Firmy reklamowe chcą więcej informacji o użytkownikach portali społecznościowych
Organy nadzoru na całym świecie zmagają się z takim oto problemem: jak poradzić sobie z ekspansją internetowego fenomenu, który pięć lat temu jeszcze nie istniał?
Facebook, założony zaledwie pięć lat temu w akademiku na Harvardzie, ma dziś 400 mln użytkowników i jest największym na świecie portalem społecznościowym.
Jednak jego fantastyczna ekspansja sprawiła, że coraz częściej staje się on przedmiotem zainteresowania regulatorów i obrońców prawa do prywatności, którzy kwestionują kierunek rozwoju takich stron.
Strony społecznościowe z definicji budzą kontrowersje związane z polityką prywatności. Dotyczy to między innymi należących do Google’a usług YouTube i Buzz, ale wygląda na to, że to Facebook najbardziej nadstawia karku.
W grudniu portal wprowadził zmiany, w wyniku których większość osobistych informacji na temat użytkowników staje się z definicji dostępna publicznie. W ubiegłym miesiącu Facebook przedstawił plany automatycznego dzielenia się informacjami na temat użytkowników z niektórymi postronnymi witrynami internetowymi.
- Facebook właśnie znalazł się pod mikroskopem prywatności - mówi Marc Rotenberg, prezes Electronic Privacy Information Centre (EPIC).
- Niemal wszystko, co robi Facebook, w tym momencie budzi obawy związane z prywatnością. To nie umknie uwagi regulatorów zarówno w Europie, jak i w USA - dodaje.
Jak na razie jednak ustawodawcy powstrzymują się od wprowadzenia legislacji, które byłyby wymierzone bezpośrednio w Facebooka. Im bardziej Facebook forsuje automatyczne upublicznianie informacji, tym bardziej musi uważać, by informacje te były kontrolowane przez użytkowników.
Dla przykładu, kiedy użytkownicy Facebooka chcą umieścić nowy post, mogą zdecydować, czy podzielić się nim z konkretną osobą, grupą czy całą siecią.
Motywacje Facebooka nie są trudne do rozszyfrowania. Dzięki upublicznianiu dostępu do prywatnych informacji zwiększają możliwość dotarcia do użytkowników z wysoce sprofilowanymi reklamami.
- Podbijają stawkę, ponieważ jest to w ich najlepiej pojętym interesie finansowym - mówi Augie Ray, analityk w Forrester Research.
Jednak Facebook - i reszta branży portali społecznościowych - stoi w obliczu perspektywy zaostrzenia regulacji w Europie i w USA, czyli na dwóch swoich największych rynkach.
Facebook już otrzymał pytania od niemieckich i szwajcarskich regulatorów, w związku ze swoją praktyką zezwalania użytkownikom na umieszczanie zdjęć lub informacji o innych ludziach bez ich wyraźnej zgody.
Regulatorzy twierdzą, że wstawianie zdjęć przyjaciół może być nielegalne w świetle restrykcyjnych przepisów o ochronie prywatności, które obowiązują w tych dwóch krajach.
Tymczasem Bruksela jasno dała do zrozumienia, że ochrona prywatności będzie jednym z jej priorytetów. Viviane Reding, unijna komisarz ds. społeczeństwa informacyjnego, ostrzegła strony społecznościowe, że nie zawaha się interweniować za pomocą legislacji, jeżeli nie popracują one ciężej nad zachowaniem prywatności profili użytkowników.
W odpowiedzi na zagrożenie zaostrzenia regulacji Facebook wzmocnił swoją aktywność lobbingową w Europie, zatrudniając nowych pracowników we Francji i Niemczech.
To powinno pomóc firmie w radzeniu sobie z rosnącą liczbą zapytań płynących zarówno z krajowych organów nadzoru, jak i z Brukseli.
W USA Facebook i inne strony społecznościowe znalazły się także pod czujnym okiem organów nadzoru. W ubiegłym roku EPIC złożył skargę na Facebooka do Federalnej Komisji Handlu (FTC), wskazując grudniowe zmiany jako przykład nadużycia.
Co więcej, wydaje się, że argumenty EPIC trafiają do przekonania Waszyngtonowi. W odpowiedzi na skargę David Vladecek, szef biura ochrony konsumenta w FTC, powiedział, że wniosek dotyczy "kwestii, które szczególnie nas obecnie interesują".
Facebook już został zmuszony do podjęcia działań w Kanadzie. Regulatorzy w ubiegłym roku stwierdzili, że portal łamie prawo do prywatności i zagrozili sądem, jeżeli to się nie zmieni. Kilka miesięcy temu Facebook przedstawił zmiany, które miały rozwiać wątpliwości regulatorów.
Richard Allen, dyrektor Facebooka ds. prawnych na Europę, mówi, że obawia się, iż nowe prawa mogą spowolnić rozwój nowych technologii, a jednocześnie nie zdadzą się na wiele, jeżeli chodzi o ochronę użytkowników.
- Nazbyt szczegółowe regulacje mogą bardzo szybko stać się przestarzałe i nie osiągnąć celów zamierzonych przez regulatorów. Cena, jaką zapłacimy, to cena innowacyjności - mówi Allen.
Tymczasem Tim Sparapani, dyrektor Facebooka ds. prawnych w Waszyngtonie, powiedział, że pomimo narastających wątpliwości regulatorów niewiele wskazuje na to, by Facebook powodował szkody, pozwalając ludziom dzielić się informacjami online.
- Wydaje się, że istnieje prawdziwy rozdźwięk pomiędzy regulatorami a ludźmi - powiedział.
Ludzie popierają te społeczne technologie. Popierają dzielenie się ze sobą. Błyskawiczny rozwój Facebooka jest tego dowodem - dodaje.
@RY1@i02/2010/078/i02.2010.078.000.021a.001.jpg@RY2@
Fot. Parlament Europejski
Unijna komisarz Viviane Reding ostrzega portale przed łamaniem zasad prywatności
Współpraca Maija Palmer
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Right Reserved
David Gelles
Financial Times
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu