Znów wracają wysokie kary za latające dane osobowe
Ponownie zaczęły się toczyć postępowania przeciwko liniom lotniczym za nieprzekazywanie służbom danych pasażerów. Problem w tym, że kary są nakładane na podstawie przepisów sprzecznych z wyrokiem TSUE. To argument, który może być bronią dla linii lotniczych
Każde przekroczenie granicy Polski drogą powietrzną oznacza, że nasze dane osobowe trafiają z linii lotniczych do systemu informatycznego Straży Granicznej. Są tam przechowywane przez pięć lat i udostępniane krajowym organom – policji, wywiadowi, ABW, CBA, KAS itp. – oraz innym państwom, także spoza Unii Europejskiej. Odbywa się to na podstawie ustawy o przetwarzaniu danych dotyczących przelotu pasażera (tj. Dz.U. z 2022 r. poz. 1441; dalej: ustawa PNR). Została ona uchwalona 9 maja 2018 r. jako implementacja unijnej dyrektywy 2016/681 w sprawie wykorzystywania danych dotyczących przelotu pasażera (dalej: dyrektywa PNR).
Celem unijnej regulacji jest zapobieganie przestępstwom terrorystycznym oraz poważnej przestępczości i ich wykrywanie. Straży Granicznej są przekazywane m.in.: imię i nazwisko pasażera, adres, numer telefonu, e-mail, a także rodzaj, numer, kraj wydania i data ważności dokumentu tożsamości, informacja o obywatelstwie i płci, data urodzenia oraz szczegółowe informacje dotyczące lotu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.