Certyfikacja zamiast blokowania – to odpowiedź na zmianę prawa
Nadregulacja w nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa uderzy nie tylko w podmioty spoza UE, lecz także w małe i średnie polskie firmy, nakładając jednocześnie obowiązki na prawie 40 tys. podmiotów z 18 branż, takich jak m.in.: telekomunikacja, administracja publiczna, energetyka, bankowość, ochrona zdrowia i branża spożywcza. Może to zaburzyć konkurencyjność i znacząco podnieść ceny usług, nie mówiąc już o kosztach, jakie poniosą przedsiębiorcy – takie wnioski płyną z dyskusji na konferencji KIKE 2024
Ponad dwa tygodnie temu został opublikowany projekt nowelizacji ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa. De facto jest to wersja implementująca do polskiego prawa przepisy wynikające z unijnej dyrektywy NIS2. Dyrektywa ma służyć zwiększeniu bezpieczeństwa sieci i systemów teleinformatycznych w krajach Unii Europejskiej. W październiku 2024 r. mija termin wdrożenia tej dyrektywy przez państwa unijne.
Okazuje się, że polskie przepisy mogą być niezwykle restrykcyjne, bezpośrednio uderzać w polskich przedsiębiorców, tworzyć niejasną sytuację na rynku z politycznym tłem, a dla konsumentów mogą oznaczać nic więcej, jak tylko podwyżkę cen usług internetowych. Tak stwierdzili przedstawiciele mniejszych i średnich podmiotów oraz eksperci rynku telekomunikacyjnego, biorący udział w panelu dyskusyjnym „Niebezpieczne cyberbezpieczeństwo, czyli co się dzieje, gdy ustawodawca zapomina o wpływie regulacji na gospodarkę” zorganizowanym przez Krajową Izbę Komunikacji Ethernetowej w ramach branżowej konferencji. Kością niezgody jest m.in. dostawca wysokiego ryzyka, czyli możliwość wskazywania bezpośrednio przez polityków listy podmiotów oferujących sprzęt lub usługi, które mogą zagrażać bezpieczeństwu państwa, obywateli, konsumentów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.