Znak towarowy nie może opisywać cech produktu
Właściwy krąg odbiorców będzie odbierać określenie „safe guard” jako odnoszące się do właściwości ochronnych rozpatrywanych towarów – orzekł Sąd UE, odmawiając rejestracji znaku towarowego zawierającego to określenie.
Amerykański potentat na rynku kosmetycznym Procter & Gamble zgłosił w Urzędzie UE ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) graficzny unijny znak towarowy z napisem „Safeguard”. Oznaczenie dotyczyło klasy 3, obejmującej środki czystości i różnego rodzaju preparaty do pielęgnacji ciała.
Urząd odmówił rejestracji, argumentując, że znak ten opisuje cechy niektórych towarów i jest pozbawiony jakiegokolwiek odróżniającego charakteru. Przed Sądem UE, do którego ostatecznie trafił spór, amerykańska spółka argumentowała, że termin „safe guard” wywodzi się z języka staroangielskiego i współcześnie prawie nie spotyka się go w języku potocznym, nie jest więc powszechnie znany. Sąd uznał jednak, że przedstawiony na tę okoliczność dokument z wykazem 3 tys. najpopularniejszych angielskich słów nie jest miarodajnym dowodem. Zgodził się z izbą odwoławczą, że termin ten będzie rozumiany jako rzeczownik lub czasownik odnoszący się do ochrony.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.