Internet bardziej potrzebny niż poranna kawa
W czasach epidemii SARS, czyli w latach 2002–2003, w krajach najbardziej rozwiniętych technologicznie sądy w dużej mierze przeniosły się do świata wirtualnego. W Hongkongu czy Singapurze przez dłuższy czas prowadzono wówczas wyłącznie rozprawy online. Ale SARS nie stał się pandemią globalną, więc inne kraje nie miały takiego impulsu. Dziś cały świat choruje na koronawirusa i wszyscy mierzymy się z podobnymi wyzwaniami. Do wirtualnej rzeczywistości przeniosła się komunikacja większości przedsiębiorców. Nic więc dziwnego, że toczą się rozprawy online – w Polsce prowadzą je już arbitrzy.
W arbitrażu międzynarodowym jest to dziś standardem. Wszystkie duże instytucje arbitrażowe, jak np. ICC w Paryżu czy warszawski Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej, promują taki sposób prowadzenia postępowań.
Już przed koronawirusem, w przypadku arbitrażu międzynarodowego, wszelkie sprawy organizacyjne były rozwiązywane za pośrednictwem tele- lub wideokonferencji. Tylko sama rozprawa, czyli etap postępowania arbitrażowego (trwający dzień lub kilka z rzędu), odbywała się w tradycyjny sposób. W czasie pandemii do świata wirtualnego przeniesiono całość postępowania arbitrażowego i tutaj – jeśli chodzi o Polskę – wspomniany już Sąd Arbitrażowy przy Krajowej Izbie Gospodarczej jest prekursorem. W SAKIG rozprawy online stały się niemal od początku pandemii standardem, elementem zwykłego rytmu pracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.