Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo internetu i ochrony danych

Intencje cenzora, czyli leczenie dżumy cholerą

14 stycznia 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Czy wpisy z platform społecznościowych i stron internetowych będą znikały, bo ktoś się poskarży urzędowi, że komentarz o ustawionym przetargu albo porównanie polskiego wdrożenia aktu o usługach cyfrowych (DSA) do ACTA narusza jego dobra osobiste? Czytając opisane w poniedziałkowym wydaniu DGP propozycje legislacyjne resortu cyfryzacji, trudno nie dopatrywać się takiego ryzyka.

Ministerstwo Cyfryzacji chce powierzyć Urzędowi Komunikacji Elektronicznej ogromną władzę nad debatą publiczną w sieci. UKE będzie mógł nakazać blokadę treści po błyskawicznym postępowaniu trwającym od 2 dni do – maksymalnie – 21 dni. Osoba, która opublikowała taki wpis, dowie się o tym już po jego zablokowaniu. Także po fakcie można będzie zaskarżyć decyzję do sądu administracyjnego.

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski argumentował na wczorajszej konferencji prasowej, że te przepisy mają zapewnić obywatelowi w sieci „poczucie bezpieczeństwa” i świadomość, że internet to „miejsce przyjazne”, gdzie nikt nie będzie obrażany. Tyle że chce to osiągnąć, wprowadzając system daleki od standardów ochrony praw podstawowych – które sięganie po tak drastyczne środki dopuszczają tylko w wyjątkowych, uzasadnionych przypadkach.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.