkadziesiąt procent.

KNF zaś znalazł przypadki spółek, które bez uprawnień maklerskich sprzedawały obligacje windykatora. Zamierza składać w tej sprawie kolejne zawiadomienia do prokuratury.

Kto zarobił na GetBacku? Jedną z transakcji dokonanych przez spółkę pod władzą Konrada K., która budzi zainteresowanie prokuratury, jest zakup akcji EGB. Windykator w sierpniu zeszłego roku za 99,4 proc. akcji swojego konkurenta zapłacił 207,6 mln zł. W efekcie transakcji aktywa GetBacku powiększyły się o 178 mln zł – o taką kwotę wzrosła wartość firmy. Organa ścigania zainteresowały się przejęciem w wyniku zawiadomienia złożonego przez KNF. Wątpliwości nadzorcy wzbudziła zarówno kwota, jak i sposób zaksięgowania zakupu. W niezaudytowanym raporcie finansowym za zeszły rok GetBack skorygował w dół wycenę EGB w swoim bilansie do zera.

Sprzedającymi było 15 funduszy zarządzanych przez Altus TFI. Na trwającej niecałe dwa lata inwestycji w EGB zarobiły ok. 150 mln zł. Przedstawiciele Altusa wielokrotnie bronili w mediach warunków, na jakich przeprowadzona została transakcja. Podkreślali, że szybki wzrost wartości EGB pod ich rządami wynikał z głębokiej restrukturyzacji firmy, a umowa uzyskała wszystkie zgody korporacyjne, w tym rady nadzorczej GetBack.

Na nasze pytanie, czy wpływ na kształt transakcji mógł mieć fakt, że jeszcze przed jej zawarciem jeden z funduszy Altusa finansował działalność Hussar Gruppy, firmy transportowej, którą Konrad K. założył wspólnie z rodziną i której prezesem jest od 2007 r., przedstawiciele Altusa nie odpowiedzieli. Chodzi o utworzony w 2014 r. fundusz inwestycyjny zamknięty Altus 33. Kupno obligacji rodzinnej firmy państwa K. za 1,4 mln zł było jedną z jego pierwszych inwestycji. Rok później w portfelu Altus 33 pojawiły się papiery dłużne spółki DocFlow, w której Konrad K. był wówczas akcjonariuszem i przewodniczącym rady nadzorczej (poręczycielem spłaty obligacji jest GetBack).

Ten sam fundusz był też największym akcjonariuszem EGB. Na koniec 2016 r., przed kupnem spółki przez GetBack, miał 4 mln akcji EGB. Dodatkowo Altus 33 objął emisję certyfikatów funduszu Altus 13. Ten był drugim pod względem wielkości udziałowcem przejmowanej spółki. Posiadacze certyfikatów zarobili na przejęciu na dwa sposoby: ze względu na posiadany pakiet akcji spółki, a także z uwagi na wzrost wartości aktywów funduszu Altus 13. Ich łączne zyski przekroczyły 50 mln zł.

– Altus TFI działa na podstawie przepisów prawa, które nakładają na nas obowiązek dochowania tajemnicy zawodowej w zakresie ujawnienia danych uczestników funduszy oraz składu portfela inwestycyjnego funduszu – odpowiedziała spółka na nasze pytanie.

Altus 33 to fundusz zamknięty – o tym, kto obejmuje jego certyfikaty, decyduje zarząd Altusa. Ma również wyjątkowo niską opłatę za zarządzanie – 36 tys. zł rocznie. Zwykle w podmiotach tego rodzaju zarządzające nim TFI pobiera ok. 200 tys. zł rocznie.

W komunikacie giełdowym przesłanym przez Altus TFI w listopadzie 2016 r. możemy przeczytać, że Altus 33 jest blisko związany z Piotrem Osieckim, założycielem i wówczas prezesem Altusa, Andrzejem Zydorowiczem i Jakubem Rybą, członkami zarządu firmy oraz Tomaszem Gaszyńskim, jej prokurentem. Spółka nie odpowiedziała na pytanie, na czym polegało „bliskie związanie”. W roku, w którym fundusz został utworzony, najważniejszym składnikiem jego aktywów były akcje zarejestrowanej w Luksemburgu spółki Osiecki Investments, związanej z b. prezesem zarządu Altusa. Altus 33 kupił je za 4 tys. zł. Na koniec grudnia były wyceniane na 36 mln zł.

Zapytaliśmy GetBack, czy te okoliczności były spółce znane przed kupnem EGB, a w szczególności czy wiedziała o nich rada nadzorcza.

– Ze względu na dobro śledztwa dotyczącego działań na szkodę GetBack nie możemy komentować żadnych informacji – odpowiedziała firma. Na nasze pytania nie zdążył przed zatrzymaniem odpowiedzieć także prezes K. ©

Za 99,4 proc. akcji swojego konkurenta spółka zapłaciła 207 mln zł

PAP Biznes

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.