Trzy pytania do... Marcina Asłanowicza, partnera w kancelarii Baker & McKenzie
- Z całą pewnością nieuzasadnione byłoby przyjęcie zasady automatycznej odpowiedzialności menedżerów. Wielokrotnie może się okazać, że działając w dobrej wierze, dochowali oni najwyższej staranności w celu osiągnięcia rezultatów korzystnych dla swoich spółek. W ocenie podstaw ich odpowiedzialności nie można przy tym zapominać o powszechności zjawiska strat przedsiębiorców na opcjach. Przez co przyjąć można, iż przeciętnemu przedsiębiorcy trudno było uniknąć niekorzystnych dla siebie konsekwencji w tym zakresie.
- Kwestia przyczyn, dla których dany menedżer decydował się na zawarcie umów opcji walutowych, wydaje się mieć znaczenie drugorzędne dla określenia podstaw jego ewentualnej odpowiedzialności. Oczywiście trudno byłoby menedżerowi obronić decyzję o zawieraniu ryzykownych kontraktów walutowych, w sytuacji gdy charakter działalności spółki nie uzasadniał celowości takich kontraktów.
- To bardzo ważne. Jeżeli decyzje o podpisaniu umowy poprzedzone były dogłębnymi analizami oraz konsultacjami, to można założyć, iż zrobili oni wszystko, co w danych okolicznościach było możliwe dla podjęcia najwłaściwszej decyzji dla prowadzonego przez siebie podmiotu. W tej sytuacji trudno ich winić za poniesione straty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.