Amerykańskie służby bez dostępu do informacji o Europejczykach
Szyfrowanie danych to podstawowy sposób, który pozwala na legalny ich transfer do USA. Nowe rekomendacje próbują załatać prawną próżnię po wyroku w sprawie Schrems II
W lipcu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził nieważność programu „Privacy Shield” (Tarcza Prywatności), który dotychczas był główną podstawą prawną do transferu danych z UE do USA. To konsekwencja sprawy nazywanej Schrems II, od nazwiska austriackiego prawnika, który od lat sprzeciwia się przesyłaniu danych za ocean przez Facebook. Luksemburski trybunał zgodził się z jego argumentami, że amerykańskie służby mają zbyt łatwy dostęp do informacji na temat Europejczyków. Choć przyznał, że inna podstawa prawna, czyli standardowe klauzule umowne, pozostaje ważna, to jednocześnie zaznaczył, że jeśli w kraju docelowym mogą one nie być przestrzegane, to transfer powinien zostać zawieszony (patrz: grafika).
Oczywiście w czasach, gdy wiele firm korzysta z usług amerykańskich gigantów technologicznych, trudno sobie wyobrazić, że dane przestają płynąć. Biznes europejski, w tym także polski, cały czas przekazuje je więc do USA. Tyle że to tykająca bomba, bo w razie kontroli trudno byłoby wskazać legalne podstawy takiej działalności. W rozbrojeniu tej bomby mają pomóc rekomendacje Europejskiej Rady Ochrony Danych, których projekt jest właśnie konsultowany społecznie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.