Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Prawo handlowe i gospodarcze

S24 to spółka niebezpieczna dla obrotu prawnego i gospodarczego

17 stycznia 2012
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

@RY1@i02/2012/011/i02.2012.011.21500020b.802.jpg@RY2@

prof. dr hab. Tomasz Siemiątkowski adwokat w Kancelarii Głuchowski Siemiątkowski Zwara

Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością zawiązywana z wykorzystaniem wzorca umownego dostępnego w systemie teleinformatycznym, zwana potocznie S24, od początku budzi poważne zastrzeżenia. Błąd systemowy zaczyna się od tego, że procedurę jej tworzenia uregulowano przede wszystkim w rozporządzeniach. I co gorsza - niektóre ich przepisy wydają się niezgodne z kodeksem spółek handlowych.

Wątpliwości rodzi już sama konstrukcja podpisu elektronicznego stosowanego przy zakładaniu nowej spółki. Nie przewidziano bowiem mechanizmów pozwalających przeciwdziałać sytuacji, w której dowolny, działający niezgodnie z prawem dysponent danych osobowych innej osoby fizycznej podpisze umowę spółki, listę wspólników i oświadczenie, że wkłady zostały w całości wniesione, a następnie złoży wniosek o wpis. Warunek założenia konta, czyli uzyskania statusu użytkownika po weryfikacji zgodności podstawowych danych personalnych z danymi zawartymi w zbiorze PESEL, trudno wszak uznać za wystarczający i zapewniający bezpieczeństwo obrotu.

W przypadku kiedy podpisy pod wzorcem umownym są składane przez użytkownika niebędącego wspólnikiem, pojawia się kolejny kłopot. Mamy do czynienia z pełnomocnictwem, w którym sam pełnomocnik określa swój status, oświadczając, że działa w imieniu określonej osoby niebędącej użytkownikiem. Sąd w procesie rejestracji będzie się zatem opierał wyłącznie na oświadczeniu tego, kto ma login i hasło. Jednocześnie osobą tworzącą i rejestrującą S24 nie może być w praktyce pełnomocnik fachowy, czyli radca prawny lub adwokat.

Również przy okazji sporządzania listy wspólników została wprowadzona konstrukcja uprawnionego użytkownika - członka zarządu. Wydawać by się zatem mogło, że każdy z członków zarządu musi mieć e-konto. Jednocześnie jednak wyraźnie dopuszczono podpisanie listy wspólników przez działającego w ich imieniu innego użytkownika. Tym samym rozporządzenie znowu jest sprzeczne z przepisem kodeksu spółek handlowych wymagającym, by listę wspólników podpisali wszyscy członkowie zarządu. Analogiczna sytuacja dotyczy oświadczenia o pokryciu kapitału zakładowego, jeżeli jest ono załączane do wniosku o wpis S24 do rejestru. Także wniosek o wpis spółki z o.o. do rejestru muszą podpisać - zgodnie z k.s.h. - wszyscy członkowie zarządu. Tymczasem w s24 nie wszyscy oni muszą mieć status użytkownika. Gdyby więc żaden nie miał go, wniosek może złożyć osoba w ogóle niezaangażowana w proces tworzenia spółki. Tym bardziej że to użytkownik, a nie członkowie zarządu, oświadcza, że działa w ich imieniu.

Nie ma również żadnej gwarancji, że spółka zostanie zarejestrowana w ciągu 24 godzin. A w skrajnych przypadkach może zostać zarejestrowana spółka, co do której nie ma nawet pewności, czy zostały wniesione wkłady na jej kapitał zakładowy. Nie ma też żadnej gwarancji co do autentyczności podpisów osób podających się za członków zarządu. A przecież nie bez przyczyny w aktach rejestrowych prowadzone są zbiory podpisów osób uprawnionych do reprezentacji spółek, a każdy ma prawo zapoznać się z ich wzorami. Rzekomo szybka rejestracja S24 odbywa się więc kosztem bezpieczeństwa obrotu.

A wystarczyło w art. 19 ust. 2b ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym (Dz.U. t.j. z 2007 r. nr 168, poz. 1186) zawrzeć postanowienie o możliwości upoważnienia przez wnioskodawcę notariusza do złożenia wniosku drogą elektroniczną. Rejent dołączałby wówczas do wniosku załączniki w postaci elektronicznej, o której mowa w art. 6944 par. 3 kodeksu postępowania cywilnego. Do tego doszłaby niewielka zmiana w art. 164 i art. 167 kodeksu spółek handlowych oraz art. 23 ustawy o KRS i mielibyśmy dobrą regulację. Zresztą postulat takiej właśnie konstrukcji nowej spółki z o.o. pojawiał się w trakcie prac legislacyjnych. Nie wiedzieć czemu przyjęto jednak inne rozwiązanie, które nie wyszło jednak ani prawu, ani stosującym je na dobre.

DNJ

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.