Czy terytorializm praw autorskich ma sens w erze VPN?
W świecie powszechnej dostępności treści online i możliwości dotarcia do nich z niemal każdego miejsca na kuli ziemskiej terytorializm praw autorskich może wydawać się anachronizmem. Dopóki jednak pozostaje fundamentem systemu – a nic nie wskazuje, abyśmy w najbliższej przyszłości mieli się z nim pożegnać – generuje praktyczne problemy.
Tym razem Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej musi zmierzyć się z kwestią geoblokad oraz możliwości ich obejścia za pomocą technologii VPN w kontekście prawa do publicznego udostępniania utworu. Pewnych wskazówek dostarcza niedawno wydana opinia rzecznika generalnego Athanasiosa Rantosa (opinia z 15 stycznia 2026 r. w sprawie Anne Frank Fonds, C-788/24).
Warto zaznaczyć, że skuteczność geoblokad miała już być przedmiotem rozstrzygnięcia TSUE (sprawa Grand Production, C-423/21). Na skutek wycofania pytań prejudycjalnych postępowanie nie zakończyło się jednak wydaniem wyroku, a sprawa zamknęła się na etapie opinii rzecznika generalnego. Tym razem problem powraca w nieco innym ujęciu, a trybunał będzie mógł wreszcie odpowiedzieć na pytanie, czy w 2026 r. geoblokady są nadal realnym narzędziem ograniczania terytorialnego zakresu eksploatacji utworu, czy też powszechność usług VPN sprawia, że ochrona, którą mają zapewniać, staje się w praktyce iluzoryczna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.